Nikt nie wie, ilu katolików mieszka w Polsce

    Nikt nie wie, ilu katolików mieszka w Polsce

    Adam Willma

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Nikt nie wie, ilu katolików mieszka w Polsce
    Statystyki kościelne to lista pobożnych życzeń. Można z nich wyczytać wszystko, w zależności od stopnia pobożności czytającego.
    Nikt nie wie, ilu katolików mieszka w Polsce

    Apostaci zjadą do Torunia

    Apostaci zjadą do Torunia


    Drugi Krajowy Zjazd Apostatów (ludzi, którzy formalnie wystąpili z Kościoła) odbędzie się 12-13 czerwca w Toruniu.
    - Toruń pojawił się bynajmniej nie ze względu na Radio Maryja, ale dlatego, że założyciel internetowego serwisu poświęconego apostazji mieszka w Toruniu - mówi Paweł Gliński, moderator serwisu apostazja.pl. - Formularze wypełniło już ponad 70 osób, kolejnych kilkadziesiąt zadeklarowało swoją obecność.

    Głównym miejscem spotkań będzie Zamek Dybowski, skąd - po spotkaniu przy ognisku - uczestnicy zjazdu wyruszą pod siedzibę Radia Maryja, aby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie.



    Z formalnego punku widzenia katolikiem jest każdy, kto został ochrzczony jako niemowlę, a później nie przeprowadził formalnej procedury odejścia z Kościoła. A więc prawie wszyscy Polacy. Nic dziwnego, że gdy kilka lat temu, w oficjalnych komunikatach kościelnych liczba wiernych z roku na rok podskoczyła o 2,5 miliona, jedynie Ekumeniczna Agencja Informacyjna zauważyła pomyłkę.

    Czytaj też: Coraz mniej wiernych w kościele

    Nie było nakazu
    Ilu jest katolików w Polsce? Na to pytanie nie potrafi odpowiedzieć nawet ks. prof. Witold Zdaniewicz, szef Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego: - Nie wiem, bo nikt nigdy nie próbował tego zliczyć, nie było takiego nakazu. Jedynym wiarygodnym źródłem byłby przeprowadzony przez państwo spis powszechny, jeśli oczywiście decydenci pozwolą umieścić pytanie dotyczące wyznania.

    Choć w badaniach socjologicznych nadal ponad 90 proc. Polaków określa się jako "katolicy", to już zaledwie połowa z nich twierdzi, że kieruje się nauczaniem Kościoła. Pozostali wierzą po swojemu. Właśnie ci katolicy (?) stanowią coraz większy problem statystyczny.

    - Na szczęście moda na ateizm powoli mija, a deklarowana wiara przestaje być czymś, co wyklucza młodego człowieka z towarzystwa - mówi o. Wacław Oszajca, pisarz i publicysta.- Większość młodych wierzy, ale pozostaje pytanie, co to za wiara? Coraz częściej jest to Bóg złożony z różnych puzzli. Jest w tej wierze miejsce na reinkarnację, chrześcijańskie pojmowanie dobra i zła, medytację, matkę naturę, wegetarianizm itp.

    Takie wyznaniowe puzzle są atrakcyjne, ale mają już niewiele wspólnego z chrześcijaństwem. Jak zatem określić rzeczywistą liczbę katolików w Polsce?
    - Jeśli za ludzi wierzących uznać tych, których wiara znajduje bezpośrednie konsekwencje w życiu (i tak odbiera to również otoczenie), to według moich szacunków populacja wierzących w Polsce liczyłaby od 4 do 10 procent - mówi dr Paweł Załęcki, socjolog religii. - Może warto wreszcie postawić sprawy jasno - czy człowiek, który nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, kim jest dla niego Jezus Chrystus, może być uznawany za katolika? W co w takim razie wierzy?

    Obrona przez atak
    Według doktora Załęckiego względna stabilność w statystykach jest złudna: - To stabilność mierzona uczestnictwem w rytuałach - ślubach, chrztach, pogrzebach i przyjmowaniu kolędy. Liczby w zrozumieniu tego zjawiska mają mniejsze znaczenie, większe znaczenie mają trendy, a te są spadkowe i nic nie wskazuje na to, aby miały wyhamować.

    Hierarchowie muszą zdawać sobie sprawę, że realny jest zarówno scenariusz równi pochyłej, jak i nagłego uskoku. Zdaniem o. Oszajcy na razie reakcją jest lęk: - Czuje się go zwłaszcza w kazaniach biskupów zdominowanych przez retorykę wojenną. Musimy "walczyć", "stawiać czoło", "bronić" głoszą biskupi, ale są to słowa podszyte strachem.

    Zdaniem doktora Załęckiego Kościół niemal przestał w ostatnich latach istnieć w przestrzeni politycznej: - Wygląda na to, że biskupi wolą skupiać się przede wszystkim na utrzymaniu przy Kościele dzieci dzisiejszych katolików niż zdobywać nowe przyczółki.

    Prof. Jacek Kurzepa uważa, że są to działania skazane na niepowodzenie: - Mamy do czynienia z całkowitym brakiem umiejętności prowadzenia dialogu z młodym pokoleniem. Znam młodych ludzi, którzy opuszczają seminaria - są to na ogół osoby zupełnie nieprzygotowane do zetknięcia z problemami, które na nich czekają. W jaki sposób ci młodzi księża mają zrozumieć problemy, z którymi borykają się ludzie z doświadczeniem życia w Londynie?

    Z Anglii do przedwojnia
    Zdaniem prof. Kurzepy poważną rafą, na jakiej rozbija się katolickie duszpasterstwo jest młoda emigracja: - Tych, którzy pozostali za granicą nie łączy już na ogół życie religijne, które było charakterystyczne dla starszego pokolenia. Powracający do kraju mają już zupełnie nowe spojrzenie na sprawy Kościoła. Zobaczyli rzeczywistość, w której duszpasterz nie posiada autorytetu z urzędu, ale musi go zdobywać.

    - Dostrzegli, że na Zachodzie katolicy łączą się w różne grupy z wyboru, a nie jak w Polsce - z urodzenia - dodaje o. Oszajca. - Wracają do Polski i zastają tu model Kościoła przedwojennego. W tym Kościele nie funkcjonują w praktyce nawet rady parafialne, bo to niewygodne.
    Wzrost liczby pustych miejsc w kościołach to tylko jedna strona medalu - drugą jest kryzys powołań. O ile dotąd polscy seminarzyści chętnie zasilali parafie i klasztory w Niemczech, Francji czy w Czechach (co czwarty polski zakonnik wyjechał za granicę), niebawem ten "eksport" może się skończyć.

    - A co najmniej trzeba będzie zmniejszyć "kontyngenty" - zapowiada Jacek Kurzepa. - Kryzys powołań będzie postępował dynamicznie, bo jest on prostą konsekwencją kryzysu religijności w rodzinach. Do liczby powołań przyczynia się nie tyle parafia, co rodzina. Ale czego się spodziewać, jeśli w rodzinach zanika zwyczaj wspólnej modlitwy, jeśli nawet nie rozmawia się na temat religii? A to przecież w rodzinach obecni księża uczyli się religijności.

    Rodzina, ach rodzina...
    Rodzina, a w zasadzie jej kryzys, to według socjologów klucz do zrozumienia absencji w kościołach. Fala rozwodów i moda na nieformalne związki oddalają dzieci od religii.

    Proboszcz jednej z toruńskich parafii (prosi o nieujawnianie nazwiska): - Najważniejszą zmianą, która zaszła w ostatnich latach, jest brak wyrzutów sumienia związanych z grzechem, a czasem brak zwykłego poczucia wstydu. Podczas kolędy młodzi ludzie bez skrępowania mówią, że "sorry, ale na mszę nie będą przychodzić, bo akurat o tej porze mamy zwyczaj chodzić na basen, a później mamy zwykle obiad u teściów". Pojawiają się podwójne przyjęcia do pierwszej komunii - najpierw z rodziną mamy, a później u taty - bo rodzice są po rozwodzie i żyją w innych związkach.

    Zdaniem doktora Załęckiego coraz więcej dzieci w kościele czuje się obco: - Miałem okazję doświadczyć tego podczas przygotowań do komunii mojego syna. Okazało się, że dla wielu dzieci elementy liturgii są obce. Bo one po prostu nie bywają w kościele z rodzicami. I takich dzieci będzie coraz więcej.

    ---
    Hiszpania
    Najbardziej zauważalny jest spadek liczby katolików wśród ludzi młodych. O ile w 1994 aż 77 proc. badanych utożsamiało się z Kościołem rzymskim, 12 lat później odsetek ten spadł do 49 i niemal zrównał się z grupą agnostyków.

    Austria, irlandia, Włochy
    Austria, rozpoznawalna w świecie między innymi za sprawą kolędy "Cicha noc" tylko w statystykach jest jeszcze krajem katolickim. Choć formalnie większość Austriaków to katolicy, praktykuje zaledwie 9 procent Austriaków. Po wybuchu afer homoseksualnych, w krótkim czasie liczba wiernych, którzy regularnie chodzą do kościoła, spadła o 5 proc.

    W 1975 roku każdej niedzieli w kościołach katolickich spotykało się prawie 90 proc. Irlandczyków, dziś wskaźnik ten obniżył się do 44 proc. Najgorzej jest w Dublinie (w którym mieszka prawie połowa Irlandczyków), gdzie zaledwie 9 proc. katolików to osoby praktykujące.

    We Włoszech, w których religia wydaje się wszechobecna, statystyki muszą działać trzeźwiąco na miejscowych hierarchów - w Kościele pojawia się regularnie zaledwie 35 procent katolików

    ,b>Filipiny
    Azja to obok Afryki wielka nadzieja Kościoła katolickiego. Za perłę w koronie uchodzą Filipiny, w których regularnie praktykuje około 80 procent katolików, a na symbole religijne natknąć można się niemal na każdym kroku.

    Amerykanie, Anglicy
    Afery z pedofilią w tle nie podkopały zaufania wiernych do Kościoła katolickiego w USA. Odsetek praktykujących wiernych wynosi około 35 proc. i nie zmienia się znacząco pomimo pedofilskich afer i miliardowych odszkodowań, które były ich skutkiem. W porównaniu z Wielką Brytanią, gdzie w niedzielnej mszy uczestniczy 6 proc. spośród osób, które deklarują się jako katolicy, jest to dobry wynik.

    Brazylia
    - Z niepokojem zadajemy sobie pytanie, jak długo jeszcze Brazylia będzie krajem katolickim - ubolewa kardynał Claudio Hummes, typowany jako jeden z kandydatów na papieża. O ile na początku lat 90. katolicy stanowili 83 proc. mieszkańców Brazylii, dziś ich liczba skurczyła się do 67 proc. i nic nie wskazuje na to, aby tendencja ta miała się odwrócić. W przeciwieństwie do Europy wierni rzadziej dochodzą od religii w ogóle, częściej natomiast zmieniają denominację.

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (9)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (9) forum.pomorska.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo