Nowe zarzuty w sprawie afery na rynku bydgoskich nieruchomości. Ludzie mieli być pozbawiani mieszkań

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
Głównym oskarżonym w sprawie oszustw przy obrocie nieruchomościami ma Marcin K. Drugim podejrzanym jest Dariusz J.
Głównym oskarżonym w sprawie oszustw przy obrocie nieruchomościami ma Marcin K. Drugim podejrzanym jest Dariusz J. Polskapress/Archiwum
Pośrednik nieruchomości kupuje mieszkanie, następnie szybko sprzedaje kolejnej osobie po niższej cenie. Nie płaci byłemu właścicielowi nic poza zaliczką - tak wygląda schemat postępowania podejrzanych w sprawie, którą prowadzi bydgoska prokuratura.

Zobacz wideo: Głośne ekstradycje przestępców z Kujawsko-Pomorskiego

Marcin K., podejrzany o oszustwa na rynku nieruchomości w Bydgoszczy ma mieć postawiony kolejny zarzut. Do tej pory śledczy Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy zarzucali dokonywanie w porozumieniu z innym bydgoszczaninem Dariuszem J. oszustw na szkodę właścicieli mieszkań.

- Planowane jest również rozszerzenie śledztwa podmiotowe, a więc o kolejną osobę - mówi prok. Agnieszka Adamska-Okońska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy. - Badane są kolejne transakcje.

Te "czynności" mają nastąpić w ciągu najbliższych dni, dlatego prokuratura wstrzymuje się z informowaniem o szczegółach. To, co wiadomo na pewno do tej pory, to że w sprawie jest kolejna osoba poszkodowana, mieszkanka bydgoskiego Szwederowa. Marcin K. miał - jak wynika z ustaleń śledczych - wpłacić jej zaliczkę na kupno mieszkania, ale już nie uregulował płatności za całość transakcji. Mieszkanie formalnie za pośrednictwem notariusza zmieniło właściciela, a dotychczasowa jego lokatorka została zarówno bez dachu nad głową, jak i bez pieniędzy.

Śledztwo trwa od połowy 2020 roku, kiedy to policja zabezpieczyła dokumenty w jednej z bydgoskich firm zajmujących się pośrednictwem w obrocie nieruchomościami. Dariusz J., jeden z podejrzanych, miał współpracować z Marcinem K. Zarzuca im się udział w oszustwach. Łącznie do tej pory prokuratura ma w tej sprawie cztery osoby poszkodowane.

Transakcje, które są przedmiotem śledztwa, miały miejsce kolejno: w sierpniu (zawarte dwie umowy kupna-sprzedaży mieszkań) i wrześniu 2019 roku, a także na przełomie stycznia i lutego 2020 roku.

To Cię może też zainteresować

Na czym konkretnie miał polegać mechanizm oszustw, jakich dokonywano w Bydgoszczy? - Są trzy zarzuty dotyczące trzech osób pokrzywdzonych - mówi rzeczniczka bydgoskiej prokuratury okręgowej. - Tu zarzuty działania "wspólnie i w porozumieniu" mają Dariusz J. z Marcinem K. Te zarzuty są opisane w bardzo podobny sposób. Marcin K. nabył, na przykład od osoby fizycznej mieszkanie. Umowa została podpisana 7 sierpnia 2019 roku w kancelarii notarialnej i opiewała na 400 tys. zł. W umowie termin płatności był odroczony o dwa dni. Wydanie przedmiotu umowy miało nastąpić po zapłacie pozostałej (poza zaliczką, red.) kwoty. Pięć dni po transakcji Marcin K. sprzedał nieruchomości Dariuszowi J. nie płacąc właścicielce. Jako, że tytuł własności przeszedł na kolejną osobę, poprzednia właścicielka nie może teraz odzyskać ani pieniędzy, ani mieszkania.

Firma: Nie mamy z tą sprawą nic wspólnego

Prokurator zaznacza, że o ile podobna sytuacja miałaby miejsce raz, to - jak wyjaśnia - można by uznać, że sprawa powinna znaleźć finał w postępowaniu cywilnym w sądzie. - Fakt, że ujawniono co najmniej trzy takie transakcje, dał organom ścigania asumpt do tego, że były to jednak zachowania z góry zaplanowane.

- Czy w toku śledztwa były badane przepływy finansowe między Dariuszem J. a Marcinem K.? - pytamy prokuratora.

- To było badane, ale nie chciałabym mówić o szczegółach, jako że postępowanie jest jeszcze w toku - mówi prok. Adamska-Okońska.

- Czuję się w tej sprawie absolutnie niewinny. Znam Marcina K., wcześniej kupiłem od niego mieszkanie na Błoniu i nie miałem wątpliwości, że działa zgodnie z prawem. W sprawie, której dotyczy postępowanie prokuratury okręgowej to ja mógłbym się czuć osobą pokrzywdzoną, bo nigdy mieszkań, które kupiłem od K. mi nie wydano. Straciłem pieniądze. Nie widziałem nigdy tych osób, które czują się pokrzywdzone. One zresztą nie mają do mnie żadnych pretensji. Stąd pytanie, dlaczego prokuratura jest tak zdeterminowana, by stawiać mi zarzuty. Warto zaznaczyć, że to pan K. przebywa w tej chwili w areszcie, a nie ja, to on ma inne sprawy i zarzuty, a nie ja. Jestem tak samo pokrzywdzony działalnością K., jak inne osoby - mówi Dariusz J.

Zaznacza, że nie ma nic wspólnego z agencją nieruchomości prowadzoną przez jego żonę. Sam zajmuje się obrotem nieruchomościami na własną rękę.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

I
INTRO

jeżeli umowa miała wejść w życie po przelewie, to jest nie ważna. Właścicielem jest pierwszy sprzedający, a zrobiony w jajo ostatni kupujący. Po prostu sprzedał nie swoje mieszkanie

G
Gość

Jak to było i jest możliwe w państwie prawa? Czy rozliczono podatek dochodowy od sprzedaży nieruchomości przed upływem 5 lat od jej kupna? Jak długo poszkodowani będą czekać na stracone pieniądze ? Pytania bez odpowiedzi !.

Dodaj ogłoszenie