- Panie Krzysztofie, kiedy mamy się spodziewać zimy?
- Końcówka listopada - początek grudnia, a później zelżenie i więcej ciepła. Tak czuję. A w styczniu - lutym duże wiatry. Tak jakoś jesiennie będzie.
- Dużo pójdzie węgla?
- Krótki atak zimy będzie jeszcze w lutym i po zimie. Czuję, że to będzie zima brzydka - dużo deszczów i mało słońca. Ale co tam zima, w tym okresie będą się działy dużo ciekawsze rzeczy.
- A zdradzi pan je Czytelnikom?
- Mam bardzie dziwne przeczucia. Spałem przy włączonym telewizorze i w pewnym momencie obudziłem się nad ranem. W "Dzień dobry, Ameryko" w TVN zobaczyłem przemawiającego Baracka Obamę. I poczułem straszną rzecz i wielki żal - ten czysty, dobry człowiek jest ofiarą. Niewinnym barankiem. Ofiarą swoich czasów, bo za kadencji tego człowieka stanie się coś strasznego, coś złego i to nie będzie z jego winy. To on będzie ofiarą tego, co się stanie. Ofiara - tak to poczułem. To było okropne i przykre przeczucie, bo mam takie przeświadczenie, że to jest dobry człowiek.
- Marzenie i nadzieja Ameryki.
- O, Obama zaskoczy wszystkich polityków. W Ameryce będą wielkie czystki i to będzie szok. Okaże się oschły dla ludzi rządzących i tych, którzy są u władzy - zrobi czystkę - przysporzy mu to wielu wrogów. On nie będzie człowiekiem polityków, ale wyborców.
- Panie Krzysztofie, nic dziwnego, bo wszyscy się po nim spodziewają wielkich zmian.
- Obama zmieni amerykański kurs - dopóki jest elektem, będzie się chronił, a jak zostanie prezydentem, to wyda dekret, który zaszokuje świat - będzie chciał zmienić Amerykę i wycofa się z wielu militarnych spraw. Mimo że to dobre zachowanie, stanie się to błędem. W stosunku do Ameryki zmieni się też postawa Rosjan - będzie kłótnia o Afganistan, a świat zacznie drżeć od połowy grudnia. Obama jest delikatny, ale będzie prowadził politykę restrykcyjną. Poprzedni prezydent najpierw słuchał generałów, a potem decydował, a on będzie robił odwrotnie.