Pamięć pod palcami

Redakcja
Piotr Paleczny
Piotr Paleczny fot. Wojciech Wieszok
Rozmowa z Piotrem Palecznym - pianistą, jurorem VII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. I.J. Paderewskiego.

- Podglądnęliśmy, że podczas przesłuchań konkursowych pana palce grają na blacie spore fragmenty sonat czy wariacji razem z pianistami...

- To chyba przyzwyczajenie wszystkich pianistów. Przyznaję, czasem dla innych - trochę uciążliwe. Kiedyś w samolocie, słuchając utworu, zacząłem wystukiwać palcami jego fragmenty na stoliku. Bezwiednie. "Wyłączyłem", gdy się odezwał zdenerwowany sąsiad i zapytał: "czy może pan już skończyć?" W grupie jurorów chyba każdy sobie coś tam wystukuje. Trochę może konfrontują to, co słyszą ze swoją pamięcią muzyczną.

- A ile gigabajtów takiej pamięci mieści mózg pianisty?

- No, jest to na pewno duży twardy dysk dobrego komputera. Ta pamięć jest jednak ograniczona. Od czasu do czasu trzeba ją sobie uzupełniać.

- To przypomnijmy sobie - pana rodzina miała mocne muzyczne korzenie?

- Nikt nie grał profesjonalnie. Ale muzyka w moim domu rodzinnym była zawsze obecna. Grały obie moje siostry, więc wypadało, żebym ja też zaczął. Siostry jednak z muzyką się nie związały. Przy muzyce zostałem tylko ja - a u nich zwyciężyły zainteresowania techniczne i medyczne.

- I przekazał pan muzyczne geny swojemu synowi?

- Nie jest muzykiem i ja się z tego trochę cieszę. Bo on robi to, co ja bym robił, gdybym muzykiem nie był. Jest informatykiem. A ja informatykę też kocham. Ale mój dziewięciomiesięczny wnuk już mógłby muzykiem zostać. Ma też na imię Piotr, więc organizatorom koncertów byłoby łatwiej, gdy ja już przestanę bywać na afiszach..

- A gdyby syn muzykiem był, to do jakiego kraju by go pan teraz wysłał na nauki?

- Może do Akademii Muzycznej w Hanowerze? Ta uczelnia jest na pewno jedną z wiodących w Europie.

- A o polskiej szkole pianistycznej znowu możemy mówić, czy nadal jej nie ma?

- Moim zdaniem pojęcie polskiej szkoły pianistycznej jest dziś aktualne w znacznie mniejszym stopniu niż przed laty. Myślę zresztą, że coraz rzadziej mówi się dziś o narodowych szkołach pianistycznych. Akademie muzyczne, to obecnie bardziej zestawy międzynarodowe. Zarówno wśród pedagogów, jak i studentów. Najwybitniejsi pedagodzy tworzą oparte o tradycję, ale jednak własne szkoły interpretacji. Wynik ich współpracy z utalentowanymi studentami określa poziom artystyczny uczelni.

- Gdy o poziomie mowa - nie wmawiamy sobie trochę na siłę, że poziom konkursu pianistycznego im. Paderewskiego w Bydgoszczy jest bardzo wysoki i że młodzi artyści już się biją o to, by w nim wystartować?

- Przepraszam - takiego pytania nie powinienem usłyszeć w Bydgoszczy. Po Konkursie Chopinowskim - Konkurs im. Paderewskiego to na pewno najważniejszy dziś konkurs pianistyczny w Polsce, a jego dużym atutem jest to, że nie ma dominanty jednego kompozytora. Młodzi pianiści bardzo to sobie cenią. Preselekcje, które od tego roku są nowością w konkursie i odbyły się w ośmiu miastach na całym świecie (w tym na 5-th Avenue w Nowym Jorku), to były same w sobie małe konkursy. Wyłoniły naprawdę znakomitych pianistów. Dlatego w Bydgoszczy, praktycznie nie ma już słabych artystów. W związku z tym - jurorzy mają niezwykle odpowiedzialne zadanie. Oczywiście, trzeba pamiętać, że konkurs w pewnym sensie zawsze jest loterią. Zdarza się również, iż po udanej preselekcji młodzi uczestnicy otrzymawszy jakąś interesującą propozycję koncertową w ostatniej chwili rezygnują z udziału w konkursie. Wybierają to, co pewne. Ale tak się zdarza na całym świecie.

- Jest pan jurorem w wielu konkursach, słucha co najmniej paruset młodych pianistów w ciągu roku. Co wynika z pana obserwacji?

- Jest wielu znakomitych młodych artystów, którzy dokładnie wiedzą, czego chcą. Uczestniczą w konkursach, bo chcą się sprawdzić w konkurencji z najlepszymi. Możemy to zaobserwować także w Bydgoszczy. Niektórzy z uczestników bydgoskiego konkursu demonstrują wspaniałą wyobraźnię, wewnętrzny spokój, kreatywność i olbrzymie umiejętności techniczne. Znakomicie czują się na estradzie.

- Co najczęściej wyprowadza pana z równowagi?

- Oj, wiele rzeczy. Ja tylko wyglądam na bardzo spokojnego. Na pewno denerwuje mnie bezmyślność. Także - np. bezmyślność kierowcy. A zwłaszcza ich myślenie "na dwa metry przed maską". I tylko o swoim samochodzie. Często wydaje mi się, że korki w Warszawie, a pewnie i w każdym innym mieście też, to nie tylko efekt nadmiernej liczby samochodów. Również - bezmyślności kierowców i nie- adekwatnej często do sytuacji, ich reakcji.

- A jak pan reaguje, gdy się na takich kierowców denerwuje?

- Wolałbym nie mówić...

- Czym można zrobić panu przyjemność?

- Jakimś miłym słowem, przyjaznym gestem - dusza artysty to dostrzeże. W dobry nastrój na pewno wprowadza mnie towarzystwo ludzi życzliwych, nie zazdroszczących sobie niczego nawzajem, nie denerwujących się.

- A przykrość, dla odmiany?

- Sytuacja, w której ja daję serce, angażuję się w coś bez reszty i robię to bezinteresownie, a ktoś macha na to co zrobiłem ręką i bezsensownie krytykuje. Wtedy wszystkiego mi się odechciewa.

- Zapiszmy na pięciolinii kilka nietypowych nut z życia Piotra Palecznego. Bardzo lubię...

- ... jazdę samochodem.

- Boję się...

- Bezinteresownej nieżyczliwości.

- Nie cierpię...

- ... jazdy pociągiem.

- Choćby nie wiem co, zawsze znajdę czas na...

- ... komputer. I od razu powiem, że jestem gotów wydać sporo pieniędzy na wszystko to, co sprawi, że będzie on jeszcze bardziej przydatny w pracy.

- Chciałbym mieć...

- ...jak najwięcej czasu dla rodziny i jak najwięcej przyjaciół wokół siebie. Przyjaciół mam, ale ponieważ nigdy nie wiadomo, kiedy się ich traci, to chciałbym mieć pewność, że tak będzie zawsze.

- Jaka jest pana największa wada i zaleta?

- Swoich wad nie wymienię - może nie znam. A moją zaletą na pewno może być życzliwość wobec innych. Szczególnie wobec młodych pianistów.

- Dokąd chciałby pan pojechać?

- Od 37 lat jeżdżę po świecie, więc wiele urokliwych i ważnych miejsc w świecie widziałem. Nie dla wszystkich dostępnych - też. Na przykład grałem w Nigerii, Beninie czy w Ghanie. Nigdy jednak nie byłem w żadnym z państw południowej Afryki i tam chciałbym kiedyś dotrzeć.

- Miejsce, do którego mógłby pan zawsze wracać?

- Kilka. W Ameryce Południowej - wodospady Iguacu, na pograniczu Argentyny i Brazylii. Ile tam pięknych motyli można zobaczyć! Chciałbym też jeszcze raz wrócić na Machu Picchu. Źle ustawiłem aparat i mamy z żoną wiele, niestety, nieudanych zdjęć. Muszę ten błąd naprawić. No i do Sydney bym pojechał. To jedno z najpiękniejszych miast na świecie. Równie niezwykłe chwile spędziliśmy z żoną na wyspach Galapagos i tam też chętnie byśmy jeszcze wrócili. Poza wspaniałą przyrodą można tam spotkać unikalne znaki drogowe - "uwaga, przechodzące żółwie".

- A w którym kraju, poza Polską, mógłby pan osiąść na stałe?

- Może w Hiszpanii? Jest pięknie, ciepło, bardzo życzliwi i bezpośredni ludzie. Znam język hiszpański więc łatwiej by mi było się szybko przystosować.

- Do kuchni pan zagląda?

- Spędzam tam z żoną dużo czasu, bo jest ciepła, ma ładne meble i zawsze ładnie w niej pachnie. Ale za gotowanie się nie biorę.

- A której z domowych czynności najbardziej pan nie lubi?

- Chyba... zmywania naczyń. Może dlatego nigdy w życiu tego nie próbowałem?

- A jak pan potem najchętniej taki stres rozładowuje?

- Ten stres gromadzi się głównie przed koncertem, a rozładowuje... pod koniec utworu. Na spacer w lesie, który prawdopodobnie lubię, niestety, nie mam czasu. Wiem, że to mój błąd. A leżąc na plaży plackiem, odpoczywać nie potrafię.

- Które cechy u kobiety ceni pan najbardziej?

- Naturalność. To zresztą nie tylko kobiet dotyczy. Poza tym - otwartość, szczerość i życzliwość.

- A gdyby tylko oczy miały wybierać?

- Jestem artystą, więc przywiązuję wagę do wyglądu. Ale znacznie bardziej intryguje mnie wnętrze. Na estradzie osobowość też wychodzi w trakcie gry.

Rozmawiali Alicja Polewska i Marek K. Jankowiak

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie