Zobacz wideo: Dodatkowe pieniądze dla emerytów. To trzeba wiedzieć!
Ona pochodzi z Bydgoszczy, on z Radziejowa. Poznali się jednak w tym pierwszym mieście. - Tata, to znaczy: mój przyszły tata, poznał moją przyszłą mamę, gdy przyjechał do Bydgoszczy. Pracował w Zakładach Chemicznych Zachem - mówi pani Sylwia, córka.
Ślub razy dwa
Młodemu Janowi wpadła w oko dziewczyna o imieniu Elżbieta, salowa z pobliskiego szpitala na Kapuściskach. Od razu wiedzieli, że będą razem.
- Planowali ślub cywilny w Bydgoszczy, lecz okazało się, że musieliby długo czekać na wolny termin - dodaje córka. - To dlatego zdecydowali się na ślub w USC w Radziejowie. 27 kwietnia 1971 roku stanęli na ślubnym kobiercu.
Panna młoda miała na sobie różową sukienkę, nowiusieńką, ze sklepu. Jej mąż założył garnitur, szyty na zamówienie (wkrótce odbył się drugi ślub, już kościelny, w Bydgoszczy). Pierwsze dziecko przyszło na świat jeszcze w tym samym roku, to Agnieszka. Jako druga urodziła się Sylwia (rocznik 1977), a syn Łukasz jako trzeci (1986).
- Mieszkaliśmy w Radziejowie - wspomina pani Sylwia. - Mama zajmowała się nami i domem. Tata, odkąd pamiętam, pracował zawodowo. W tamtych czasach nie było kłopotu ani ze znalezieniem pracy, ani z przebranżowieniem. Ojciec był zatrudniony m.in. w masarni, jako palacz i w piekarni. Po pracy był zapalonym wędkarzem.
Rodzina musi się trzymać
Jak wracał z pracy, to nie było do pomyślenia, żeby każdy w domu siedział osobno. - Rodzice wychodzili z założenia, że rodzina powinna trzymać się razem i tak też u nas było - kontynuuje pani Sylwia.
Państwo Olejnik doczekali się 5 wnuków. Marzą o prawnukach.
- Wujek jest schorowany, ale dzielnie walczy z przeciwnościami. Ciocia też ma dolegliwości, ale mu kibicuje, jak my wszyscy - dopowiada chrześniaczka Dorota. - Kolejne lata, nadal wspólne, są przecież przed nimi.
Gdyby małżeństwa dostawały medale za zgodność charakterów, pani Elżbieta i pan Jan zasłużyliby na złoto. Medalu nie dostali, ale obchodzą właśnie Złote Gody (50-lecie). Piękny staż.
Tymczasem coraz więcej nas żyje bez ślubu. Rocznie w Kujawsko-Pomorskiem pobiera się około 10 tysięcy par. I ona, i on, mają przeważnie 25-29 lat. Tak wynika z danych Urzędu Statystycznego w Bydgoszczy. Szacuje się, że drugie tyle żyje bez ślubu.
Śluby, małżeństwa i rozwody w Kujawsko-Pomorskiem
Widać tendencję spadkową. 2019 rok był pierwszym od lat rokiem, gdy liczba zawieranych w regionie małżeństw spadła poniżej 10 tysięcy. Analizując dane od 1995 roku, rekordowy był 2008 rok. Wówczas przysięgę małżeńską złożyło prawie 14,7 tys. par. Później wielu tę przysięgę łamie. W naszym województwie przeciętnie 3,5 tys. małżeństw co roku się rozpada.
- Nam to nie grozi - mówią złoci jubilaci. - W naszym przypadku każdy dzień jeszcze bardziej nas łączy.
