- Patrz, lesby! - o mniejszościach seksualnych w Bydgoszczy

Piotr Wiśniewski
Czy osoby żyjące w związkach jednopłciowych muszą się ukrywać ze swoją orientacją?
Czy osoby żyjące w związkach jednopłciowych muszą się ukrywać ze swoją orientacją? www.sxc.hu
Sprawdziliśmy jak wygląda sytuacja osób o odmiennej orientacji mieszkających w naszym mieście. Z jakimi problemami muszą się mierzyć? Czy czuję się tolerowane w swoim codziennym życiu?
- Patrz, lesby! - o mniejszościach seksualnych w Bydgoszczy
www.sxc.hu

(fot. www.sxc.hu)

Temat mniejszości seksualnych od lat uchodzi za bardzo kontrowersyjny. Stosunek do gejów i lesbijek dzieli społeczeństwo. Także w Bydgoszczy. W ostatnim czasie Stefan Pastuszewski, radny PiS oburzał się faktem że miasto udostępniło w maju budynek Teatru Polskiego organizacjom gejowskim w ramach Dni Różnorodności. Pomorska.pl postanowiła rzucić nieco światła na to, jak na co dzień żyje się w Bydgoszczy mniejszościom seksualnym.

Czytaj więcej: Tolerancja? Proszę bardzo, byle nie w teatrze

Z jakimi problemami na co dzień musiszą mierzyć się geje i lesbijki w naszym mieście?

- Największym problemem jest homofobia, bo to właśnie z niej wynikają niemal wszystkie inne problemy - mówi Marta Megger ze Stowarzyszenia Lambda. - Przez homofobię w naszym kraju część osób ma problem z zaakceptowaniem siebie i swojej orientacji, przez nią wiele gejów i lesbijek musi żyć w ukryciu, nie mówiąc czasem nawet swoim rodzinom i przyjaciołom o swoich uczuciach i związkach. To przez homofobię nie mamy w Polsce żadnych regulacji prawnych dotyczących osób żyjących w związkach jednopłciowych, to przez nią osoby homoseksualne doświadczają przemocy psychicznej i fizycznej.

Jak mówi dalej przedstawicielka Stowarzyszenia Lambda, prócz homofobii ogromnym problemem jest postrzeganie gejów i lesbijek tylko i wyłącznie przez pryzmat ich orientacji i aktywności seksualnej. - Jak tylko pojawiamy się w przestrzeni publicznej to od razu grzmi się o nieobyczajnym zachowaniu, publicznym gorszeniu i promocji homoseksualizmu. Kiedy wiadomo o kimś, że jest gejem czy lesbijką to wszystkie inne elementy jego tożsamości przestają mieć znaczenie. Nieważne czy ktoś jest życzliwym człowiekiem, ekspertem w jakieś dziedzinie, świetnym pracownikiem - najważniejsze jest to, że jest osobą homoseksualną. Ciężko jest w takiej sytuacji robić fajne rzeczy i się rozwijać. - skarży się Magda Megger.

Przeczytaj również: Twórcy "Ulicy Sezamkowej": Ernie i Bert nie są gejami!

- Nie jesteśmy parą kochających się osób, ale widowiskiem...

- Drobne problemy pojawiają się dosłownie codziennie, ale do większości z nich można się po prostu przyzwyczaić - mówi Joanna. - Nie przypominam sobie np. dnia, kiedy mogłyśmy sobie spokojnie przejść z moją dziewczyną za rękę przez miasto, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto nas zaczepi, wyzwie, obrazi. Ludzie nie traktują nas jak pary kochających się osób, ale jak widowisko, proponują erotyczne sesje zdjęciowe albo składają "niemoralne propozycje". Podobnie jest w pubach, gdzie każdy nasz pocałunek, przytulenie wzbudzają sensację, a reakcje ludzi bywają bardzo różne i często nieprzyjemne. Kilka razy zdarzyło się, że ochroniarz wyrzucił nas z pewnego lokalu studenckiego, obrzucając nas przy tym okropnymi określeniami.

- Ostatnio bardzo przykre jest dla mnie też to, że wiele moich znajomych bierze ślub, a ja chociaż bardzo bym chciała, to nie mogę - mówi dalej Joanna. - Politycy kłócą się w tej sprawie zapominając o tym, że my i tak będziemy się kochać i żyć razem, ale nigdy po prostu nie zostaniemy rodziną. Nie rozumiem, dlaczego tyle kontrowersji wśród heteroseksualnych osób wzbudzają sprawy, które w żaden sposób nie wpływają na ich życie, a niszczą nasze plany i marzenia.

Joanna określa swoją sytuację jako tym bardziej dziwną, bo jest biseksualna. - Może to będzie nowość dla osób spoza tzw. środowiska branżowego, ale osoby homoseksualne też do końca mnie nie akceptują. Nie wyglądam jak lesbijki, większość z nich nie chciałaby ze mną być, bo uważają, że prędzej, czy później przejdę na stronę hetero. Uczucie, że nie pasuje się ani tu, ani tu jest niezbyt przyjemne.

- Przy rodzinie o mojej dziewczynie mówię "koleżanka".

- Trudne bywa dla mnie też to, że nie wszystkim mogę od razu powiedzieć kim jestem, że przy rodzinie o mojej dziewczynie mówię "koleżanka", że wiecznie trzeba coś ukrywać, udawać, choćby tak na wszelki wypadek. Jeżeli chodzi o moich znajomych to wszyscy znają prawdę, nawet na studiach wszystkim się przyznałam, strach przed oceną pojawia się natomiast w zupełnie nowych środowiskach. Staram się żeby ludzie najpierw poznali mnie, a później moją orientację, bo nie chcę być już od samego początku oceniania przez jej pryzmat. Jeżeli ktoś widuje mnie często, zna mnie dłużej to sam się domyśli, bo na dłuższą metę za bardzo się z tym nie ukrywam. Jeżeli ktoś znajomy zapyta mnie wprost, to też na pewno usłyszy prawdę, chociaż wiem z doświadczenia, że nie każdy reaguje pozytywnie.

- Tak jak wspomniałam wcześniej, o mojej orientacji nie wie rodzina i to jest dla mnie na razie sprawa nie do przeskoczenia… Znam ich poglądy i boję się "oficjalnej" rozmowy na ten temat, dlatego póki co tkwię w kłamstwie, chociaż to okropnie frustrujące. - opowiada Joanna.

- Ja jestem osobą heteroseksualną, choć i tak większość ludzi myśli, że jestem lesbijką, no bo po co bym działała tak aktywnie w Lambdzie - mówi z kolei Magda Megger. - Dla mnie to nie jest problem, że ktoś tak myśli i może dlatego, że jestem hetero szczególnie nie przejmuję się aktami homofobii, których zdarza mi się doświadczać. Natomiast wiele osób działających w Lambdzie nie mogłoby sobie pozwolić na publiczne wystąpienia jako przedstawiciel(ka) Lambdy - najczęściej ze względu na rodzinę, czy fakt, że tylko niewiele osób wie o ich orientacji. I to jest problem - chciałyby coś robić, ale zawsze coś ich ogranicza i hamuje, tak jak strach np. przed pobiciem powstrzymuje ich od okazywania sobie uczuć na ulicy czy w restauracji.

- Pamiętam komentarze pod moim tekstem w lokalnej Gazecie Wyborczej, który dotyczył społeczeństwa obywatelskiego, trzeciego sektora, psiej polityki i aktywności studenckiej. - opowiada pani Megger. - Znaczna część komentarzy nie odnosiła się do treści mojego tekstu, w którym nie było słowa o gejach i lesbijkach, a do mojej rzekomej orientacji...

- Oficjalnie wszyscy jesteśmy tolerancyjni, ale w praktyce wychodzi to jednak trochę inaczej.

Jak mówi dalej Magda Megger, jest tak, że większość osób żyjących w związkach jednopłciowych ukrywa swoją orientację w szkole czy pracy ze strachu przed homofobią. - Takie osoby często bardzo starannie dobierają osoby, którym mówią o swojej "tajemnicy". Smutne, że tak ważny element naszego życia, jakim jest miłość do partnera czy partnerki w wypadku gejów i lesbijek jest traktowane jak tajemnica właśnie.

- Zdarzyło się kilka razy, że w trakcie rozmowy o pracę pytano mnie o studia, pracę magisterską, a że piszę akurat o orientacji psychoseksualnej to również o powody wyboru tak "dziwnego" tematu. Nigdy się nie przyznałam. Do tej pory pracowałam wszędzie zazwyczaj krótko i nigdy nie powiedziałam nikomu ze współpracowników, że mam dziewczynę. Nie mam w zwyczaju zwierzać się wszystkim od razu i chciałam najpierw sprawdzić jakimi są osobami. W dwóch miejscach pracy były też inne lesbijki, które nie ukrywały tego kim są i po tym jak usłyszałam, co się o nich mówi za ich plecami, cieszyłam się, że sama się nie ujawniłam. Tak się składa, że skończyłam akurat psychologię i wiem, że jeżeli w przyszłości będę pracować np. z dziećmi to na pewno nie przyznam się do tego, że mam dziewczynę. Bałabym się reakcji ich rodziców i tego, że przez ich nieprawdziwe wyobrażenia o mnie stracę tę pracę. To przykre, ale dla wielu osób inna orientacja jest zboczeniem, czy chorobą.

Zobacz także: Geje w Bydgoszczy przed Paradą Równości

- Być może dla świętego spokoju, będziemy żyć w ukryciu

- Chciałabym wierzyć, że w naszym mieście poziom tolerancji rośnie. I myślę, że tak jest, ale jest to proces bardzo powolny - mówi Magda Megger. - Potrzeba jeszcze wielu lat, żeby bydgoscy geje i lesbijki mogli czuć się w pełni swobodnie na ulicach naszego miasta. My staramy się docierać do mieszkańców i mieszkanek naszego miasta i zmieniać ich podejście. Czasami naprawdę potrzeba niewiele. Uważam, że bezpośredni kontakt z ludźmi jest najlepszym sposobem na zmianę podejścia wielu osób.

- Muszę uczciwie powiedzieć, że codziennie stykam się z wieloma osobami, a najwyżej kilkoro z nich zachowuje się wobec mnie naprawdę nie w porządku - relacjonuje Joanna. - Nie wiem, co myśli sobie cała reszta, ale nawet jeśli nie podoba się im to, kim jestem, to oczywiście mają prawo do swoich poglądów i póki mnie nie atakują, nie ingerują w moje życie, to nie widzę w tym nic złego. Nie można jednak zaprzeczyć, że osoby takie jak ja nie czują się w tym mieście swobodnie. Jeszcze długo będziemy dla wielu osób "czymś" innym, dziwnym, za kim woła się głośno i bez powodu "patrz, lesby!" albo dla świętego spokoju, będziemy żyć w ukryciu - zakończyła Joanna.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
20 sierpnia 2011, 20:08, bolo:

Was nie można sądzić, was trzeba leczyć!

Kto najgłośniej krzyczy ma zazwyczaj najwięcej do ukrycia

k
kogo uprzywilejować
więcej serca dla kochających inaczej niż niepełnosprawnych. taki redaktor jeden z drugim nie napisze o istniejących wciąż barierach architektonicznych czy likwidowanych miejscach pracy dla niepełnosprawnych, bo to teraz temat tabu. niepełnosprawni też chcą być normalną częścią społeczeństwa, tylko czy dziennikarze i rządzący chcą to zauważyć?

bo to nie jest teraz trendy
i
ig
Nie dla wszystkich jesteście widowiskiem, macie prawo kochać i być kochanymi, odwagi! Całym sercem jestem z Wami.
p
prawdziwe dramaty
więcej serca dla kochających inaczej niż niepełnosprawnych. taki redaktor jeden z drugim nie napisze o istniejących wciąż barierach architektonicznych czy likwidowanych miejscach pracy dla niepełnosprawnych, bo to teraz temat tabu. niepełnosprawni też chcą być normalną częścią społeczeństwa, tylko czy dziennikarze i rządzący chcą to zauważyć?
b
bolo
Was nie można sądzić, was trzeba leczyć!
G
Gość
zboczenie należy piętnować...

AKURAT TY O TYM PISZESZ
g
gacek
zboczenie należy piętnować...
Dodaj ogłoszenie