Pocą się w hali, zamiast siedzieć przed komputerem. Tak najmłodsi grają w ping-ponga [zdjęcia]

red
- Tenis stołowy jak każdy sport uczy pokory. Tutaj tatuś ani mamusia medalu ani pucharu tobie nie kupią. Tyle jesteś wart ile sam osiągniesz. Na sukces sam musisz zapracować swoją ciężką pracą. Sam talent nie wystarczy – mówi trenerka Katia Sivakowa. Pod okiem jej i Rafała Utylskiego trenuje blisko 30 dzieci w różnym wieku. Najmłodszy podopieczny dopiero w grudniu skończy sześć lat.- Czekamy na dzieci w klubie. Obecnie nasi trenerzy to wysokiej klasy specjaliści. Nie zawsze tak było. Wiem, bo sam trenowałem tenisa stołowego jako dziecko i pamiętam jakie ja miałem warunki do treningu, a jakie zostały stworzone dzieciom obecnie. Wiem, że dzisiaj dzieciaki mają komputery i smartfony. Przy nich spędzają sporo czasu. Ruch fizyczny jest potrzebny do normalnego funkcjonowania. To najlepsza profilaktyka. Ruch zapobiega wielu schorzeniom – mówi Krzysztof Piotrowski prezes klubu Energi Manekin. Piotrowski to pasjonata. Nie jest tajemnicą że sporo własnych pieniędzy dokłada do tego aby klub mógł funkcjonować.- Chcemy nawiązać współpracę ze szkołą podstawową numer 1. Są takie godziny, że sala stoi pusta. Postaram się, aby dzieciaki ze starówki zamiast włóczyć się po ulicy, czy też siedzieć przy komputerach, po południu przychodziły i poruszały się na sali - dodaje prezes. Treningi dzieci w czasie roku szkolnego odbywają się każdego dnia. Najmłodsi adepci rozpoczynają swój trening o godzinie 15. Ćwiczą w zależności od wieku. Najmłodsi godzinę, starsi dwie. Juniorzy młodsi kończą o osiemnastej. Potem na sali ćwiczą juniorzy starsi.- Moje dziecko niedługo skończy sześć lat. Mieszkam niedaleko hali. To ja wybieram dni, w których dziecko chodzi na ping ponga. Jestem zachwycony treningami, bo przez to, że dziecko chciało abym na początku został na sali, stałem się obserwatorem jego treningu. Trenerzy są wspaniali. Dzisiaj dla mnie nie jest ważne to, czy jakikolwiek sukces odniesie moja pociecha. Dla mnie liczy się to, że się rusza i świetnie się przy tym bawi, a nie gra na smartfonie czy komputerze – mówi Mariusz Korzus tata małego Julka.źródło: TVN Meteo Active/x-news
- Tenis stołowy jak każdy sport uczy pokory. Tutaj tatuś ani mamusia medalu ani pucharu tobie nie kupią. Tyle jesteś wart ile sam osiągniesz. Na sukces sam musisz zapracować swoją ciężką pracą. Sam talent nie wystarczy – mówi trenerka Katia Sivakowa. Pod okiem jej i Rafała Utylskiego trenuje blisko 30 dzieci w różnym wieku. Najmłodszy podopieczny dopiero w grudniu skończy sześć lat.- Czekamy na dzieci w klubie. Obecnie nasi trenerzy to wysokiej klasy specjaliści. Nie zawsze tak było. Wiem, bo sam trenowałem tenisa stołowego jako dziecko i pamiętam jakie ja miałem warunki do treningu, a jakie zostały stworzone dzieciom obecnie. Wiem, że dzisiaj dzieciaki mają komputery i smartfony. Przy nich spędzają sporo czasu. Ruch fizyczny jest potrzebny do normalnego funkcjonowania. To najlepsza profilaktyka. Ruch zapobiega wielu schorzeniom – mówi Krzysztof Piotrowski prezes klubu Energi Manekin. Piotrowski to pasjonata. Nie jest tajemnicą że sporo własnych pieniędzy dokłada do tego aby klub mógł funkcjonować.- Chcemy nawiązać współpracę ze szkołą podstawową numer 1. Są takie godziny, że sala stoi pusta. Postaram się, aby dzieciaki ze starówki zamiast włóczyć się po ulicy, czy też siedzieć przy komputerach, po południu przychodziły i poruszały się na sali - dodaje prezes. Treningi dzieci w czasie roku szkolnego odbywają się każdego dnia. Najmłodsi adepci rozpoczynają swój trening o godzinie 15. Ćwiczą w zależności od wieku. Najmłodsi godzinę, starsi dwie. Juniorzy młodsi kończą o osiemnastej. Potem na sali ćwiczą juniorzy starsi.- Moje dziecko niedługo skończy sześć lat. Mieszkam niedaleko hali. To ja wybieram dni, w których dziecko chodzi na ping ponga. Jestem zachwycony treningami, bo przez to, że dziecko chciało abym na początku został na sali, stałem się obserwatorem jego treningu. Trenerzy są wspaniali. Dzisiaj dla mnie nie jest ważne to, czy jakikolwiek sukces odniesie moja pociecha. Dla mnie liczy się to, że się rusza i świetnie się przy tym bawi, a nie gra na smartfonie czy komputerze – mówi Mariusz Korzus tata małego Julka.źródło: TVN Meteo Active/x-news (mz)
Udostępnij:
To dzieci. Tak jak ich rówieśnicy mają komputery i smartfony. Teraz w wakacje, zamiast siedzieć przed komputerem, poty wylewają na sali treningowej. Trenują tenis stołowy. Prezes klubu chce, aby łobuziaki ze starówki swoją energię wyładowywały na sali treningowej a nie na ulicy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Pomorska
Dodaj ogłoszenie