Na razie sytuacja się nie zmieniła, a istniejący stan rzeczy denerwuje wielu kierowców, zwłaszcza tych, którym zdarzyło się ostatnio otrzymać mandat. - Co to za zwyczaje, że włocławscy policjanci z "drogówki", łapiąc delikwenta na przykład za przekroczenie prędkości, pytają natychmiast: - Gdzie pan pracuje? A co to ma do rzeczy, jaki związek z popełnionym wykroczeniem? - denerwuje się jeden z Czytelników.
- Chodzi o włocławskich policjantów? - dziwi się podinsp. Andrzej Zwoliński, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji we Włocławku. - Z cała pewnością nie ma powodu do zadawania takich pytań.
Wątpliwości naszych Czytelników budzą też inne kwestie. - Policjant z "drogówki", poruszający się na motocyklu, wlepił mi mandat za przekroczenie prędkości - mówi pan Marcin z Włocławka. - Na tym dokumencie kazał mi się czytelnie podpisać, sam jednak tam, gdzie jest miejsce na podpis funkcjonariusza, postawił jakiś gzygzak. Nie wiem nawet, z kim miałem do czynienia.
- Policjant zatrzymujący kierowcę musi mu się przedstawić - przypomina naczelnik Andrzej Zwoliński. - Chodzi nie tylko o podanie nazwiska, ale także stopnia służbowego i reprezentowanej jednostki. Na samym druku jest też napisane, że żąda się czytelnego podpisu osoby, ukaranej mandatem i podpisu funkcjonariusza. My znamy podpisy swoich ludzi, nawet jeśli nie są czytelne. Proszę jednak pamiętać, że ukarani się zmieniają, zaś mandaty nie pozostają w naszej komendzie, lecz są kierowane do Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Zdaniem wielu włocławskich kierowców policjanci z "drogówki" nadmiernie wykorzystują fakt niedostosowania przepisów do istniejącej rzeczywistości. Chodzi zwłaszcza o ulicę Toruńską, gdzie radary spotkać można najczęściej, bo obowiązuje tam ograniczenie prędkości do 50 km na godzinę. - Patrolujemy Toruńską, bo z tam dochodzi do trzech czwartych drogowych zdarzeń - mówi podisnp. Andrzej Zwoliński. Przekonuje, że właśnie policja wnioskowała o podwyższenie maksymalnej prędkości z 50 do 70 km na godzinę na alei Kazimierza Wielkiego. - Toruńska jest jednak w fatalnym stanie technicznym - twierdzi naczelnik "drogówki". - Zwiększenie dopuszczalnej prędkości przy fatalnym stanie nawierzchni tej drogi i przy tak dużej ilości zdarzeń, byłoby nieuzasadnione.
Mimo pięknej pogody we wrześniu na włocławskich drogach zginęło w wypadkach 5 osób, rok wcześniej tylko jedna.