"Nasza postawa opiera się na podstawach moralnych, a także na trosce o bezpieczeństwo polskich sportowców. Nie możemy milczeć w obliczu bezprecedensowej agresji, której ofiarą jest dziś Ukraina" - dodaje Świderski, którego zdaniem Europejska Konfederacja Piłki Siatkowej powinna zareagować na to, co się obecnie dzieje.
Podobnie jak zrobiła to już UEFA, która oprócz odebrania Rosji finału Ligi Mistrzów (miał się odbyć w Sankt Petersburgu) pracuje również nad zerwaniem umowy z Gazpromem.
Możliwość gry z Rosją w marcowym barażu o mundial w Katarze wykluczyli również PZPN i nasi piłkarze.
Problemu nie widzi za to FIVB (Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej), która - przynajmniej na razie - nie planuje odebrać Rosjanom prawa do organizacji mistrzostw świata siatkarzy w 2022 roku (dniach 26 sierpnia - 11 września). Tę decyzję skrytykował Earvin Ngapeth - gwiazdor reprezentacji Francji, mistrz olimpijski w Tokio i jeden z najlepszych siatkarzy na świecie. "Dziękuję, beze mnie" - napisał na Twitterze.
Z kolei Świderski zaznaczył, że PZPS nie obwinia za napaść na Ukrainę rosyjskich sportowców, ale nie może pozostać obojętny wobec ofiar konfliktu. "Stańmy razem w obronie naszych ukraińskich przyjaciół" - podkreślił.
