Mamy plan na ten mecz i chcemy go wprowadzać w życie od pierwszej minuty - tak zapowiedział Adam Nawałka spotkanie ze Szwajcarią, które miało zadecydować o tym, kto awansuje do ćwierćfinału mistrzostw Europy.
Jego piłkarze wzięli sobie te słowa do serca i zanim Helweci zorientowali się, że spotkanie już trwa, powinniśmy na stadionie w St. Etienne prowadzić 1:0. Arkadiusz Milik w 30 sekundzie w idealnej sytuacji nie trafił jednak w bramkę! Biało-czerwoni nadal napierali na rywali, a ci popełniali sporo błędów i jak na zespół prezentujący dotąd żelazną konsekwencję taktyczną grali chaotycznie.
Spotkanie w ogóle zresztą przybrało zadziwiający obrót - piłka błyskawicznie znajdowała się to pod jedną, to pod drugą bramką, niemal z pominięciem linii pomocy. W miarę upływu czasu zdecydowanie zaczęła rosnąć jednak przewaga Helwetów, którzy zdecydowanie lepiej wykonywali stałe fragmenty gry. Zespół Vladimira Petkovicia nie stronił też od ostrej gry, stosując sztuczki rodem z ligi włoskiej. Jedną z ich ofiar padł Jakub Błaszczykowski, gdy rywal nadepnął mu na stopę.
Biało-czerwoni nie dawali się sprowokować i konsekwentnie robili swoje. Niestety, konsekwentny był też Milik, który w 30 minucie znów przestrzelił wywołując jęk zawodu i podnosząc poziom frustracji polskich kibiców, zwłaszcza, że problemy z celnością wciąż ma także Robert Lewandowski. Na szczęście dla nich - po raz kolejny na tych mistrzostwach - dobrą formą prezentowali stoperzy plus Łukasz Fabiański, dość spokojnie radzący sobie ze strzałami Szwajcarów.
Przede wszystkim jednak reprezentacja ma Jakuba Błaszczykowskiego. Były kapitan kadry znów okazał się niezastąpiony, gdy w 39 minucie Kamil Grosicki przeprowadził szalony rajd lewym skrzydłem, ograł czterecy rywali, po czym Milik uchylił się przed piłk i stojący samotnie w polu karnym "Błaszczu" wpakował ją do siatki!
Na przerwę to Polacy schodzili więc jako zespół bliższy miejsca w czołowej ósemce Starego Kontynentu, a kamery pokazywały zbliżenie na Grzegorza Krychowiaka, który dyskutował z Błaszczykowskim pokazując mu na palcach układ obroby Szwajcarów.
Po zmianie stron rywale rzucili się do falowych ataków sprawdzając wytrzymałość polskiej defensywy i tym razem to ekipa Nawałki musiała otrząsnąć się spod naporu. Piłkarska walka szybko nabrała jednak nowego wymiaru, gdy Fabian Schaer twardo potraktował Lewandowskiego. Wymiana złośliwości rozgorzała na całej murawie, a bilans żółtych kartek niemal od razu wyrównał Artur Jędrzejczyk.
Szwajcarzy dążyli do wyrównania za wszelką cenę i zaczęli wreszcie przypominać zespół chwalony po fazie grupowej, który nasz sztab od razu uznał za wyjątkowo niewygodnego rywala. Wojna psycholigiczna i fizyczna rozgorzała na dobre. Nawet gdy jedna z drużyn wykonywała rzut rożny sędzia Mark Clatteburg spoglądał w kierunku środka boiska, gdzie nieustannie trwały przepychanki.
Każda upływająca minuta przybliżała jednak do celu Polaków, coraz wyraźniej nastawionych na kontrataki, o których trener Niemców Joachim Loew, mówił,że są jednymi z najgroźniejszych na świecie. W 73 minucie serca polskich kibiców jednak zadrżały - Ricardo Rodriquez oddał znakomity strzał z rzutu wolnego, ale lecącą w sam narożnik bramki piłkę fantastycznie wybił Fabiański. Pięć minut później znów było gorąco - Polacy bronili w hokejowym stylu przyjmując strzały na ciała, ale Haris Seferović znalazł lukę i huknął w poprzeczkę!
Ostatnie dziesięć minut zapowiadało się na najdłuższe w historii polskiej piłki. Zespół Nawałki bronił się coraz bardziej rozpaczliwie, aż wreszcie popełnił błąd i Xherdan Shaqiri przewrotką kopnął piłkę tuż przy słupku do polskiej siatki. Trafienie równie przepiękne, co bolesne...
Zespół Nawałki wyraźnie tracił siły, a Szwajcarzy nabierali fantazji - drugą połowę zakończyła próba lobu w wykonaniu Granita Xhaki, a nieco wcześniej uderzenie nożycami Breela Embolo w ostatnim ułamku sekundy zablokował Łukasz Piszczek. Na tle rozpędzonych Helwetów szczególnie wyraźnie widać było "krótką" ławkę polskich rezerwowych, na której trudno było wytypować jokera mogącego przesądzić o losach meczu. W końcu jednak angielski sędzia uznał, że wystarczy wrażeń i gwizdnął po raz ostatni w zasadniczym czasie gry.
Dodatkowe trzydzieści minut rozpoczęło się tak, że polscy kibice zaczęli od razu marzyć o rzutach karnych. Szwajcarzy zaatakowali i utrzymywali piłkę pod bramką Fabiańskiego, a w zespole biało-czerwonych narastały problemy. Jako pierwszego skurcze wyeliminowały Krzysztofa Mączyńskiego, widoczny był też kłopot Kamila Glika, co i rusz łapiącego się za pachwinę i coraz wolniej poruszającego się po boisku. Sytuację ratował Fabiański, zwłaszcza, gdy w 113 minucie fenomenalnie obronił strzał Erena Derdiyoka. Polacy zepchnięci do rozpaczliwej obrony spoglądali na zegar i odliczali minuty dzielące ich od konkursu rzutów karnych.
I w końcu się doczekali, a sekundy wcześniej mecz mógł rozstrzygnąć Piszczek, jednak nie sięgnał piłki, gdy ta nieoczekiwania znalazła się w polu karnym Szwajcarów.
Karne rozstrzygały się jednak w drugim polu karnym. Zaczął bezbłędnie Stephan Lichtsteiner, ze stoickim spokojem wyrównał Lewandowski. W drugiej serii przestrzelił Granit Xhaka i na prowadzenie wyprowadził Polaków Arkadiusz Milik posyłając piłkę do siatki po rękach bramkarza. Xherdan Shaqiri nie miał kłopotów, podobnie jak Kamil Glik. Po trzech seriach Polacy prowadzili więc 3:2. Fabian Schaer znów doprowadził do remisu i przyszła kolej na Jakuba Błaszczykowskiego. Gol i 4:3! Ricardo Rodriquez musiał trafić, aby utrzymać Szwajcarów w grze i to zrobił. Piłkę na wagę awansu do ćwierćfinału dostał Grzegorz Krychowiak i zrobił swoje! Polska zagra w ćwierćfinale mistrzostw Europy ze zwycięzcą spotkania Portugalia - Chorwacja!
Polska - Szwajcaria 1:1 (1:0, 1:1), karne 5:4.
1:0 Jakub Błaszczykowski (39), 1:1 Xherdan Shaqiri (82)
Polska: Fabiański - Piszczek, Glik, Pazdan, Jędrzejczyk - Błaszczykowski, Krychowiak, Mączyński (101. Jodłowiec), Grosicki (105. Peszko) - Milik - Lewandowski
Szwajcaria:Sommer - Lichtsteiner, Schaer, Djourou, Rodriquez - Behrami (77. Ferbandes), Xhaka - Shaqiri, Dzemaili (58. Embolo), Mehmedi (70. Derdiyok) - Seferović
Sędziował: Mark Clattenburg (Anglia)
Żółte kartki: Jędrzejczyk, Pazdan - Schaer, Djourou.
Widzów: 41.900
Wszystkie piłki mistrzostw Europy. Zobacz zdjęcia [GALERIA]
*EURO 2016: Transmisje, relacje, zdjęcia i filmy wideo
*Słońce, palmy i sztuczna Rawa. Tylko się nie kąpcie! ZDJĘCIA + WIDEO
*Ranking Uczelni Wyższych Perspektywy 2016: Ale niesamowity skok śląskich szkół!
*Ile zarabiają pielęgniarki? Oto prawdziwe paski wynagrodzeń
*Nowy abonament RTV, czyli opłata audiowizualna z rachunkiem za prąd ZASADY, KWOTY, ZWOLNIENIA!
*WNIOSKI I DOKUMENTY na 500 zł na dziecko w ramach Programu Rodzina 500 PLUS