Nie wiadomo kim był mężczyzna, który dzwonił w czwartek o 12.21 czasu lokalnego (21.21 czasu polskiego) z willi Michaela Jacksona w Holmbly Hills, w Los Angeles, w Kalifornii.
Tłumaczenie za tvn24
Mamy tutaj mężczyznę, który potrzebuje pomocy. On nie oddycha. Próbowaliśmy go (reanimować) ale on nie oddycha - mówi zdenerwowany głos do dyspozytora pogotowia
- Potrzebuję karetki najszybciej jak to tylko możliwe - prosi mężczyzna, który dzwoni z domu gwiazdy pop w Los Angeles.
Dyspozytor pyta o dokładny adres i co w chwili obecnej dzieje się z mężczyzną. - Ile ma lat? - prosi o podanie informacji dyspozytor. - Ma pięćdziesiąt lat - mówi telefonujący.
- Jest nieprzytomny? Nie oddycha? - pada następnie pytanie ze strony pogotowia. - Tak. Nie oddycha. Jest nieprzytomny.
Pracownik pogotowia radzi, by położyć nieprzytomnego człowieka na podłodze. Cały czas zapewnia, że karetka już zmierza w stronę podanego adresu. Pyta również, czy byli jacyś świadkowie całego zdarzenia. - (...) Był tylko doktor. (...) - odpowiada telefonujący mężczyzna.