W związku z pożarem (w nocy z 25 na 26 bm.) pod kamienicą przy ul. Solankowej w Inowrocławiu, w której wraz z rodziną mieszka poseł PO Krzysztof Brejza, w poniedziałek po godz. 18 policjanci z Bydgoszczy i Inowrocławia zatrzymali w okolicach Kruszwicy 50-letniego mężczyznę. Dziś (29 maja) został on doprowadzony do prokuratora. Po przesłuchaniu usłyszał zarzut nieumyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia.
Było niebezpiecznie
Na terenie kamienicy trwa remont. W wyniku pożaru spłonęła toaleta typu toi toi, z której korzystają budowlańcy. Od ognia i towarzyszącej mu temperatury zaczął topić się styropian, który miał być użyty do ocieplania budynku. Mocno okopcona została ściana domu. Odpadł od niej spory fragment tynku. Ogień płonął tuż pod instalacją gazową. Jak relacjonował poseł Brejza, została ona mocno okopcona. Prawdopodobnie tylko dlatego, że jest to instalacja nowej generacji, nie doszło do jej rozszczelnienia i wybuchu.
Poseł zgłosił sprawę na policję. Zwrócił się także o osobisty udział prokuratora w prowadzonym dochodzeniu. W rozmowie z mediami mówił: - Nie wykluczam, że to co się stało może być związane z moją działalnością. Pod moim adresem były już kierowane groźby i hejty.
Nadzór dla zatrzymanego
Organom ścigania szybko udało się zatrzymać podejrzaną o podpalenie osobę, 50-letniego mężczyznę, mieszkającego bezpośrednio w sąsiedztwie kamienicy, przy której miało miejsce zdarzenie. Prawdopodobnie to właśnie ten człowiek gasił pożar.
Został przesłuchany w Prokuraturze Rejonowej w Inowrocławiu. W związku z tym, że składał rozbieżne wyjaśnienia przed policją i przed prokuratorem zapadła decyzja o zastosowaniu wobec niego środka zapobiegawczego w postaci dozoru policyjnego. Podejrzany będzie musiał trzy razy w tygodniu stawiać się we wskazanej jednostce policji.
Po przesłuchaniu, prokurator Robert Szelągowski poinformował dziennikarzy, iż żaden dowód nie potwierdza, aby zdarzenie miało związek z tym, że w kamienicy mieszka poseł Brejza.
Co do przyczyny pożaru, prokurator zwrócił uwagę, że na razie nie ma jeszcze pisemnej opinii biegłego. Na pewno miał na to wpływ tzw. czynnik ludzki. W sprawie będą przesłuchiwani świadkowie. Podejrzanemu grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Nie chce ferować wyroków. Czeka na wyniki śledztwa
O komentarz poprosiliśmy posła Krzysztofa Brejzę. Zaznaczył, że nie zamierza ferować żadnych wyroków, ani kogokolwiek oskarżać.
- Pewne jest to, że był poważny pożar. Objął ścianę od strony pokoju moich dzieci. Paliło się przy rurach z gazem. Gdyby doszło do ich rozszczelnienia, cała kamienica mogłaby ulec zniszczeniu. To normalne, że boję się o swoją rodzinę. Na pewno nikomu nie pozwolę tknąć moich dzieci - podkreślił parlamentarzysta.
Brejza odniósł się do informacji o tym, że zatrzymana osoba składa rozbieżne zeznania.
- Wierzę w rzetelnie prowadzone postępowanie. Czekam na zakończenie śledztwa i na jego wyniki - dodał.