Prędzej czy później zakażenia wtórne pojawią się w Europie

Adam Willma
Adam Willma
Szczecin, ekipa pogotowia która przywiozła pacjenta z podejrzeniem koronawirusa z lotniska w Goleniowie. Czy już niebawem będzie to codzienny widok? Andrzej Szkocki / Polska Press
Dr Iwoną Paradowską-Stankiewicz z Zakładu Epidemiologii Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny, krajowym konsultantem ds. epidemiologii

Mamy czas epidemii. Czuje się pani drugą osobą w państwie?

Nie, nawet w czasie epidemii się tak nie czuję [śmiech], bo w działania przeciwepidemiczne zaangażowanych jest kilka instytucji i wielu ekspertów. Jesteśmy w kontakcie, wymieniamy informacje, aktualizujemy wiedzę. Nie zawsze jednak mamy możliwość szybkiego opracowania jakiegoś dokumentu. W pewnym sensie tak jest z nowym koronawirusem. Śledzimy codziennie informacje ze świata, zapoznajemy się z nowymi publikacjami międzynarodowymi i aktualizujemy dokumenty.

Wydawałoby się, że akurat w Europie scenariusze działań na wypadek epidemii są dopięte na ostatnie guzik, a tymczasem co rusz docierają do nas kolejne informacje dotyczące niekonsekwencji działalności lokalnych służb. W Wiedniu bez kontroli przepuszczono na lotnisku wszystkich Chińczyków, w Kevalaviku zatrzymano w kwarantannie Islandczyków wracających z Pekinu, za to obywateli Chin przepuszczono swobodnie… Jak to możliwe, że działania w Europie nie są skoordynowane?

WHO i ECDC opracowuje i zaleca schematy postępowania w określonych sytuacjach, natomiast to oznacza, że każdy kraj wprowadza takie procedury, jakie uważa za stosowne w danym czasie, w oparciu o ocenę ryzyka, aktualne możliwości, czy potrzeby. Jednak odpowiedzialność spoczywa na poszczególnych krajach. Niezależnie od wewnętrznych procedur stosowane są międzynarodowe przepisy zdrowotne, które regulują np. postępowanie w czasie podróży zwłaszcza samolotem, bo to najszybsza droga transmisji drobnoustrojów. Te zalecenia powinny być przestrzegane. Jednak w praktyce mogą zdarzać się potknięcia, i czasem sytuacja może wyglądać trochę tak, jak z przechodzeniem przez pasy. Wszyscy wiedzą, że nie wolno przechodzić na czerwonym świetle, ale znajdzie się jedna osoba, która się do tego nie stosuje. Podkreślić należy, że obecna sytuacja zmienia się dość dynamicznie, bo często otrzymujemy nowe informacje dotyczące szerzenia się tego koronowirusa, jego patogeniczności, źródła zwierzęcego.Póki co nie można niestety powiedzieć, że epidemia została ograniczona.

Obdzwoniliśmy hurtownie. Na polskim rynku nie ma już maseczek ochronnych.

Pojawiają się sytuacje nadzwyczajne, bo nowe, nieprzewidziane, które budzą strach, niepokój, więc na całym świecie jest obecnie podobny problem. Trzeba jednak podkreślić, że na razie obecnie nie ma powodu do noszenia maseczek w Polsce. Trzeba dostosowywać działania do potrzeb.

Jeśli epidemia stanie się poważnym problemem w Polsce, czy można liczyć na to, że uruchomione zostaną strategiczne zapasy środków ochronnych. Czy państwo dysponuje np. zapasami maseczek?

Zapewne zarekomendowałabym takie działania i decyzją Ministra Zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego, zostałyby uruchomione zapasy potrzebnych środków ochronnych. Obecnie szpitale, zwłaszcza te w których znajdują się oddziały zakaźne, posiadają potrzebne środki ochronne.

Naukowcy z Hong Kongu zapowiedzieli kulminację epidemii na miesiące letnie. Możemy to potwierdzić?

To są jedynie przewidywania, które mogą się nie spełnić i taką mam nadzieję. Jeśli popatrzymy na sytuację w Azji, to podejmowane są różne działania zmierzające do ograniczenia zachorowań. Nie możemy jednak zapominać, że jest to obszar gęsto zaludniony, a więc na efekty trzeba będzie dłużej poczekać. Z tego samego powodu nie można wykluczyć również takiego scenariusza, że kulminacja przypadnie na okres letni, czy wczesnojesienny. Z jednej strony duża gęstość zaludnienia, a z drugiej wzrost natężenia ruchu turystycznego, to ważne czynniki sprzyjające szerzeniu zakażeń. Więc, jeśli nadal będzie wzrastała liczba zakażeń, zapewne w miesiącach letnich nadal rekomendowane będzie powstrzymanie się od podróżowania do krajów zwiększonego ryzyka. Tym bardziej, że nasza wiedza o koronawirusie nadal jest niepełna. Nie znamy jeszcze okresu wylęgania w okresie bezobjawowym. Na podstawie dotychczasowych obserwacji przyjmuje się, że jest to 14 dni, ale za jakiś czas może okazać się, że jest inny. Na podstawie modelowania matematycznego można opracować schemat rozprzestrzeniania się wirusa. Należy liczyć się z tym, że prędzej czy później zakażenia wtórne pojawią się Europie.

Jak długo epidemia może potrwać?

Na to pytanie nie mam gotowej odpowiedzi i każdy kto próbuje przewidywać ten czas jest niewiarygodny. Nawet zastosowanie modelowania matematycznego jest niewystarczające, bo nie uwzględnia wielu elementów. Monitoring zachorowań, zgonów, wyzdrowień, zawleczeń choroby poza Chiny, czy szerzej Azję, stanowi istotne źródło informacji i analizy, ale w odniesieniu do krótkiej perspektywie czasowej.

W przyszłym roku o tej porze będziemy mówili o epidemii w czasie przeszłym?

Mam taką nadzieję. Rok to sporo czasu. Ale wygaszanie epidemii też jest czasochłonne. W tej chwili jednak jesteśmy w innej fazie epidemii, ale stosując podstawowe zasady higieniczne dotyczące mycia rąk wodą z mydłem, stosowania płynów dezynfekujących do rąk, zasłaniania zgięciem łokciowym czy chusteczką buzi podczas kaszlu, czy kichania działamy przeciwepidemicznie. To są rzeczy najprostsze i też skuteczne. Warto o nich pamiętać . A jeśli planujemy podróż zagraniczną przygotujmy się do niej dobrze. Zapoznajmy się z zaleceniami umieszczanymi na stronie Światowej Organizacji Zdrowia, czy Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Zapewne rozważane są różne scenariusze rozwoju sytuacji – jak wygląda scenariusz czarny?

Nie ma co mówić o czarnym scenariuszu. Owszem, bierzemy pod uwagę każdy scenariusz, ale w tej chwili musimy radzić sobie z obecną sytuacją – monitorujemy zarówno to co dzieje się na świecie, jak i sytuację w naszym Kraju. Scenariusz czarny dotyczy głównie Chin, biorąc pod uwagę cechy wirusa, gęstość zaludnienia w tym liczbę mieszkańców w ośrodków miejskich i powszechną podatność na zachorowania.
My w najbliższym czasie musimy zmierzyć się z innym scenariuszem – jesteśmy w szczycie zachorowań na grypę. Warto więc obecnie przede wszystkim zapobiegać tej chorobie przez wymienione powyżej działania higieniczne , czy ograniczaniu udziału w masowych imprezach. Pamiętajmy, że w ciągu roku kilkadziesiąt do kilkuset osób w Polsce umiera na grypę. Najbardziej narażone są małe dzieci, osoby starsze oraz osoby chorujące na choroby przewlekłe.
Bezpieczne są osoby, które zaszczepiły się przeciw grypie.

Rząd chce skrócić odstęp pomiędzy dawkami szczepionek

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie