Myśliwi w czterech kołach: "Łany kujawskie" w Radziejowie, "Rogacz" - Osięciny, "Przepiórka" i "Bór" - Włocławek wypuścili młode zające. Następne będą kuropatwy i dzikie króliki.
Członkowie koła łowieckiego "Rogacz" w Osięcinach zasilili łowisko 25. młodymi zającami. Zostały wypuszczone w miejscowości Krotoszyn, ze względu na sprzyjające warunki. Dodatkowo w pobliżu jest las, w którym zwierzęta mogą się schronić.
Koło "Łany kujawskie" funkcjonuje na terenach, gdzie zające równie łatwo mogą się zadomowić. Dbają też o inną drobną zwierzynę: - Już niedługo wypuścimy ponad osiemset odhodowanych u nas bażantów - zapewnia prezes Andrzej Paczkowski.
Właśnie naturalne warunki, sprzyjające zającom sprawiły, że spośród siedmiu kół łowieckich funkcjonujących w radziejowskiem, do akcji przystąpiły te dwa.
- Bardzo łatwo jest jakiś gatunek zniszczyć, bardzo trudno potem go odtworzyć - twierdzi Grzegorz Wiśniewski, łowczy okręgu włocławskiego PZŁ. - I kosztuje to bardzo dużo. Na przykład prowadzony przez nas przez dwadzieścia lat program ratujący sokoły kosztował dwadzieścia milionów złotych.
Obecna akcja , której celem jest zwiększenie populacji zwierzyny drobnej, też jest kosztowna. Współfinansuje ją Urząd Marszałkowski.
Na pola w naszym województwie wypuszczonych zostało w sumie 350 zajęcy. W okręgu włocławskim - 100 sztuk. Każdy kosztuje 300 złotych, widać więc, że wydatek jest spory.
Skąd myśliwi biorą młode zające? Ze specjalistycznych hodowli. Na przykład z hodowli w Sadłowie, w powiecie rypińskim, lub - jak to ma miejsce w tej akcji - spod Krośniewic. W Polsce jest kilka takich placówek, gdzie udaje się wyhodować 10 tys. sztuk. Dla przykładu - we Francji 200 tysięcy.
Bywa, że zwierzęta giną - na przykład na drodze. Organizatorzy akcji proszą o informacje na ten temat do Zarządu Okręgu PZŁ lub najbliższego koła.