Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Prezydent Bydgoszczy jest przekonany, że był inwigilowany. Rafał Bruski skarży sąd, bo nie doczekał się odpowiedzi

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
Rafał Bruski twierdzi, że był podsłuchiwany przez służby specjalne
Rafał Bruski twierdzi, że był podsłuchiwany przez służby specjalne Arkadiusz Wojtasiewicz
"Mam pewność, że wobec mnie czynności operacyjne były podejmowane", mówi prezydent Bydgoszczy. Twierdzi, że dwukrotnie zwracał się do sądu w tej sprawie, ale ten odmawiał mu informacji. Potem zwrócił się do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Eksperci przyznają, że obywatel w Polsce nie ma możliwości dowiedzieć się, czy był podsłuchiwany przez służby specjalne.

Rafał Bruski twierdzi, że wobec niego służby specjalne stosowały działania operacyjne. Próbuje uzyskać na ten temat oficjalne potwierdzenie z sądu. Na razie bez skutku.

- Miałem wrażenie, albo więcej niż wrażenie, ale nie mogę powiedzieć, że pewność... chociaż mam pewność, dobra, że wobec mnie czynności operacyjne były podejmowane - powiedział prezydent w trwającym ponad dwie godziny wywiadzie wideo, którego udzielił Adrianowi Gorzyckiemu w programie "Przygody przedsiębiorców" na kanale YouTube.

Na pytanie prowadzącego wywiad, skąd u prezydenta pojawiła się myśl, że był podsłuchiwany, padła odpowiedź: - Ktoś, kto był prześwietlany, powiedział mi między zdaniami, że ja również.

Prezydent nie podaje żadnego nazwiska, na podstawie jednak ustaleń badaczy z grupy Citizen Lab przy Uniwersytecie w Toronto, wiadomo że narzędzie Pegasus było stosowane wobec byłego senatora, obecnie europosła Krzysztofa Brejzy z Inowrocławia. Obaj politycy reprezentują to samo ugrupowanie, Platformę Obywatelską.

W rozmowie na YT Rafał Bruski sam nie używa również nazwy "Pegasus", jednak mówiąc o działaniach operacyjnych służb, odpowiada na pytania Gorzyckiego, który mówił: - W czasach bonanzy Pegasusa wiele osób było prześwietlanych.

Prezydent Bydgoszczy poinformował też, że próbował uzyskać oficjalne informacje na temat stosowania wobec niego technik podsłuchiwania. Sąd Okręgowy odmówił mu jednak udzielenia takiej informacji. Tak samo stało się, jak wyjaśnia Bruski, za drugim razem, kiedy ponownie złożył w sądzie wniosek z pytaniem, na które oczekiwał odpowiedzi "Tak", lub "Nie". Chodziło o to, czy sąd w ogóle wydawał na wniosek służb specjalnych zgodę na zastosowanie podsłuchu.

Prezydent Bydgoszczy do sądu: Była zgoda na podsłuch?

- Jesteśmy po wyborach 15 października, jeszcze chyba się nie zmieniły władze sądu, ale złożyłem skargę na sędziego sądu okręgowego, że nie udzielił mi odpowiedzi, do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. I czekam. Bo uważam, tu jest luka w prawie, ale wiem, że taka ustawa jest przygotowana, że każdy wobec kogo podjęto te czynności, jak one się zakończą, powinien się o tym dowiedzieć - dodaje Rafał Bruski.

Zwróciliśmy się również do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy, a także do gdańskiej apelacji z pytaniami na ten temat. Czekamy na odpowiedź. Tymczasem, jak zaznaczają eksperci z Fundacji Panoptykon, badającej zjawisko społeczeństwa nadzorowanego, uzyskanie przez obywatela Polski informacji we własnej sprawie na temat działania służb, jest nieosiągalne.

- Odpowiedź na pytanie, w jakich sytuacjach obywatel ma prawo uzyskać taką informację, jest bardzo krótka. W żadnej - mówi Wojciech Klicki, prawnik, specjalista w dziedzinie procesu monitoringu legislacyjnego w "Panoptykonie". - Sądy okręgowe, szczególnie Sąd Okręgowy w Warszawie, rozpatrują wnioski policji i służb specjalnych o zarządzenie tzw. kontroli operacyjnej, czyli podsłuchu. W ramach tej procedury był też stosowany Pegasus. Różnica, jeśli chodzi o sądy, jest tu o tyle istotna, że służby ABW i CBA, które mają siedzibę w Warszawie, zwracają się właśnie do sądu warszawskiego. Sąd Okręgowy w Bydgoszczy mógł potencjalnie zarządzić kontrolę operacyjną stosowaną, na przykład przez policję.

Inwigilowany nie dowie się, że miał "ucho" na linii

- Tak, czy inaczej sąd nie może udzielić odpowiedzi na takie pytanie - dodaje Klicki. - Informacje, czy do sądu trafił wniosek dotyczący tej, czy innej osoby, jest po prostu informacją niejawną, której się nie udostępnia ani w trybie ustawy o dostępnie do informacji publicznej, ani związanym z przepisami o ochronie danych osobowych.

Około 85 proc. przypadków stosowania podsłuchów, wyjaśnia dalej ekspert, nie przynosi żadnych materiałów do postępowania karnego. - Paradoks aktualnej sytuacji polega na tym, że te osoby, które były podsłuchiwane i potem są oskarżone, dowiadują się, iż były kontrolowane, ale pozostałe, te na które nic nie znaleziono, w żaden sposób nie mogą się o tym dowiedzieć. Obecna koalicja rządząca postulowała zmianę przepisów, które umożliwiałyby uzyskanie takiej informacji, oczywiście już po fakcie, kiedy kontrola operacyjna byłaby zakończona.

od 7 lat
Wideo

Pismak przeciwko oszustom, uwaga na Instagram

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska