Redaktor naczelny "Pressu" o wizycie funkcjonariuszy ABW w tygodniku "Wprost": Chodzi o (...) zastraszenie niewygodnych dziennikarzy i redakcji"

AKA (za wprost.pl)
Redaktor naczelny "Pressu" o wizycie funkcjonariuszy ABW w tygodniku "Wprost": Chodzi o (...) zastraszenie niewygodnych dziennikarzy i redakcji"
Redaktor naczelny "Pressu" o wizycie funkcjonariuszy ABW w tygodniku "Wprost": Chodzi o (...) zastraszenie niewygodnych dziennikarzy i redakcji" zrzut ekranu z wprost.pl
Dziś (18 czerwca) Maciej Karczyński, rzecznik ABW, podał, że na zlecenie prokuratury Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego "wykonuje czynności w jednej z redakcji". Wszyscy wiemy, o jaką redakcję chodzi - tygodnika "Wprost".

Cała sprawa zaczęła się od tego, że tygodnik "Wprost" ujawnił w sobotę (14 czerwca) nagrania rozmów m.in. szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza z prezesem Narodowego Banku Polskiego Markiem Belką oraz b. wiceministra finansów Andrzeja Parafianowicza z ówczesnym ministrem transportu Sławomirem Nowakiem.

Kilka dni później prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nielegalnego podsłuchiwania osób pełniących ważne funkcje publiczne.

Sylwester Latkowski, naczelny "Wprost", powiedział RMF FM: Musimy chronić informatora i na razie nie możemy wydać żadnych nośników, bo źródło sobie zastrzegło tajemnicę dziennikarską" - dodał.

Latkowski ocenił wizytę jako "zastraszanie i presję na redakcję".

Natomiast Andrzej Skworz, redaktor naczelny miesięcznika "Press", wydał oświadczenie w sprawie wkroczenia agentów ABW do redakcji "Wprost". Skworz nazwał sytuację "niebywałą".

Oto komentarz redaktora naczelnego "Pressu":
"Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zamiast do biur polityków i urzędników nagranych w tzw. aferze podsłuchowej, weszli dziś do redakcji tygodnika, który te nagrania ujawnił. To wydarzenie bez precedensu w historii wolnych mediów minionego 25-lecia. Którą to rocznicę owi politycy tak hucznie niedawno obchodzili, sypiąc hasłami wolności na prawo i lewo. Jeśli ABW chciała tylko przesłuchać redaktora naczelnego, powinna go wezwać do swojego biura. Dlatego możemy się obawiać, że chodzi o coś więcej - zastraszenie niewygodnych dziennikarzy i redakcji. Powiedzmy to jasno: dziś miejsce funkcjonariuszy ABW jest raczej w biurze ministra Bartłomieja Sienkiewicza niż w redakcji >Wprost<".

Zobacz także: "Ekspresja falliczno-waginalna". Tak przeklina polityczna elita [wideo]
Skworz wyraził nadzieję, że "nie damy się podzielić i wszyscy - ci z prawa i ci z lewa - będziemy pamiętać, że naszymi suwerenami są nasi odbiorcy, a nie partie polityczne. To dla nich pracujemy, ich musimy informować. Władza, która wykorzystuje tajne służby do walki nie z patologiami, lecz z dziennikarzami bliższa jest wschodnim satrapom niż standardom Unii Europejskiej. Dlatego apeluję do Koleżanek i Kolegów, by nie znaleźli się wśród nas tacy, którzy uznają, że wydawca >Wprost< i jego redaktor naczelny sami się prosili o kłopoty. Nie łudźmy się, że władza, która raz weszła do redakcji, już nigdy więcej tego nie uczyni".

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie