Rosjanie wydają ciężkie miliony euro na szerzenie fałszywych informacji w internecie i telewizji

Karina Obara
Karina Obara
Dr hab. Agnieszka Legucka: Jak możemy reagować? Przede wszystkim sprawdzać źródła, bazować na rzetelnych materiałach dziennikarskich, mieć „swoich” ulubionych autorów tekstów, którzy nas, jako czytelników nie zawiedli, uważnie przyglądać się komentarzom w social mediach, czy komentujący chce rozmawiać merytorycznie, czy tylko prowokuje.
Dr hab. Agnieszka Legucka: Jak możemy reagować? Przede wszystkim sprawdzać źródła, bazować na rzetelnych materiałach dziennikarskich, mieć „swoich” ulubionych autorów tekstów, którzy nas, jako czytelników nie zawiedli, uważnie przyglądać się komentarzom w social mediach, czy komentujący chce rozmawiać merytorycznie, czy tylko prowokuje. Archiwum prywatne
Rozmowa z dr hab. Agnieszką Legucką, analityczką ds. Rosji w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (PISM). Profesor Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

- Oskarżenia Władimira Putina o przyczynienie się Polski do wybuchu II wojny światowej, o antysemityzm, który miał stworzyć uwarunkowania dla nazistowskiego Holokaustu, oburzyło wielu Polaków. Dlaczego Rosja to robi?
Obecna kampania dezinformacyjna wymierzona w Polskę nie jest zjawiskiem nowym, z czym obserwatorzy mediów rosyjskich by się nie zetknęli wcześniej. Różni się natomiast tym, że wyszła poza TV czy internet i znalazła się na ustach prezydenta Rosji Władimira Putina, a następnie jest powtarzana przez różnych urzędników państwowych. Ma ona dwa wymiary - wewnętrzny i międzynarodowy. W samej Rosji władze przygotowują się do majowych obchodów tzw. Zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej (WWO – w latach 1941-45) i potrzebują konsolidacji społecznej w obliczu stagnacji gospodarczej i spadających sondaży władz. Co ciekawe, im dalej czasowo od II wojny światowej, tym obchody odbywają się coraz huczniej i z większym namaszczeniem święta państwowego. W tym kontekście argumenty wysuwane przez Polskę, w których podkreśla się negatywne działania Armii Czerwonej wobec sąsiednich państw, a także sojusz Stalina i Hitlera, burzą mit o wyzwoleńczej roli ZSRR jako obrońcy Europy i świata przed faszyzmem. W świadomości większości Rosjan ten obraz jest bardzo silny i dlatego przekaz prokremlowskich mediów, które podsycają antypolską narrację, trafia na podatny grunt. Rosjanie nie rozumieją, dlaczego w Polsce niszczy się tzw. pomniki pamięci, a młodzież rosyjska nie ma szans przeczytać o represjach stalinowskich w podręcznikach do historii, bo te informacje są usuwane, bądź przeinaczane.

A w wymiarze międzynarodowym?
Tu władzom rosyjskim zależy na osłabieniu polskich argumentów dotyczących historii, a także na marginalizowaniu Polski, w sytuacji kiedy przybliża się perspektywa polepszenia sobie stosunków z państwami Europy Zachodniej czy Izraela. Po prawie sześciu latach od aneksji Krymu, a także od okrągłej rocznicy zakończenia WWO w Moskwie w 2015 r., kiedy nikt z ważniejszych przywódców nie przybył, sytuacja się zmienia. Prezydent Francji Emmanuel Macron już zapowiedział swoją obecność na uroczystościach w Moskwie. Władze rosyjskie wykorzystają tę okoliczność na rzecz pokazania, że Rosja wraca do łask w UE, a także do grona rozstrzygających w świecie mocarstw. Temu też ma służyć obecność Putina na organizowanych uroczystościach upamiętniających ofiary Holokaustu w Izraelu, a nie w Polsce.

- Czym jest fabryka trolli, czyli Agencja Badań Internetowych (ABI), której właścicielem jest Jewgienij Prigożyn, współpracownik Władimira Putina?
Jewgienij Prigożin, można powiedzieć, jest rosyjskim człowiekiem renesansu. Odpowiada m.in. za zaopatrywanie rosyjskiego wojska w żywność, sam określany jest „kucharzem Putina”; organizuje i wysyła do stref konfliktów paramilitarne oddziały tzw. Grupę Wagnera, prowadzi w państwach afrykańskich i bliskowschodnich szkolenia, aby zabezpieczyć interesy Rosji w świecie. Przy okazji jest właścicielem Agencji Badań Internetowych, która powszechnie jest nazywana „fabryką trolli”. Jest to przedsiębiorstwo, którego miesięczny budżet to ok. 1 mln euro. Działa od 2013 r. i zatrudnia rotacyjnie ok. 80 osób, podzielonych na sekcje zagraniczne. Trolle mają za zadanie prowadzić dyskusje w różnych językach europejskich i wywoływać skrajne emocje w internecie. Najczęściej kwestionują demokratyczną legitymację UE, wykorzystując rozbieżności w debacie publicznej, np. w kwestii migracji, suwerenności i wartości.

Czytaj także:
Większość Polaków czyta tylko nagłówki i kilka zdań tekstu w newsach. Więcej im się nie chce

- Jak jeszcze Rosjanie rozprzestrzeniają fałszywe wiadomości?
Rosja wykorzystuje media i globalną sieć do szerzenia dezinformacji. Rosyjskie media prorządowe dysponują dużym zasięgiem i budżetem. RT i Sputnik operują w 100 państwach i prowadzą audycje w 30 językach, a roczny budżet RT wynosi ok. 270 mln euro i może konkurować z BBC World (budżet ok. 300 mln euro) czy z France Media Monde, właścicielem France24 (budżet ok. 260 mln euro). Dodatkowo zgodnie z danymi Bloomberg RT oraz inne rosyjskie kanały prorządowe – Russia 1, NTV – korzystają również z platformy YouTube, na której w latach 2017–2018 zarobiły na reklamach 6 mln dolarów (w tym czasie YouTube zarobił 7,2 mln dolarów). Ale Rosjanie używają również nieoczywistych kanałów dezinformacji. W ubiegłym roku wydawca TheSoul Publishing pod względem liczby wyświetleń i liczby subskrybentów miał trzeci co do wielkości zasięg na YouTube – wyprzedziły go tylko Disney i WarnerMedia. Trudno zweryfikować, czym jest TheSoul Publishing. Wiadomo, że jest prowadzony przez obywateli rosyjskich, ma siedzibę na Cyprze i stamtąd jest zarządzany, a jego obszarem operacji są głównie Stany Zjednoczone. W 2018 r. TheSoul Publishing kupił niewielki pakiet reklam na Facebooku skierowanych do obywateli USA. Prowadzi kanały rozrywkowe o lekkiej treści na YouTube i Facebooku. Finansuje się z przychodów z reklam na YouTube i Google wartych dziesiątki milionów dolarów. Jego najbardziej znanymi produktami są anglojęzyczne: 5-Minute Crafts, Bright Side, 5-Minute Crafts Kids, 5-Minute Crafts Girly, 7-Second Riddles i 5-Minute Magic. Według stanu na 14 stycznia 2020 r. 5-Minute Crafts miało ponad 63,5 miliona subskrybentów, a Bright Side ponad 32,9 miliona (można też pobrać specjalną aplikację na App Store).

- Filmiki są zwykle mało polityczne.
Tak i dotyczą np. domowych pomysłów na zabrudzenia, środków czystości, obrony przed złodziejami w domu czy też zdrowia. Tylko że od czasu do czasu włączane są krótkie filmiki o historii, które szybko są usuwane z konta. Jeszcze nie znalazł się tam materiał o Polsce, ale to zapewne kwestia czasu.

- A czy państwa zachodnie zbudowały jakieś mechanizmy obronne przeciwko dezinformacji?
Komisja Europejska dostrzega zagrożenie dla UE w sferze dezinformacji ze strony Rosji. Uważa, że rosyjskie działania są systematyczne, poparte znaczącymi zasobami i prowadzone na skalę większą niż u innych państw np. z Chin. Unijna aktywność w zakresie walki z dezinformacją jest obecnie podejmowana w trzech sferach – zwiększenia wykrywalności, skoordynowania reakcji oraz podnoszenia świadomości społecznej tego zagrożenia.

- Od marca 2015 r. funkcjonuje grupa zadaniowa East StratCom, odpowiedzialna za wykrywanie dezinformacji i walkę z nią w państwach UE i Partnerstwa Wschodniego.
Jej działania uzupełnia istniejące od 2017 r. Europejskie Centrum ds. Zwalczania Zagrożeń Hybrydowych w Helsinkach. Jednak East StratCom jest niedofinansowana – do 2018 r. jej budżet wynosił ok. 1,1 mln euro, dopiero w 2019 r. wzrósł do 3 mln euro (planowany jest wzrost do 5 mln). Cierpi też na niedobór personelu (tylko 16 pracowników pełnoetatowych). Zadaniem UE jest wsparcie państw członkowskich w walce z dezinformacją. W marcu 2019 r. Unia powołała system wczesnego ostrzegania Rapid Alert System (RAS), który ma ułatwiać wymianę informacji w sytuacjach kryzysowych. Państwa członkowskie zostały zobowiązane do ustanowienia punktów kontaktowych. KE wspiera prywatne podmioty weryfikujące fakty i współpracuje w tym zakresie z platformami internetowymi. W grudniu 2018 r. przedstawiciele Facebooka, Google’a i Twittera przyjęli kodeks postępowania w sprawie dezinformacji (w maju br. dołączył do nich Microsoft). Zobowiązali się w nim do zwiększenia przejrzystości reklam politycznych i ich finansowania oraz blokowania podmiotów odpowiedzialnych za dezinformacje. KE uznała, że jeżeli te działania nie będą wystarczające, po upływie roku podejmie decyzję co do rozwiązań legislacyjnych w tej sprawie.

Dr hab. Agnieszka Legucka: Jak możemy reagować? Przede wszystkim sprawdzać źródła, bazować na rzetelnych materiałach dziennikarskich, mieć „swoich” ulubionych
Dr hab. Agnieszka Legucka: Jak możemy reagować? Przede wszystkim sprawdzać źródła, bazować na rzetelnych materiałach dziennikarskich, mieć „swoich” ulubionych autorów tekstów, którzy nas, jako czytelników nie zawiedli, uważnie przyglądać się komentarzom w social mediach, czy komentujący chce rozmawiać merytorycznie, czy tylko prowokuje. Archiwum prywatne

- Jest coś, od czego zależy skuteczność rosyjskiej dezinformacji?
Walka z dezinformacją odbywa się głównie na poziomie państw członkowskich. Rząd Zjednoczonego Królestwa tylko w ciągu najbliższych trzech lat chce wydać 20 mln euro na walkę z rosyjską dezinformacją w państwach Europy Wschodniej. Duże doświadczenie w tej dziedzinie mają też państwa bałtyckie, skandynawskie, a także Czechy, które wykorzystują współpracę na poziomie rządowym i pozarządowym oraz angażują do walki z rosyjską dezinformacją społeczeństwo obywatelskie. W przypadku Polski przyspieszyło to powołanie specjalnego referatu ds. komunikacji strategicznej w MSZ (StratCom), zajmującego się dezinformacją w odniesieniu do priorytetów polityki zagranicznej RP.

- A co może zrobić przeciętny obywatel, aby nie paść ofiarą fake newsa?
Fake news jest narzędziem dezinformacji, której głównym celem jest spowodowanie szkód publicznych poprzez celowe oszukiwanie opinii publicznej. W świecie błyskawicznie rozwijających się technologii (za chwilę będziemy mieć deep fake’ki – spreparowane komputerowo filmiki) bardzo trudno uchronić się przed ich rozprzestrzenianiem. Z pewnością najważniejsza jest świadomość zagrożenia związanego z dezinformacją i nie bagatelizowanie problemu. Dezinformacja jest nie tylko fałszywą informacją, ale ma wpływ na procesy społeczne i polityczne w różnych państwach. Polaryzacja społeczna, która ma miejsce jest także wynikiem działań dezinformacyjnych. Jak możemy reagować? Przede wszystkim sprawdzać źródła, bazować na rzetelnych materiałach dziennikarskich, mieć „swoich” ulubionych autorów tekstów, którzy nas, jako czytelników nie zawiedli, uważnie przyglądać się komentarzom w social mediach, czy komentujący chce rozmawiać merytorycznie, czy tylko prowokuje. Najlepsza w walce z dezinformacją jest Finlandia, bo tam warsztaty w walce z fake newsami organizuje się już od szkoły podstawowej, a w każdym niemal ministerstwie są oddziały zajmujące się dezinformacją. Jest to bowiem problem, który dotyczy wielu dziedzin życia społecznego, nie tylko historii i polityki zagranicznej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Pierwsza od 4 lat wizyta prezydenta Francji w USA

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska
Dodaj ogłoszenie