Rostowski: - Jest tutaj duch gospodarności

Rozmawiał Wojciech Giedrys
Rostowski: - Województwo nie ma osoby, która by zwiększyła jego rozpoznawalność w środowiskach gospodarczych, które decydują o inwestycjach i tworzeniu miejsc pracy. Myślę, że mam w tym zakresie nie najmniejsze możliwości jako wieloletni minister finansów i wicepremier.
Rostowski: - Województwo nie ma osoby, która by zwiększyła jego rozpoznawalność w środowiskach gospodarczych, które decydują o inwestycjach i tworzeniu miejsc pracy. Myślę, że mam w tym zakresie nie najmniejsze możliwości jako wieloletni minister finansów i wicepremier. nadesłane
- Jeśli Francja i Niemcy mogły się dogadać, żeby stworzyć Unię Europejską i zapewnić rozwój całej Europy, to myślę, że Bydgoszcz i Toruń też się będą mogły dogadać - mówi Jan Vincent-Rostowski, lider listy PO w wyborach do europarlamentu.

Kiedy pierwszy raz zetknął się pan z Kujawsko-Pomorskim?

Przyjechałem tutaj pierwszy raz, kiedy Radek Sikorski był ministrem obrony narodowej. Przylecieliśmy na opłatek.

Teraz musi pan przejść przyspieszony kurs regionu.

Oczywiście. Nie będę udawać, że wszystko wiem. Kujawsko-Pomorskie bardzo znacząco skorzystało na naszej polityce gospodarczej w ciągu sześciu ostatnich lat. Polegała ona na tym, że oszczędzaliśmy na wszystkim, żeby mieć pieniądze konieczne na wkład własny w wielkie inwestycje infrastrukturalne. Gdyby nie to, nie byłoby miliardów koniecznych na zbudowanie A1 w minionej perspektywie i tych na budowę S5 i - mam nadzieję - S10 w obecnej perspektywie. Oszczędności pozwoliły także na wytypowanie dwóch obwodnic - Inowrocławia i Brodnicy - do budowy już teraz. To była jedna z ostatnich moich decyzji jako wicepremier. Kujawsko - Pomorskie ma znaczące zasoby ludzkie, dobrze wykształconych, rzetelnych i pracowitych pracowników. To widać na przykładzie firm na europejskim poziomie takich jak PESA czy Alcatel-Lucent.

Ale Kujawsko-Pomorskie jest również w czołówce regionów z największym bezrobociem, które sięga u nas 18,8 proc.

Dzięki inwestycjom o których mówiłem region zyska dostęp do rynków europejskich i światowych. Rozwój lotniska w Bydgoszczy także pomaga. Te działania pozwolą, żeby region mógł zacząć się dynamicznie rozwijać. Rozwój gospodarczy to jedyny sposób, żeby rozwiązać największy problem regionu, jakim jest bezrobocie.

Jakie miejscowości pan już odwiedził w regionie?

Bydgoszcz, Toruń, Nakło, Sępólno Krajeńskie, Grudziądz, Chełmno, Włocławek, Ostromecko, Fordon i Inowrocław. Niektóre z nich już kilkakrotnie.

Fordon to Bydgoszcz.

Administracyjnie tak, ale Fordon ma własny charakter.

Ostatnio byłem we Włocławku i tam w centrum bieda aż piszczy. Jak w małych miasteczkach. Co może być receptą dla Włocławka?

Zobacz także: "Witamy w By(d)goszczu!" Jacek Rostowski dziś w naszym mieście. Jak go przywitać?

Dla Włocławka, dużą szansą jest autostrada A1. Tak jak zresztą dla Grudziądza, Chełmna i Torunia. Ale dla Włocławka potencjalnie najbardziej, bo leży najbliżej Warszawy.

Pytanie, jak miasta to wykorzystują.

Nie tylko miasta, także przedsiębiorcy, ludzie. Byłoby arogancją mówić władzom miasta i przedsiębiorcom, co mają zrobić. Maksimum tego, co może zrobić rząd, to stworzyć szansę i tę szansę stworzył dzięki A1. Europarlamentarzyści zajmują się sprawami horyzontalnymi, które dotyczą całej Europy. Ja mam wielką wiarę w ludzi i ich umiejętności i uważam, że jak państwo zrobi ten wielki wysiłek, jakim jest poprawa infrastruktury, to ludzie naprawdę te szansę wykorzystają, zaczną pracować.
Jakie wnioski pan wyciąga z wizyt? Co widać na pierwszy rzut oka?
Pierwsza rzecz, która jest bardzo uderzająca to dobrze utrzymane i schludne budynki. Jest tutaj duch gospodarności.

Ale jak się wejdzie na podwórka, to jest inaczej.

Ale byłoby gorzej, gdyby tych schludnych fasad nie było. Jesteśmy krajem na dorobku, a nigdy tak szybko nie doganialiśmy średniej europejskiej jak w ostatnich sześciu latach! Poza tym osiągnęliśmy największy - bo 20-procentowy skumulowany - wzrost gospodarczy. Daleko za nami, z 11-procentowym wzrostem pozostawał drugi najszybciej rozwijający się kraj - Słowacja. Proszę też zauważyć, że mieliśmy 4. najniższy wzrost długu publicznego w relacji do PKB w całej UE - obala to niestety tezy opozycji, jakoby nasz wzrost był napędzany długiem. 24 kraje Unii zadłużyły się więcej, w relacji do rozmiaru ich gospodarki niż Polska.

A problemy bydgoskie?

Każde miasto ma ich nadmiar, i na pewno w ciągu krótkiego czasu nawet większości z nich nie mogłem poznać. Dopiero się uczę, od mieszkańców podczas bezpośrednich spotkań, od władz lokalnych, działaczy Platformy. Myślę też, że jak raz poznam region dogłębnie, to będę mógł się bardziej, niż większość obecnych eurodeputowanych lub kandydatów do Parlamentu Europejskiego, przyczynić do rozwiązania jego problemów - chociażby z uwagi na znajomość spraw gospodarczych, której pan chyba mi nie odmówi? Dlatego przepraszam, ale się zapytam: czy to jest wywiad, czy egzamin ze znajomości regionu? Bo do egzaminu, muszę przyznać, nie czuję się jeszcze przygotowany.

Wywiad i próba identyfikacji tego, co zaobserwował pan w regionie.

Na początku najbardziej mnie zaniepokoił konflikt pomiędzy Toruniem i Bydgoszczą dookoła ZIT-u. Bardzo się cieszę że został rozwiązany, i że może mogłem, choćby trochę, się do tego przyczynić. Druga sprawa, o której się dowiedziałem na ostatnim posiedzeniu Wojewódzkiej Rady Zatrudnienia to znaczące niedopasowanie popytu na wykształcenie wśród pracowników i jego podaż. Mówiąc krótko: w wielu przypadkach pracownicy są lepiej wykwalifikowani niż tego wymagają istniejące miejsca pracy. Dlatego, uważam że województwo potrzebuje napływu inwestorów zagranicznych, którzy lepiej mogą stworzyć miejsca pracy dla wyżej wykwalifikowanych pracowników. Inaczej, ludzie nam wyjadą, jeśli nie za granicę, to do Warszawy. Tu także uważam, że mogę więcej zrobić niż inni kandydaci do PE, aby zwiększyć rozpoznawalność regionu wśród inwestorów zagranicznych.

Ale zgodził się pan ze mną, że przechodzi przyspieszony kurs regionu.

Tak, oczywiście. Ale w odróżnieniu od Posła Czarneckiego ja do przyjętych obowiązków zawsze podchodzę odpowiedzialnie i profesjonalnie. Dlatego zobowiązałem się, że jeśli wyborcy mi zaufają, zamieszkam w województwie. Istnieją trzy główne obszary pracy eurodeputowanego. Pamiętajmy, kadencja PE jest pięcioletnia. Ale ja chcę jak najszybciej poznać problemy kujawsko-pomorskiego, żebym potem, jak przyjdzie na agendę parlamentu jakaś dyrektywa, miał precyzyjną wiedzę, jakie mogą być jej efekty uboczne dla regionu. Żeby służyła jak najlepiej jego interesom, a nie szkodziła. To jest pierwszy obowiązek europosła. Drugi obszar, to możliwości zadawania pytań, na które Komisja Europejska musi odpowiedzieć i możliwość spotykania się z komisarzami w sprawach regionu. I trzeci, to możliwość zwiększenia rozpoznawalności województwa na różnych europejskich forach gospodarczych. We wszystkich trzech obszarach widzę potrzebę stałej współpracy z parlamentarzystami krajowymi i samorządowcami z województwa, aby przepływ informacji w obie strony był ciągły.

Rozmawiał pan z marszałkiem o słabych i mocnych stronach regionu.

Marszałek przedstawił plan rozwoju województwa. Poza transportem drogowym, który jest kluczowy, wybrzmiały też takie kwestie jak transport wodny, służba zdrowia. W regionie mamy kilka świetnych szpitali. Kilka z nich już zwiedziłem. Jestem pod dużym wrażeniem. Są bezdyskusyjnie na zachodnim poziomie.

Szpital we Włocławku, o którym było głośno, też?

W szpitalu we Włocławku nie byłem. Oczywiście słyszałem o nim. Ale, byłem w szpitalu specjalistycznym w Grudziądzu, który jest imponujący. W Centrum Onkologii w Fordonie. W szpitalu miejskim i dziecięcym w Bydgoszczy. To imponujące centra. Widać, że ta strategia, idąca w kierunku takich multidyscyplinarnych, dużych ośrodków, jest dobrze przemyślana i przekonywująca.

Które z pana decyzji jako wicepremiera są wytykane panu najczęściej?

W Centrum Onkologii jeden z panów wytknął mi zadłużenie Polski na 300 miliardów złotych. Myślę, że nie był to sympatyk Platformy Obywatelskiej. Przypomniałem temu panu, że Polska w okresie sześciu lat mojego urzędowania miała czwarty najniższy wzrost relacji długu do PKB w Unii Europejskiej, bo tak trzeba mierzyć zadłużenie, a nie w miliardach złotych czy euro. Aż 24 kraje UE miały wyższy jego wzrost, w tym takie wzory odpowiedzialności finansowej jak Niemcy, Dania czy Holandia, a jedynie trzy kraje miały niższy.

Którą decyzję z dzisiejszej perspektywy uznaje pan za błąd?

Błędy zawsze się zdarzają. Jak się kilka decyzji ważnych dziennie podejmuje, to nie ma możliwości, żeby nie było jakiegoś procenta pomyłek.

A taki jeden, którego żałuje pan najbardziej?

(Po dłuższej chwili) Myślę, że żałuję, że pierwsze podejście do reformy OFE nie było tak kompleksowe jak to, które teraz miało miejsce. Można było naprawę tego systemu, którą przeprowadziliśmy niedawno, zrobić dwa, trzy lata temu.

Proszę mnie przekonać, dlaczego powinienem oddać na pana swój głos.

Po pierwsze, chciałbym przekonać pana, aby oddał pan swój głos na listę Platformy Obywatelskiej. Te wybory do Parlamentu Europejskiego są najważniejsze od czasów wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, z powodu kryzysu na Wschodzie. Parlament Europejski jest ważnym miejscem życia politycznego Europy, gdzie będziemy mogli jako rozsądna reprezentacja Polski przekonywać naszych partnerów do takich działań, aby Władimir Putin musiał odstąpić od swojej groźnej dla całej Europy, awanturniczej polityki. To wymaga nie tylko stanowczości Zachodu, ale i jego jedności. Platforma Obywatelska jest tą partią, która rozumie znaczenie sojuszy. Nie można siły i jedności Zachodu budować, jeśli obraża się swoich partnerów jak to robi PiS, nazywając flagę europejską szmatą albo Unię Europejską - obozem koncentracyjnym. Co więcej, PiS swoim wymachiwaniem szabelką niebezpiecznie prowokuje Rosję, i ośmiesza nas w oczach naszych sojuszników.

A dlaczego na pana?

Kujawsko-Pomorskie od wielu lat zdobywa rozpoznawalność w świecie polityki europejskiej dzięki pozycji ministra Radosława Sikorskiego, najbardziej dostrzegalnego ministra spraw zagranicznych jakiegokolwiek kraju naszego regionu. Jednak Województwo nie ma osoby, która by zwiększyła jego rozpoznawalność w środowiskach gospodarczych, które decydują o inwestycjach i tworzeniu miejsc pracy. Myślę, że mam w tym zakresie nie najmniejsze możliwości jako wieloletni minister finansów i wicepremier.
A w tej chwili na jakich znajomościach mógłby pan bazować?

Nie chodzi tylko o znajomości. Jestem często zapraszany na konferencje, żeby mówić o sprawach gospodarczych, o strefie euro, o rozwoju. A podczas nich są takie momenty kiedy siedzi się z decydentami z największych firm w Europie i w naturalny sposób rozwija się rozmowa. Ostatnio byłem pytany, co teraz robię. Powiedziałem, że kandyduję do europarlamentu. A skąd, z Warszawy? Odpowiedziałem, że nie, że z Kujawsko-Pomorskiego. A gdzie to jest? - pytali mnie. To właśnie okazja, aby zwiększyć rozpoznawalność województwa.

Taki ambasador regionu?

Tak, taki ambasador regionu od gospodarki. Myślę, że to jest wartość dodana dla regionu, której inni kandydaci nie mają.

Rozwój regionu powinien się opierać w przyszłości na metropolii bydgosko-toruńskiej? ZIT może się stać jej zalążkiem?

Jeśli Francja i Niemcy mogły się dogadać, żeby stworzyć Unię Europejską i zapewnić rozwój całej Europy, to myślę, że Bydgoszcz i Toruń też się będą mogły dogadać. To już się w pewnej mierze stało. Myślę, że teraz staną się także motorem całego województwa, tak jak Francja i Niemcy stały się motorem Unii Europejskiej. Jaka będzie forma tej współpracy, czy będzie ona ściślejsza, czy luźniejsza, to musi być decyzja lokalnych, demokratycznie wybranych władz i ludzi.

Działając wspólnie, możemy konkurować z Poznaniem i Trójmiastem?

Łatwiej będzie konkurować wspólnie niż osobno. Bardzo mi było miło, że byłem zaproszony na podpisanie ZIT-u, bo głęboko wierzę w hasło Pana Prezydenta Komorowskiego, że zgoda buduje. Trzeba iść tą drogą. A na ile skutecznie? To będzie zależało też od skuteczności konkurentów.

Z "Bydgoszczu" miał pan wejście smoka w kampanii wyborczej. Dzięki wpadkom, które nie były jakieś wielkie...

To pan tak mówi, ale pan jest mieszkańcem Torunia

...ludzie dowiedzieli się, że pan kandyduje. Czy zamierza pan podtrzymać tę "passę"? To chyba dobry sposób na kampanię.

Jeśli naprawdę dzięki temu ludzie szybko się dowiedzieli, że kandyduję mogę się z tego cieszyć. Może ważniejsze, że uświadomili sobie, że nie tylko popełniam błędy jak każdy, ale też jestem gotów się do nich z uśmiechem przyznać. A jakie jeszcze mamy plany na kampanię, to muszę owiać najgłębszą tajemnicą.

Czytaj e-wydanie »

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie