Rozczarowanie i niedosyt w Lotto-Bydgostii, radość w Grudziądzu i Toruniu. Nocne kibicowanie [zdjęcia]

KF
Michał Żurawski/LOTTO-BYDGOSTIA
Miało być fetowanie kolejnych medali olimpijskich bydgoskich wioślarzy, było rozczarowanie i niedosyt. Tym razem powody do wielkiej radości i satysfakcji mieli włodarze Wisły Grudziądz i AZS UMK Toruń.

Zobacz wideo: Fala upałów jest przeplatana burzami. Na to musisz uważać!

Sympatycy wioślarstwa musieli na przystani Lotto-Bydgostii czekać do 4 nad ranem, by cieszyć się srebrnym medalem igrzysk olimpijskich – pierwszym dla Polski – wywalczonym przez czwórkę podwójną pań z Martą Wieliczko z Wisły Grudziądz, Katarzyną Zillmann z AZS UMK Toruń. Agnieszką Kobus – Zawojską i Marią Sajdak. Wcześniej musieli przełknąć gorycz porażki swoich reprezentantów z dwójki podwójnej i czwórek bez sternika.

Przed pięcioma laty sympatycy bydgoskiego wioślarstwa świętowali wspólnie na klubowej przystani brązowy medal Moniki, wówczas Ciaciuch, obecnie Chabel w czwórce podwójnej, a później fetowali drugi i to ten najcenniejszy złoty - Magdaleny Fularczyk-Kozłowskiej i Natalii Madaj w dwójce podwójnej. Ogromnie cieszyli z odniesionych sukcesów przedstawiciele władz miasta z prezydentem Rafałem Bruskim na czele, władzami klubu, olimpijczykami i zawodnikami.

Na wioślarskie finały w Tokio, choć odbywały się o niezbyt dogodnej porze – późne godziny nocne, Zygfryd Żurawski, prezes Lotto-Bydgostii ponownie zaprosił na przystań. Liczył na kolejne medale swych reprezentantów i na podtrzymanie od 2000 roku olimpijskiej medalowej passy.

- Pierwszy raz wspólnie kibicowaliśmy podczas igrzysk w Atenach w 2004 roku, kiedy to Robert Sycz z Tomaszem Kucharskim zdobywali swój drugi złoty medal olimpijski w dwójce podwójnej wagi lekkiej. Później cieszyliśmy się wspólnie ze srebrna w Pekinie czwórki bez sternika wagi lekkiej z Bartłomiejem Pawełczakiem i Miłoszem Bernatajtysem w składzie, zaś na Wyspie Młyńskiej świętowaliśmy brąz Magdaleny Fularczyk z Julią Michalską w dwójce podwójnej. A później były dwa medale złoty i brązowy w Rio – wyliczał prezes Żurawski.

I choć pora była bardzo późna, to z zaproszenia prezesa skorzystała liczna grupa wiernych kibiców. W sali tradycji Lotto-Bydgostii w biało-czerwonej koszulce z orzełkiem na piersi zasiadł Rafał Bruski, Kazimierz Drozd, wiceprzewodniczący Rady Miasta, olimpijczycy Miłosz Bernatajtys i Ryszard Kubiak, trenerzy, zawodniczki i zawodnicy. Nie zabrakło też Krzysztofa Zielińskiego, Andrzeja Maciejewskiego i Ryszarda Kubiaka, czyli przedstawicieli Kujawsko-Pomorskiej Rady Olimpijskiej. Na przystani AZS UMK zebrali się sympatycy toruńskiego wioślarstwa z prezesem Henrykiem Bosiem, olimpijczykami Łukaszem Pawłowskim i Michałem Stawowskim czy też rodzicami Katarzyny Zillmann.

Na rozgrzewkę aktualni jeszcze mistrzowie świata z czwórki bez sternika Mateusz Wilangowski (Wisła Grudziądz), Mikołaj Burda (Lotto-Bydgostia), Marcin Brzeziński (WTW Warszawa), Michał Szpakowski (Zawisza) w „biegu pocieszenia” wygrali finał B zajmując 7 miejsce.

Po nich na starcie pojawiła się dwójka podwójna Mirosław Ziętarski, Mateusz Biskup. Na przystani w Bydgoszczy i Toruniu mocniej zabiły serca. Toruńsko-bydgoski duet prowadzony przez Roberta Sycza miał w tym sezonie na koncie zwycięstwo w PŚ w Sabaudii, w Tokio pewnie wygrał przedbieg, był trzeci w półfinale i po cichu liczono przynajmniej na brąz. Niestety, od startu płynący na skrajnym 6 torze Polacy nie poradzili sobie z mocnym wiatrem i dużą falą i zameldowali się na mecie na 6 pozycji. Nie było zatem euforii na klubowych przystaniach.

Były nadzieje, że może humory bydgoskim sympatykom poprawi czwórka bez sternika kobiet z trójką wioślarek Lotto-Bydgostii Marią Wierzbowską, Moniką Chabel i Joanną Dittmann oraz gorzowianką Olgą Michałkiewicz, które tak wspaniale popłynęły trzy dni wcześniej w repesażu.

- To jest nieobliczalna osada. One mogą sprawić niespodziankę – prognozowano.

Płynąca, tak jak dwójka, na 6 torze, czwórka pań również musiała zadowolić się 6 lokatą.

Tym samym została przerwana passa pięciu igrzysk z medalami wywalczonymi przez reprezentantów Lotto-Bydgostii.

- Cóż, musimy przełknąć gorycz porażki. Zapowiadałem przynajmniej 2 medale reprezentantów Lotto-Bydgostii, a skończyło się dwoma 6 i 7 lokatą. To spory niedosyt – podsumował Żurawski.

Smutny opuszczał przystań prezydent Bruski.

Wydawało się, że pierwszy medal w Tokio dla naszego kraju zdobędzie czwórka podwójna z włocławianinem Fabianem Barańskim. Do brązu zabrakło jednak 0,30 sekundy.

Wreszcie w dramatycznych okolicznościach „po rakach” Niemek i Holenderek doczekaliśmy się srebrnego medalu czwórki pań. Polki były wolniejsze jedynie od bezkonkurencyjnych Chinek. Ogromnie cieszyły się polskie wioślarki, polały się łzy szczęścia, cieszył się Henryk Wichrowski, prezes Wisły Grudziądz, który rywalizację wioślarek obserwował w domowych pieleszach oraz torunianin Henryk Boś

- Nasza dyscyplina ma medal i to jest najważniejsze. Szkoda męskiej czwórki podwójnej – zabrakło im niewiele. Szóste miejsca w finale olimpijskim to też sukces, choć apatyty były zapewne większe – ocenił Boś.

Na zakończenie długiej wioślarskiej nocy o finał w dwójkach podwójnych wagi lekkiej rywalizowali Artur Mikołajczewski i Jerzy Kowalski. Wioślarze Gopła Kruszwica na finiszu zostali wyprzedzeni przez dwójkę z Urugwaju, zajęli 4 miejsce i wystąpią w finale B.

Wideo

Materiał oryginalny: Rozczarowanie i niedosyt w Lotto-Bydgostii, radość w Grudziądzu i Toruniu. Nocne kibicowanie [zdjęcia] - Express Bydgoski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie