Rząd wiedział, że wzburzy kobiety [rozmowa]

Roman Laudański
Filip Kowalkowski
Rozmowa z dr hab. Magdaleną Mateją, medioznawczynią z UMK w Toruniu.

- Czy dla rządu aborcja jest ważniejsza od pandemii?

- Dla nas, obywateli jedno i drugie jest ważne. Ale gdy patrzymy z perspektywy rządzących - jeden temat może "przykryć" drugi. Aborcja stała się dla polityków – z góry przepraszam za określenie – wygodnym tematem. Rząd wiedział, że wzburzy część społeczeństwa, ogłaszając uzasadnienie wyroku, który zapadł kilka miesięcy temu. Szczególnie dotknięte decyzją Trybunału Konstytucyjnego są młode kobiety. Już mamy szum wokół zmian w prawie aborcyjnym, przez jakiś czas przestaniemy mówić w mediach o stanie państwa w kontekście pandemii.

- Rząd przekierował niezadowolenie społeczne z wadliwego systemu szczepień na aborcję?

- To jest zarządzanie kryzysem przez... dolewanie oliwy do ognia. Rządzący wzniecają emocje, tworzą kolejne obszary niezgody. Niekorzystnie dla obozu władzy wygląda sprawa szczepień: są dłuższe niż obiecywano kolejki, trudno się zarejestrować, brakuje szczepionek. Sama próbowałam zgłosić do szczepienia rodziców i choć należą do grupy 70+, w dodatku cierpią z powodu chorób przewlekłych, okazało się to bardzo trudne. A na pewno odległe od ideału, który wykreowano w mediach.

- W mediach społecznościowych jest dużo relacji ludzi, którzy próbowali zarejestrować swoich rodziców.

- Sytuacja jest dramatyczna z wielu powodów. Szczepionki są niedostępne, tempo szczepień nie odpowiada potrzebom społecznym. Jeśli preparaty są, to nie w lokalizacji dogodnej dla seniorów. Chętnych kieruje się do ośrodków oddalonych o kilkadziesiąt, a nawet kilkaset kilometrów od miejsca zamieszkania! Narzędzia komunikacji, w szczególności te, które bazują na rozwiniętych technologiach, przygotowane przez rząd do kontaktu w sprawie szczepień, są absolutnie niedostosowane do senioralnej grupy wiekowej. Najprostsze – jak bezpośredni kontakt z rejestracją lub z użyciem telefonu stacjonarnego – nie przynoszą efektu, bo nie ma wystarczającej liczby szczepionek dla seniorów w ich przychodniach. Z kolei infolinia, z którą możemy się kontaktować, by zgłosić pacjentów z grupy “1” do szczepienia, wymaga kompetencji cyfrowych. Podobnie zresztą, jak obsługa konta pacjenta w portalu. Czy ktoś wziął pod uwagę wykluczenie informatyczne seniorów? Sposób zarządzania kolejnością szczepień i informacją o szczepieniach świadczy o niekompetencji polityków i urzędników najwyższego szczebla.

- Media wcześniej spekulowały o możliwej dymisji premiera, o wewnętrznych konfliktach w Zjednoczonej Prawicy, to również przykryła aborcja?

- Nieraz mówiłam, że Zjednoczona Prawica nie jest monolitem. Rządzącym pomaga to, że media nagłaśniają różne afery i pseudoafery, dzięki temu odwraca się uwagę od istotnych problemów. Przypomnijmy sobie, jakie wzburzenie wywołała informacja, że poza kolejnością zaszczepiono grupę aktorów i polityków. Ostatnio fala krytyki spadła na posła PiS Zbigniewa Girzyńskiego, który nie jest seniorem, mimo to już zdołał się zaszczepić przeciwko koronawirusowi. Ja również pracuję na UMK i znam szczegóły sytuacji, której ofiarą stał się zarówno polityk, jak i jego pracodawca - uniwersytet. Chaos informacyjny sprawił, że mnie nie udało się zaszczepić w terminie zarezerwowanycm dla grupy "0". Gdybym zdążyła złożyć odpowiednie dokumenty do 23 grudnia, pewnie dziś byłabym po szczepieniu. Poseł Girzyński postępował zgodnie z przepisami, które obowiązywały w uczelniach medycznych (w strukturze UMK jest przecież Collegium Medicum). W połowie stycznia przepisy zmieniono. Polityk został oficjalnie ukarany. PiS pokazuje obywatelom, że posłowie wychodzący przed szereg w sprawie szczepień i obostrzeń są skrupulatnie rozliczani i karani. Legitymacja poselska nie chroni przed odpowiedzialnością - słyszą obywatele. W wizerunku PiS, w dyskursie tej partii kluczowe miejsce zajmuje moralność. Ten argument, to hasło pojawia się także w związku z zakazem aborcji. To moralność rygorystycznie katolicka. Najważniejsze aspekty bieżącej działalności państwa – chaos w narodowym programie szczepień, kryzys wielu sektorów gospodarki, bunt przedsiębiorców – gdzieś nikną z horyzontu. Tymczasem są to rzeczy równie ważne, równie bolesne jak łamanie praw kobiet. Należałoby równolegle zarządzać wszystkimi tymi wątkami, jednak gdy rząd zajmuje się sam sobą, to trudno o sprawne zarządzanie rzeczywistością.

- Czy ten rygoryzm moralny w sprawie aborcji nie odbije się tym, że po zmianie władzy wahadło aborcyjne wychyli się w druga stronę, jak proponuje to Lewica?
- Czym innym jest ideologia, którą kieruje się Lewica, a czym innym wiedza naukowa i rozwiązania prawne przyjęte w zachodniej cywilizacji. W sprawie aborcji znacznie odbiegamy od prawa obowiązującego chociażby w innych krajach Unii Europejskiej. To nie tylko program Lewicy, czy postulaty bardziej radykalnych ruchów społecznych, to po prostu kwestia norm cywilizacyjnych, naukowych faktów, standardów właściwych dla naszego kręgu kulturowego. Mocnym filarem naszej kultury narodowej jest chrześcijaństwo, ale przecież nie ono jedno. Nie sądzę, by złagodzenie obowiązującego wcześniej kompromisu prowadziło do wzmożonej fali aborcji. Niska dzietność, ujemny przyrost naturalny w Polsce nie zależą od dostępności aborcji, tylko od braku pomysłu kolejnych ekip rządowych na politykę rodziną. Program "pięćset plus" to nie jest adekwatne narzędzie polityki rodzinnej, polityki prokreacyjnej, do czego przyznał się rząd Zjednoczonej Prawicy. Liberalne prawo do aborcji nie ma związku z przyrostem naturalnym, ma za to wiele wspólnego z prawami człowieka, które respektuje się w cywilizowanych państwach. To przede wszystkim lekcja do odrobienia dla opozycji. Jak przygotować program promujący rodzicielstwo, który byłby atrakcyjny dla młodych ludzi, dla kobiet w wieku rozrodczym? Obecne rozwiązania instytucjonalne temu nie sprzyjają. Polaków będzie coraz mniej, trzeba to często i głośno powtarzać. I nie ma to związku z moralnością lub jej brakiem.

- Kobiety ustąpią?

- Nie ustąpią, są największymi ofiarami pandemii i ograniczeń w gospodarce. Z dotychczasowych badań wynika, że obostrzenia i lockdowny niekorzystnie wpływają na zatrudnienie kobiet. Jeśli ktoś cierpi z powodu sytuacji domowej w związku z izolacją, z kwarantannami, są to głównie kobiety. Kobiety spychane są na margines w procesach decyzyjnych. Trzymam kciuki za to, żeby kobiety były nieustępliwe.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie