Seks mnie zniewala

Karina Obara [email protected]
Wiele przypadków uzależnienia seksualnego to zachowania kompulsywe, poczucie niskiej wartości, co prowadzić może do chęci ciągłego potwierdzania się sxc.hu
Mój mąż ciągle i wszędzie chce seksu. Żona zachowuje się jak kotka na rozżarzonym dachu. Nigdy nie ma dość. Znacie takich ludzi? Czy wszystko z nimi w porządku, czy pora się leczyć?
Seks mnie zniewala
Infografika Monika Wieczorkowska

(fot. Infografika Monika Wieczorkowska)

Ci, którzy z powodu uzależnienia od seksu trafili do specjalistów, mówią, że może być tak: wikłamy się w kolejne związki, a czujemy coraz większą samotność. Albo tak: stany namiętności, odrzucenia, cierpienia i poniżenia nazywamy miłością. A nawet tak: żeby poczuć władzę, sięgamy po seks. W życiu bym nie pomyślał, że tak objawia się uzależnienie!

- Ilu ludzi, tyle objawów - mówi prof. Zbigniew Lew-Starowicz, seksuolog. - Nie wolno nam w przypadku uzależnień posługiwać się stereotypami. Nie wolno do każdego przykładać tej samej matrycy.

W klasyfikacji zaburzeń psychicznych nadmierny popęd seksualny jest zaliczany do grupy dysfunkcji seksualnych. Nie ma jednak kryteriów - ile seksu to za dużo.
- Patrycja, 36 lat, dziennikarka: - Z pewnością za dużo jest wtedy, gdy zaczyna przeszkadzać, komplikować życie. Wiem coś o tym. Kiedy zamiast żyć tym, co jest, uciekamy w fantazje i nie możemy się doczekać innego świata - powinno nam dać to do myślenia, że potrzebujemy pomocy.

Według badań - uzależnienie od seksu częściej dotyka mężczyzn

Nałóg podany na tacy
Według badań - uzależnienie od seksu częściej dotyka mężczyzn, kobiety stanowią około 20 proc. chorych. Dlaczego? Na to też nie ma jasnej odpowiedzi. Leszek Kapler w swojej książce "Nałogowy człowiek" zauważył, że żyjemy w społeczeństwie, w którym nałogowy sposób życia jest nam podawany na tacy. Reklamy zachęcają do poprawy samopoczucia zakupami, a na końcu tej przyjemności czeka jeszcze spotkanie z kuszącą kobietą lub mężczyzną, których zachowanie jest przesycone wyrazistą, seksualną mową ciała.
Badacze wskazują, że osoby uzależnione od seksu poświęcają nadmierną uwagę temu tematowi, tracą czas, pieniądze i ignorują potrzeby swoich małżonków, choć przekonują samych siebie, że ich kochają.

- Nie można stwierdzić, jaka jest dokładnie skala tego zjawiska w Polsce - przyznaje prof. Andrzej Kokoszka, psychiatra i psycholog z Kliniki Psychiatrycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. - To są problemy wymykające się statystykom, bo większość ludzi po prostu się do tego nie przyzna.

Czy jestem uzależniony od seksu, czy po prostu bardzo go lubię? Gdzie jest granica pomiędzy przyjemnością a przymusem, który nie pozwala nam pracować, kochać, cieszyć się życiem? No i gdzie jest powód takiego zachowania?

- Powodów może być wiele - mówi prof. Zbigniew Lew-Starowicz. - Można być genetycznie zaprogramowanym na takie uzależnienie, szukać nadmiernych bodźców, uciekać od świata, z którym sobie człowiek nie radzi. Skala przyjemności w seksie jest tak wysoka, jak w przypadku hazardu, ale seks mniej kosztuje, bardzo często jest za darmo. To mit, że seksoholizm jest kosztowy. Wyrafinowany mężczyzna, który kupuje prezenty partnerce seksualnej - jest rzadkością. Chyba że wydaje na prostytutki. W obecnych czasach seksoholizm to głównie własna ręka i laptop.

Czytaj: Pierwsza lekcja o seksie. Czym byli zaskoczeni gimnazjaliści?

- Marcin, 18 lat, uczeń: - Dla przyjemności oglądam filmy porno w necie. To już przyzwyczajenie. Moi koledzy też oglądają. Czy mam dziewczynę, czy nie, i tak oglądam. Mam swoje zdanie. Gdyby nie te filmy liczba gwałtów na świecie byłaby trzy razy wyższa.

- Wiele przypadków uzależnienia seksualnego to zachowania kompulsywe, poczucie niskiej wartości, co prowadzić może do chęci ciągłego potwierdzania się - dodaje prof. Kokoszka. - Każdy przypadek trzeba jednak rozpatrywać indywidualnie. Dzięki mojej długiej praktyce wiem już, że nie odważyłbym się podać jednoznacznej odpowiedzi. Może być tak, podobnie jak w przypadku uzależnienia od pracy, że ludzie mogą w nią uciekać, bo pozwala im to zapomnieć o przykrych wspomnieniach. Ale bywa i tak, że ktoś ma osobowość obsesyjną. I to, i to się leczy.

Obok kogo ja tu śpię?
- Anna, 34 lata, trenerka fitness: - Nie musiałam poznawać bliżej moich partnerów seksualnych. Alkohol rozwiązywał ten problem. Gorzej było rano. Nie mogłam uwierzyć obok kogo się zbudziłam. Tak przeżyłam całą młodość. Dzięki terapii zrozumiałam, że namiętność i poniżenie brałam za miłość, aby uciec od bolesnych wspomnień z dzieciństwa.
- Paweł, 41 lat, ekonomista: - Byłem w trzech stałych związkach, ale zawsze miałem na boku panienki. Czasem dwie dziennie. Od roku się uspokoiłem. Nie robiłem tego dlatego, że chciałem je zaliczać. Właściwie nie wiem, dlaczego to robiłem. Ja się po prostu lubię przytulać. Ciągle i do wielu dziewczyn. Jestem z rocznika, który biegał po podwórku z kluczem na szyi. Strasznie mnie to wkurzało. Chciałem mieć ciepły dom.

Stres, konsumpcyjny tryb życia, ciągły pośpiech. Czy to może być powodem nieradzenia sobie z własną seksualnością. Zdaniem ekspertów obecne czasy wcale nie powodują, że uzależnień tego typu jest więcej. Teraz o nich się więcej i odważniej mówi. Są jednak czynniki ułatwiające dla uzależnionych.

- Czy przed II wojną światową była pornografia i internet? - pyta retorycznie prof. Lew-Starowicz. - Teraz to powoduje łatwy dostęp do pobudzających treści. Można jeść, co się chce, kupić wszędzie narkotyki i zamówić panią przez internet. Za to przed wiekami stresu było równie dużo, a może i więcej: nękające Europę epidemie i wojny dziesiątkowały mieszkańców. Każdy czas miał swoje stresy.

To, co się z trudem zmienia, to że ówcześni z równą łatwością jak my zganiali winę za brak kontroli nad swoim życiem na czynniki zewnętrzne.

- Ada, 43 lata, urzędniczka: - Zawsze grałam seksem. Używałam go do manipulowania mężczyznami i kontrolowania ich. Na terapii zrozumiałam, co się kryło pod moimi zachowaniami. Zwyczajnie potrzebowałam opieki, troski, ale nie umiałam o to poprosić, powiedzieć wprost. Duma mi nie po-zwalała. Długo oskarżałam się o to, że nie umiem prosić. Przeszłam 3 lata terapii, zanim zrozumiałam, dlaczego taka jestem. Gdy byłam mała, bito mnie za otwarte wyrażanie potrzeb.

Czytaj: Seks wcale nie spala wielu kalorii. Naukowcy obalili popularny mit

Dwaj australijscy lekarze badający uzależnienia: Michael Hollander i Thomas Mick doszli do wniosku, że wzmożone zachowania seksualne powodują zmiany w strukturze i pracy neuronów, a to utrwala powtarzalność tych zachowań na poziomie organicznym. Słowem - przyzwyczajamy się do swoich zachowań i stają się one stylem życia.

- Rokowania w leczeniu uzależniania od seksu są bardzo dobre - twierdzi prof. Lew-Starowicz. - Terapia może trwać kilka tygodni albo kilka lat. Warunek jest jeden. Pacjent musi chcieć się leczyć. Od jego motywacji zależy długość leczenia.

Kolejna zdrada, to nie zdrada?

- Krystyna, 53 lata, nauczycielka: - Mój mąż był chory. Do tego stopnia mnie zdradzał, że przestałam traktować jego zachowania jak zdrady. Naliczyliśmy, że w ciągu 25 lat małżeństwa zdradził mnie 130 razy. Był też uzależniony od pornografii. Normalnemu człowiekowi trudno sobie wyobrazić coś takiego. Ale co to jest normalność? A ja? Zawsze do mnie wracał, więc wierzyłam, że mnie kocha. Cierpienie i odrzucenie nazywałam miłością. Teraz myślę, że oboje musieliśmy się leczyć. I leczymy się. Niestety, osobno.
Jak wyraża się dojrzała seksualność? Badacze twierdzą, że poprzez włączenie sfery płciowej w całokształt funkcjonowania człowieka. Seks jest częścią życia, nie życiem. Uzależniony działa według zasady: pragnienie - nasycenie - przesyt - wstręt. Zdaniem psychologów w takiej sytuacji nie ma miejsca na miłość, bo rozbudzona potrzeba domaga się nagrody w postaci coraz silniejszych bodźców. Jak podejmujemy wtedy decyzje? Kierując się zasadą przyjemności. Po jakimś czasie przestajemy kontrolować swoje życie. Co wtedy? Wtedy trzeba szukać pomocy u specjalisty.

Filozof religii, prof. Zbigniew Mikołejko, upatruje źródła przesadnego zwrócenia się ku seksualności i pornografii w naszej kulturze, która sprzyja rozbieżności tendencji i postaw.

- Z jednej strony - mówi - wyszliśmy z purytańskiego, zgrzebnego komunizmu i katolicyzmu, co prowadzi nas do tandetnego karnawału seksualno-ści. I nareszcie możemy sobie pofolgować! W krańcowej postaci objawia się to jednak postawą taką, jaką reprezentuje jedna z działaczek "Krytyki Politycznej", mówiąc o tym, że nawiązała "sieć romansów". Pokazuje w ten sposób: taka jestem na luzie w przeciwieństwie do tego, który jest taki spięty, tradycyjny. Niestety, seksualność staje się naszą ideologią, wyznacznikiem tożsamości.

Taka postawa, zdaniem profesora wywodzi się z polskiej tradycji.
- Plebejskiej - zaznacza. - Tej tradycji na zewnątrz towarzyszyła purytańska maska, a wewnątrz zgrzebna seksualność. Widać to w rozdarciu językowym - wulgaryzmów z jednej strony i romantycznego języka z drugiej.

Rozbuchana seksualność, która w nas drzemie, nie służy tak naprawdę zaspokojeniu potrzeb seksualnych.
- Tu chodzi o władzę, o panowanie - dodaje profesor. - Dziedzictwo plebejskie upomina się o swoje: baba ma leżeć w domu i rozkładać nogi. A chłop? Wiadomo. Ma zdobywać.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie