Śledczy biorą pod lupę kancelarię notarialną z Bydgoszczy. Oszustwa na mieszkaniach

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
W czerwcu zapadnie decyzja, czy postępowania dyscyplinarne będą mieli trzej notariusze z bydgoskiej kancelarii
W czerwcu zapadnie decyzja, czy postępowania dyscyplinarne będą mieli trzej notariusze z bydgoskiej kancelarii Ingimage
Śledczy zgłosili się do Izby Notarialnej w Gdańsku po informacje dotyczące trwającego tam postępowania wewnętrznego. Pierwotnie chodziło o notariusza Andrzeja B., w którego kancelarii podpisywano akty sprzedaży mieszkań dwóm osobom podejrzanym. Teraz sama izba rozszerza swoje czynności o dwóch kolejnych notariuszy.

Zobacz wideo: Remont deptaku przy al. Ossolińskich w Bydgoszczy

Schemat w czterech badanych przez Prokuraturę Okręgową w Bydgoszczy sprawach jest taki sam. Pośrednik nieruchomości kupuje mieszkanie, następnie szybko sprzedaje kolejnej osobie po niższej cenie. Nie płaci byłemu właścicielowi nic poza zaliczką. Pierwotny sprzedający zostaje bez nieruchomości i bez pieniędzy.

To Cię może też zainteresować

Śledztwo w tej sprawie jest prowadzone od 2019 roku i zarzuty oszustw postawiono Marcinowi K. oraz handlarzowi mieszkań z Bydgoszczy, Dariuszowi J. Grozi im do 10 lat więzienia. Postępowanie jest w roku, a ostatnio na jaw wyszły nowe wątki. Jest trzeci podejrzany w sprawie. Ponadto bydgoscy śledczy zwrócili się do Izby Notarialnej w Gdańsku, która prowadzi własne postępowanie dotyczące notariuszy.

Osoby pokrzywdzone tam właśnie - równolegle z poinformowaniem prokuratury - skierowały swoje skargi. Pierwotnie Izba wszczęła postępowanie wyjaśniające wobec jednego z notariuszy, Andrzeja B. Już w maju miała zostać tam podjęta decyzja, czy notariusza czeka postępowanie dyscyplinarne. Nowe wątki ujawnione w sprawie wpłynęły jednak na to, że wewnętrzne "śledztwo" izby zostało wydłużone do czerwca, kiedy przesłuchani mają zostać też dwaj wspólnicy notariusza. To pracownicy tej samej kancelarii.

Transakcje, które są przedmiotem śledztwa, miały miejsce kolejno: w sierpniu (zawarte dwie umowy kupna-sprzedaży mieszkań) i wrześniu 2019 roku, a także na przełomie stycznia i lutego 2020 roku.

Szybko kupić, szybko sprzedać

- Dostaliśmy pismo od policji z pytaniem o to, jakie my mamy ustalenia - mówi Wacław Jankowski, prezes Izby Notarialnej w Gdańsku. - To, czym my dysponujemy, to akty notarialne, złożone skargi i zeznania Andrzeja B. - dodaje, że sam również zwróci się do prokuratury o to, jakie poczyniono ustalenia w śledztwie.

Te informacje - jak zaznacza - mogą mieć wpływ na to, czy trzech notariuszy zostanie postawionych w stan oskarżenia w postępowaniu dyscyplinarnym.

Pierwsze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa oszustwa złożyła jedna z mieszkanek Bydgoszczy, która sprzedała Marcinowi K. swoje mieszkanie. Miała dostać za nie 250 tys. zł, ale skończyło się na zaliczce w wysokości 20 tys. zł.

- Od kupującego moje mieszkanie dowiedziałam się, że w ciągu dwóch tygodni dokona przelewu. Nie wzbudziło to moich podejrzeń, bo sama dokonywałam przelewu kupując to samo mieszkanie kilka lat wcześniej - mówi jedna z poszkodowanych. - Zaznaczyłam natomiast, że w razie niezapłacenia osoba kupująca poddaje się egzekucji, myślałam, że ten człowiek ma jakiś dorobek i będzie, co egzekwować od niego. Okazało się jednak, że on był odpowiednio przygotowany do roli słupa. Poza tym prosiłam notariusza, żeby zaznaczyć, że własność przejdzie dopiero w momencie pełnej zapłaty.

Jeszcze tego samego dnia po podpisaniu przez dotychczasową właścicielkę i nabywcę, Marcina K. aktu notarialnego w jednej z bydgoskich kancelarii notarialnych, to samo mieszkanie zostało odsprzedane - jak wynika z ustaleń śledztwa - Dariuszowi J.

- Formalnie nie ma podstaw do odmowy podpisania kolejnego aktu notarialnego w sytuacji, gdy dotychczasowym właściciel nieruchomości nie zapłacił uregulował płatności poprzednikowi. Występuje tu jednak taki problem, że jeżeli klient się poddał egzekucji i cena nie została zapłacona, to - gdyby powiązać ten fakt z faktem, że podpisano kolejny akt notarialny - całe to zabezpieczenie okazuje się "blankietowe", bo zbywający nie posiada majątku - mówi Jankowski. - W praktyce stosuje się odroczoną płatność, osoba kupująca zbywa nieruchomość i w wyznaczonym czasie wywiązuje się z tej płatności. Nikt wtedy nie jest pokrzywdzony. Tu było inaczej.

Dariusz J. zapewnia, że jest niewinny. Próbowaliśmy się skontaktować z kancelarią Andrzeja B., ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie