Słodko-gorzki dzień w DUUST Rally Team. Konrad Dąbrowski z życiówką, Jacek Bartoszek nie dotarł do mety

OPRAC.:
Tomasz Biliński
Tomasz Biliński
Dąbrowski z życiówką na Dakarze, Bartoszek etap zakończył w szpitalu
Dąbrowski z życiówką na Dakarze, Bartoszek etap zakończył w szpitalu DUUST Rally Team
Udostępnij:
Druga część etapu maratońskiego Rajdu Dakar okazała się wcale nie łatwiejsza od pierwszej. Zawodnicy popełniali błędy, mieli wypadki, szwankował sprzęt, ale też inni uzyskali tu swoje najlepsze wyniki. W DUUST Rally Team było i jedno, i drugie. Konrad Dąbrowski na ósmym etapie uzyskał swój najlepszy jak dotąd czas i zaliczył kolejny awans. Jacek Bartoszek uległ wypadkowi – na szczęście nie bardzo groźnemu, ale nie dotarł do mety.

Nie bez powodu mówi się, że etap maratoński na Rajdzie Dakar jest największym wyzwaniem. To dwa długie dni jazdy po ciężkim terenie, bez mechaników, którzy mogliby zadbać o sprzęt. Jeśli komuś udało się pokonać pierwszą część bez większych problemów, te potrafią pojawić się w drugim dniu. Na ósmym etapie tegorocznej rywalizacji, z Sakaki do Neom, przekonało się o tym wielu zawodników.

Dla Konrada Dąbrowskiego wyraźnie im trudniej, tym lepiej. Ten wyjątkowo dojrzale myślący 19-letni motocyklista najlepiej radzi sobie na najtrudniejszych etapach. W poniedziałek jechał jak natchniony, czego efektem było 32. miejsce w klasyfikacji oesu, co, jak dotąd, jest jego najlepszym wynikiem w dakarowym debiucie. Dzięki temu awansował o trzy pozycje w klasyfikacji rajdu – na 36. (utrzymał siódme miejsce w kategorii debiutantów).

- Ósmy etap Rajdu Dakar poszedł mi naprawdę bardzo dobrze i jestem z tego bardzo zadowolony, bo w zeszłym roku na ósmym etapie Africa Eco Race straciłem cztery godziny po usterce motocykla. Tutaj motocykl sprawował się świetnie i mimo że był to drugi dzień maratonu, wszystko działało super, ja dobrze nawigowałem i dojechałem do mety na naprawdę dobrym miejscu – mówił na mecie w Neom pełen energii Konrad Dąbrowski.

Szczęście natomiast nie dopisało na tym etapie Jackowi Bartoszkowi, który mimo różnych przeciwności uparcie walczył o metę swojego debiutanckiego Dakaru. Przez pierwszą część oesu spisywał się bardzo dobrze, również notując wyjątkowo dobre czasy.

- Odcinek generalnie był bardzo szybki, ale jednocześnie bardzo niebezpieczny. Jak zwykle z kamieniami, wystającymi głazami. Takie szybkie sekcje poprzedzielane były jakimiś pasmami wąskich wydm, więc po przejechaniu tych trudniejszych wydm długa prosta bardzo zachęcała do przyspieszenia. Gdzieś około kilometra dwusetnego, po przejechaniu przez wydmy zacząłem przyspieszać i potem pamiętam już tylko tyle, że ktoś mnie obudził, leżałem na ziemi, śmigłowiec już był, zabrał mnie do szpitala. Zostałem gruntownie przebadany, nie mam żadnych obrażeń – opowiadał Jacek Bartoszek.

W ten sposób prysnęły marzenia o dotarciu do mety rajdu w Dżuddzie. - Czuję się wściekły i szczęśliwy. Wściekły dlatego, że nie jadę dalej, dzisiaj miałem dobre tempo, fajny odcinek, więc tego mi szkoda, na to się złoszczę, że się sam wyeliminowałem. A szczęśliwy dlatego, że mimo upadku jestem cały, a to jest najważniejsze. Wszystko przede mną - tłumaczył i dodał: - Awaria motocykla, upadek, ukradziono mi rzeczy na promie, które płynęły, kaski, elementy wyposażenia, dość sporo. Tych przeciwności było sporo i jakoś sobie z nimi radziłem do tej pory, ale teraz definitywnie koniec. Do jutra do godziny 13 leżę w szpitalu, przyjedzie po mnie Filip i zdecydujemy, czy jadę dalej w konwoju, czy może pojadę do Jeddah do hotelu. A! mam przegryziony język i to najbardziej boli.

Natomiast przed Konradem Dąbrowskim dziewiąty etap, będący pętlą ze startem i metą w Neom. Zaplanowano tu kolejny długi oes, bo liczący 456 km, do tego 109 km dojazdówek. Zawodnicy będą się ścigać po terenach położonych nad brzegiem Morza Czerwonego, więc nie zabraknie piasku, ale organizatorzy ostrzegają, że różnorodność i zdradliwość terenu na tym odcinku stawiają go wśród najtrudniejszych etapów tegorocznego Rajdu Dakar.

JUŻ IDZIESZ? MOŻE CIĘ ZAINTERESUJE:

Rajd Dakar po raz drugi odbywa się w Arabii Saudyjskiej, mimo to w domach pozostało wielu świetnych kierowców, których zatrzymały ekonomiczne skutki koronawirusa. Jak Rafała Sonika, który zamiast skupić się na kolejnym zwycięstwie, koncentruje się na swoich pracownikach. Konsekwencje pandemii widać też na liście startowej, jeśli chodzi o sportowców z innych dyscyplin czy dziedzin życia. W przeszłości po bezdrożach Afryki czy Ameryki Południowej pędzili m.in. piosenkarze, aktorzy, a nawet książęta. Kto to był? Zapraszamy do obejrzenia galerii, w której nie brakuje też Polaków.

Adam Małysz, Martyna Wojciechowska i gitarzysta Scorpionsów....

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Materiał oryginalny: Słodko-gorzki dzień w DUUST Rally Team. Konrad Dąbrowski z życiówką, Jacek Bartoszek nie dotarł do mety - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie