Śmierć Igora. Uczestnicy marszu poszli pod komisariat na Trzemeskiej

Redakcja
O godz. 17 z pl. Solnego wyruszył przemarsz w kierunku komisariatu policji na ul. Trzemeskiej. - Chcemy w ten sposób pokazać, że pamiętamy o Igorze. Będziemy walczyć o sprawiedliwość - mówi Marcin, jeden z inicjatorów marszu. Według niego na marsz do Wrocławia przyjedzie wiele osób z całej Polski. - Nasza inicjatywa jest pokojowa. Chcemy pod komisariatem zapalić znicze - dodaje. Policjanci zaś są przygotowani na każdą sytuację. Do Wrocławia przyjechali funkcjonariusze z innych miast.

Uczestnicy marszu doszli na ul. Trzemeską. Pod komisariatem pali się kilkadziesiąt zniczy. Budynek otoczony jest przez policjantów. Funkcjonariusze zajęli także prawy pas na ul. Legnickiej w kierunku centrum. Policjanci legitymują pojedyncze osoby. Uczestnicy marszu stoją przed komisariatem . Niektórzy wypowiadają obraźliwe słowa w kierunku policjantów. Wszyscy podnieśli w górę zdjęcia Igora.

Jesteśmy tutaj dla Igora. Chcemy pokazać, że nie zapomnimy, jeżeli sprawa śledztwa się nie ruszy. Chcemy prawdy. Policjanci powinni przyznać się do kłamstwa - mówi znajoma Igora, która przyszła na marsz.
-Żyjemy w takim państwie, gdzie policja może wszystko. Musimy to zmienić - mówią uczestnicy marszu, którzy rozdają zdjęcia, na których jest Igor

Policja informuje, że uczestnicy nie mają zgody na zgromadzenie. Nakazują rozejście się. Uczestnicy marszu zaczynają krzyczeć do policjantów - mordercy. Legnicka przez chwilę była zablokowana, ale uczestnicy rozeszli się i już nie ma utrudnień w ruchu.

Przypomnijmy - Igor Stachowiak zmarł w niedzielę po godzinie 8 we wrocławskim komisariacie Stare Miasto przy ul. Trzemeskiej. Wcześniej był zatrzymany na wrocławskim Rynku. Zatrzymania dokonano w związku z podejrzeniem, że wrocławianin był poszukiwany w sprawie oszustwa. Póki co, nie ujawniono o jakie oszustwo chodzi i jaka prokuratura Igora Stachowiaka poszukiwała. Według policji, mężczyzna na Rynku zachowywał się bardzo agresywnie. Czterej interweniujący funkcjonariusze nie mogli sobie z nim dać rady i dlatego użyto paralizatora. Później - już na komisariacie - mężczyzna miał stracić przytomność. Reanimacja nie uratowała go.

Przeczytaj więcej: Śmierć na komisariacie: Policjant, który użył paralizatora zawieszony

Od niedzieli codziennie po południu pod komisariatem organizowane są manifestacje. We wtorek i środę przerodziły się one w zamieszki i walki z policją. We wtorek zatrzymano 9 osób, a w środę - 34, w tym trzy nieletnie. Zarzuty prokuratorskie usłyszało dotąd 39 osób. Są to głównie zarzuty czynnej napaści na funkcjonariusza, ale także "udziału w zbiegowisku, którego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na osobę lub mienie".

Wideo

Materiał oryginalny: Śmierć Igora. Uczestnicy marszu poszli pod komisariat na Trzemeskiej - Gazeta Wrocławska

Komentarze 280

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wrockus

Policjant strzela do młodego człowieka w samochodzie twierdząc, że ten chciał go przejechać. Okazuje się jednak, że okoliczności tego tragicznego zdarzenia były zupełnie inne. Policjant, który postrzelił 22-letniego Łukasza nie miał żadnych podstaw, aby użyć broni. Materiał Pawła Kaźmierczaka, który ukazał się w Magazynie Ekspresu Reporterów nie pozostawia żadnych wątpliwości.

W
Wrockus

13 października 2007 na lotnisko w Vancouver przybył nieznający języka angielskiego, 40-letni, polski pracownik budowlany – Robert Dziekański. 14 października, po 10 godzinach pobytu na lotnisku i braku możliwości porozumienia się z personelem, przez swoje zachowanie, wzbudził zainteresowanie pracowników ochrony, którzy wezwali policję. Robert Dziekański na widok policji przestał się awanturować, a nawet unosił ręce w geście bezbronności. Przeszedł z kanadyjską policją do sąsiedniego pomieszczenia, gdzie został porażony paralizatorem typu "Taser" mimo, że nie stawiał oporu. W wyniku tych działań Robert Dziekański zmarł[1]. Wobec funkcjonariuszy nie wyciągnięto konsekwencji karnych. Jego matka, w hali przylotów, przez cały ten czas próbowała się czegoś dowiedzieć o swym synu. Nie uzyskała jednak żadnych informacji lub dowiedziała się mylnie, że nie przyleciał tym samolotem. [1] [2].

t
to trucizna

obłudnicy ... dlaczego ci znajomki nie wspomną o dopalaczach jakich się nażarł ich Igor
jak można oskarżać policję ? ta jedna z drugą jak będzie gwałcona na ulicy to też będzie mówiła że policja jest bee czy będzie ich wołać ile sił w gardle ???

t
tylko

nie no super , ... dziaciaku , jak w to wierzysz to leć dalej ... ale boje się , że się kiedyś obudzisz z ręka w nocniku ... jak się nie obudzisz , to może być skrajnie ...
mam inne "plakaty" na scianach ... kwestia gustu , ale ta zielona ściana??? common ....

s
skomentuj

skomentuj

G
Gość

A może najwyższa pora żeby patola za robotą poszła a nie mamuśki 500+ biorą i z nudów na marsze chodzą.Wole swój podatek policjantom dać niż niunia z nerkami.Obiad lepiej dziecku w domu by ugotowaly

G
Gość

Niunia Roksi Doksi zamiast Oskara za dzisiejszy marsz Maline dostała .

A
Antynazi

Może poszli pod dom dilera? Przecież sekcja wykluczuła pobicie ze skutkiem śmiertelym. Paralizator też nie był przyczyną zgonu.

d
dasd

kibole nie sa instytucja panstwową, wiec nie porównyj gówna do kiełbasy

A
Antynazi

Może poszli pod dom dilera? Przecież sekcja wykluczuła pobicie ze skutkiem śmiertelym. Paralizator też nie był przyczyną zgonu.

g
gargamel

ZATRZYMANY MA PRAWO DO NATYCHMIASTOWEJ INFORMACJI O PRZYCZYNACH SWEGO ZATRZYMANIA I O PRZYSŁUGUJĄCYCH MU PRAWACH. Policja ma prawo zatrzymać osobę podejrzaną, jeżeli istnieje uzasadnione przypuszczenie popełnienia przez nią przestępstwa, pod warunkiem że istnieją przesłanki:
1) zachodzi obawa ucieczki lub ukrycia się tej osoby,
2) zatarcia śladów przestępstwa,
3) nie można ustalić jej tożsamości (policjanci znali tożsamość).
Dlaczego policjanci nie informowali o przyczynach zatrzymania? Która z przesłanek zaistniała, żeby zatrzymać tego człowieka?
Zapraszam na stronę www Szkoły Policji w Słupsku do e-Biblioteki Policjanta Prewencji. Igor Stachowiak znał swoje prawa, a TY je znasz?

K
Karine

Mam nadzieję że i ty zginiesz marnie a policja Cie podepta. Popatrzymy z boku jak takie gówno zdycha i pijdziemy dalej. Zazdrościsz marszu bo o tobie nawet matka zapomni pasztecie.

b
biznesu

Na szczeście jak kibole wyklęci napierdalają przypadkowych przychodniów to nigdy kilku na jendego, zawsze honorowo 1:1

l
lama

psy do kastracji i z kagańcami bo czują się za pewnie bo mają mundur

j
jo

Pozwalają sobie ogolone główki! Z nich agresja aż paruje...

Dodaj ogłoszenie