Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Śmierć kobiety w ciąży we Włocławku. Prokuratura przesłuchuje lekarzy i personel medyczny

Joanna Maciejewska
Joanna Maciejewska
12 lutego 2024 roku w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Włocławku zmarła kobieta w ciąży.
12 lutego 2024 roku w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Włocławku zmarła kobieta w ciąży. Łukasz Kaczanowski
Sprawę śmierci ciężarnej kobiety, do której doszło w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Włocławku, przejęła gdańska prokuratura. Śledztwo wciąż jest w toku - trwa m. in. oczekiwanie na wyniki sekcji zwłok i gromadzona jest dokumentacja medyczna. Przesłuchiwani są także lekarze i personel medyczny włocławskiej lecznicy.

Spis treści

Ciężarna kobieta zmarła w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Włocławku

Do tragicznego zdarzenia w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Włocławku doszło 12 lutego 2024 roku. 34-latka była w siódmym miesiącu ciąży. Niestety, nie przeżyła ani ona, ani jej dziecko. Przypomnijmy, że Karolina Welka, dyrektorka włocławskiej lecznicy, potwierdziła nam, że doszło do takiego zdarzenia. Zaznaczyła jednak, że nie jest w stanie potwierdzić, czy dziecko zmarło w szpitalu, czy nie żyło już wcześniej. Dodała też, że powody medyczne były bardzo poważne.

Takie są okoliczności dramatu, jaki rozegrał się we Włocławku

Z medialnych doniesień wynika, że 34-letnia Marta pochodziła z Bobrownik (kujawsko-pomorskie) i to właśnie w tej miejscowości została pochowana, wraz ze swoją córeczką, dla której wybrała imię Nel. Kobieta, która spodziewała się swojego pierwszego dziecka, przyjechała w odwiedzimy do rodzinnego domu. Tam miał dokuczyć jej silny i nagły ból nogi, dlatego zgłosiła się do szpitala we Włocławku. "Fakt" informuje, że w szpitalu doszło do zatrzymania akcji serca.

"Fakt" dotarł również do świadków akcji ratunkowej 34-latki. Kobieta, która 12 lutego odwiedzała swoją córkę przebywającą na patologii ciąży przekazała, że do tragicznych zdarzeń doszło około godz. 11.

– Zawołali moją córkę na usg, po kilku minutach lekarz, który zabrał ją na to badanie biegł i wolał: „szykujcie salę, będzie cesarskie cięcie, zatrzymanie akcji serca, 28 tydzień”. Po chwili na korytarzu zebrały się pielęgniarki i lekarze... Wszyscy biegali i szykowali się do operacji, był respirator... inkubator i inne sprzęty – mówiła na łamach „Faktu” kobieta, która była tego dnia w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Włocławku.

Śledztwo przejęła Prokuratura Regionalna w Gdańsku

Sprawa trafiła najpierw do Prokuratury Rejonowej we Włocławku, następnie została przekazana do Prokuratury Okręgowej. Ostatecznie trafiła do prokuratury w Gdańsku. Śledztwo w sprawie śmierci ciężarnej kobiety we włocławskim szpitalu przejęła Prokuratura Regionalna w Gdańsku. Prowadzone jest przez Samodzielny Dział do Spraw Błędów Medycznych.

- Śledztwo to pozostaje w toku, prowadzone jest w sprawie narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślnego spowodowania śmierci tj. o czyn z art. 160 § 2 kk w zb. z art. 155 kk. - informuje Marzena Muklewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.

Lekarze i personel medyczny przesłuchiwani są w charakterze świadków

Przeprowadzona została już sekcja zwłok, ale - jak informuje rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku - nie otrzymano jeszcze opinii biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej. Prowadzone są dalsze czynności procesowe, m.in. przesłuchiwani są – w charakterze świadków – pracownicy włocławskiego szpitala.

- Aktualnie prokurator zapoznaje się ze zgromadzonym już materiałem dowodowym. Wykonywane są także kolejne czynności procesowe, w tym przesłuchiwani są świadkowie – lekarze i personel medyczny oraz gromadzona jest pozostała dokumentacja medyczna. Po wykonaniu tych czynności podjęta zostanie decyzja co do powołania w sprawie kolejnych biegłych – przekazała nam na początku marca Marzena Muklewicz.

To nie pierwsza taka tragedia we włocławskim szpitalu

Warto zaznaczyć, że to nie pierwsza tragedia we włocławskiej lecznicy. W marcu 2021 roku do włocławskiego szpitala zgłosiła się kobieta w ósmym miesiącu ciąży. Miała silne skurcze. Została zbadana, a następnie miała usłyszeć, że z racji zakażenia koronawirusem ma udać się – własnym transportem – do szpitala w Grudziądzu. Miała też otrzymać zapewnienie, że dziecku nic nie zagraża. Niestety, jeszcze tego samego dnia w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym urodziła – przez cesarskie cięcie - martwe dziecko.

Natomiast dziesięć lat temu - w styczniu 2014 roku na oddział ginekologiczno-położniczy trafiła kobieta w 35. tygodniu bliźniaczej ciąży w celu wykonania cesarki. Zabieg nie został wykonany od razu (przesunięto go na rano następnego dnia), ponieważ na miejscu nie było specjalisty od USG. Niestety, na kilka godzin przed planowanym porodem, bliźnięta (Paulinka i Piotruś) zmarły. Ordynator, który tego dnia pełnił dyżur został najpierw zawieszony, a następnie zwolniony z pracy. Zmarł kilka miesięcy po tragedii. Śledztwo w tej sprawie umorzono 31 grudnia 2015 roku. Szpital wypłacił rodzicom odszkodowanie w wysokości 470 tys. zł.

od 7 lat
Wideo

Wyniki II tury wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska