Śmierć w oparach wódki. Trzy osoby z domu przy ulicy Chmielnej we Włocławku nie żyją!

MAŁGORZATA GOŹDZIALSKA malgorzata.gozdzialska@pomorska.pl tel. 54 232 22 22

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Zmarły z wycieńczenia czy zabił je alkohol? Wyjaśni to śledztwo prowadzone pod nadzorem prokuratury.

Co za nieszczęście! Mieszkańcy domu przy ul. Chmielnej przekazują sobie tę wiadomość pocztą pantoflową. - Zapili się na śmierć - wyrokuje jeden z sąsiadów. I załamuje ręce: - Taki koniec!

Wczoraj przed południem z pogotowia ratunkowego dotarło do Komendy Powiatowej Policji we Włocławku dramatyczne zgłoszenie. W jednym mieszkaniu znaleziono aż trzy ciała! Makabrycznego odkrycia dokonał kurator sądowy. - Na zwłokach nie stwierdzono żadnych obrażeń - mówi nadkomisarz Małgorzata Marczak z włocławskiej komendy. - Co było przyczyną śmierci, wyjaśni śledztwo.

Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że do śmierci całej trójki mógł się przyczynić alkohol. Wszyscy bowiem go nadużywali - zarówno najstarszy 62-letni Jacek K., jak i ci, których nie tak dawno przyjął do swego mieszkania - 42-letni Jacek L. oraz 55-letnia Krystyna W.

- Jacek K. to był spokojny człowiek - mówi o nim jedna z sąsiadek.- Grzeczny, zawsze "Dzień dobry" mówił. I miał dobre serce. Dlatego pewnie przyjął pod swój dach pana Jacka i panią Krystynę.

Jak mówią sąsiedzi, 42-letni Jacek L. był zbieraczem złomu. I z tego tylko żył. Krystyna W. mieszkała kiedyś w kamienicy nieopodal. Ale ta kamienica niedawno się spaliła. Po pożarze Krystyna W. często więc przychodziła do Jacka K. - Oni razem zdrowo popijali - mówi znajoma obojgu. I to ich chyba połączyło.

Przeczytaj także: Makabryczne odkrycie! Trzy ciała znalezione przy ulicy Chmielnej we Włocławku

O zmarłych sąsiedzi też mówią: - Nie jedli, ale pili. Dlatego się wykończyli. Z naszych ustaleń wynika, że Jackowi K. pomagała opieka społeczna. Miał między innymi obiady z miejskiej jadłodajni. - Byłam u niego w piątek - opowiada sąsiadka, która ostatnio przynosiła mu obiady. - Mówię mu "Daj mi kartkę, to ci obiad przyniosę". A on mi odpowiedział, że nie ma siły wstać.

Sprzedawczyni z pobliskiego "spożywczaka" potwierdza, że zarówno Jacek K., jak i mieszkający z nim Jacek L. i Krystyna W. rzadko zaglądali do sklepu. - Nie pamiętam, żeby coś u nas kupowali - mówi. - Przychodził tylko Jacek K. Po zapałki.

Najstarsi sąsiedzi pamiętają, że wcześniej w tym mieszkaniu zapiła się na śmierć także 59-letnia siostra Jacka K. oraz jego 39-letnia siostrzenica. - Wszystkich wykończyła "pampa" - mówią.

Co to jest "pampa"? To samogon sprzedawany w melinach przy ul. Chmielnej. - Podobno jest robiony z paliwa lotniczego - zdradza mieszkanka tej części miasta.

Ulica Chmielna znana jest z licznych melin. Jedna z nich była nawet w ubiegłym roku reklamowana. Na nieczynnym kiosku ktoś powiesił kartkę wielkości A-4 z informacją nie tylko o tym, gdzie znajduje się melina, ale i co można w niej dostać. - Najlepsza "pampa"w mieście - reklamowano trunek niewiadomego pochodzenia. - Ceny promocyjne 100 g - 1 zł, papierosy na sztuki. Wchodzić pojedynczo. Czynne całą dobę. Ta melina miała znajdować się w mieszkaniu, w którym wczoraj znaleziono zwłoki trzech osób.

Czytaj e-wydanie »

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Juzio! Czy ty żyjesz? Odezwij się!

g
golony_przez_małego

Selekcja naturalna

Dodaj ogłoszenie