Stadion Narodowy znów szczęśliwy, Polska wygrała z Albanią w eliminacjach do mundialu

BG
Reprezentacja Polski z przytupem wróciła na PGE Narodowy. Biało-Czerwoni wrześniowe zgrupowanie rozpoczęli od zwycięstwa z Albanią 4:1, choć wcale nie było łatwo o trzy punkty. Bohaterem Orłów znów został Robert Lewandowski.

Po nieudanych Mistrzostwach Europy reprezentacja Polski wróciła do swojej twierdzy, czyli na Stadion Narodowy w Warszawie. Polacy do meczu z Albanią przystąpili w osłabionym składzie, bo niezdolny do gry był wciąż Piotr Zieliński. Paulo Sousa zaskoczył kibiców szansą debiutu dla Adama Buksy, a fanów mogła ucieszyć obecność w składzie Grzegorza Krychowiaka, który wcześniej zmagał się z urazem.

Od początku czwartkowego starcia goście byli bardzo zdeterminowani, co potwierdzają ich boiskowe poczynania. W 4. minucie żółtą kartkę za ostry faul na Kamilu Gliku otrzymał Amir Abrashi, chwilę później na podobną karę zasłużył Keidi Bare, który zatrzymał groźny kontratak, a w 11. minucie źółtko zobaczył też Elseid Hysaj. Na agresję Polacy zareagowali najlepiej jak mogli - po stałym fragmencie i dośrodkowaniu w polu karnym piłkę zgrał Kamil Glik, a do siatki wbił ją Robert Lewandowski. Stadion Narodowy po kilku miesiącach przerwy znów wydał okrzyk radości.

Stracona bramka nie osłabiła jednak zapędów gości, którzy kolejnymi atakami starali się przebić przez obronę Orłów. Na skuteczną akcję niestety nie trzeba było długo czekać, bo już w 25. minucie wyrównał Sokol Cikalleshi. Napastnik wykorzystał bardzo dobre podanie Klausa Gjasulaa i słabe ustawienie polskiej defensywy - linię spalonego złamał Kamil Glik, który z niewiadomych przyczyn nie zdecydował się na interwencję.

Piłkarze Edoardo Reja w pierwszej połowie spisywali się lepiej i kilka razy sprawdzali koncentracje Wojciecha Szczęsnego w bramce. Mimo to ostatnie słowo przed zmianą stron należało do gospodarzy. Po jednej z nielicznych akcji w polu karnym gości do piłki najwyżej wyskoczył debiutant Adam Buksa i zdobył bardzo ważną bramkę do szatni.

Druga połowa znów rozpoczęła się lepiej dla Biało-Czerwonych, bo już po dziewięciu minutach gry padł kolejny gol. Tym razem bramkę zdobył Grzegorz Krychowiak, ale pomocnikowi trafienie wypracował Robert Lewandowski. Napastnik Bayernu Monachium wygrał pojedynek biegowy z przeciwnikiem, ograł bramkarza gości i wystawił piłkę do pustej bramki. To się nazywa kapitan - kolejny świetny mecz RL9 z orłem na piersi!

Lewandowski kilkanaście minut później sam po raz drugi pokonał bramkarza, ale sędzia nie uznał gola dopatrując się pozycji spalonej. Podwyższenie prowadzenia z pewnością ucieszyłoby Paulo Sousę, bo wynik meczu nie był przesądzony do ostatnich minut. Albańczycy wyprowadzali groźne akcje, jednak nie udało im się już zdobyć ani jednego gola. Tuż przed ostatnim gwizdkiem drużynę Edoardo Reja dobił natomiast Karol Linetty i choć pierwsza połowa na to nie zapowiadała, to Orły wróciły na Stadion Narodowy z przytupem i wygrały aż 4:1.

Wrześniowe mecze eliminacyjne Polacy rozpoczęli więc od zwycięstwa, ale to dopiero początek walki o mistrzostwa świata. W niedzielę Orły zagrają na wyjeździe z San Marino, a w niedzielę do Warszawy przyjedzie wicemistrz Europy, czyli Anglia.

PZPN podnosi ceny biletów na kadrę

Wideo

Materiał oryginalny: Stadion Narodowy znów szczęśliwy, Polska wygrała z Albanią w eliminacjach do mundialu - Polska Times

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Turbodymomen
Myślę,że nowym trenerem powinien zostać Kurski
K
Kibic
Z taką grą będzie "w plecy" z Anglią.O bezpośrednim awansie możemy zapomnieć.W barażach trzeba przejść 2 rywali,a tam są tylko jedne mecze i nie będzie "frajerów".Kulesza niech pomału myśli o potencjalnym nowym trenerze.
Dodaj ogłoszenie