Straceni za wierność...

Hanka Sowińska hanna.sowinska@pomorska.pl 52 326 31 33
Na jednej z plansz ekspozycji IPN, poświęconej "żołnierzom wyklętym" można było zobaczyć członków zbrojnego oddziału Jerzego Gadzinowskiego "Szarego". Fot. Jarosław Pruss
Chodził w mundurze oficera Wojska Polskiego, okazywał fałszywe dokumenty funkcjonariusza bezpieki. Wkraczał do komisariatów MO i katowni UB. Filmowy pułkownik Kwiatkowski? Nie! To kpt. Wojciech Kossowski, ps. "Sęk", stracony w bydgoskim więzieniu jesienią 1946 roku. Jeden z tysięcy "żołnierzy wyklętych".

Wymazani z pamięci

O takich jak oni przez długie dziesięciolecia PRL historia milczała. Wtedy, gdy walczyli o wolność i suwerenność (i jeszcze długo potem) byli "zaplutymi karłami reakcji" i "członkami reakcyjnych band".
Wiele uczyniono, by ich wymazać ze zbiorowej pamięci...

Dowodów nie trzeba daleko szukać. Wystarczy sięgnąć do wydanej w latach 60. 13-tomowej encyklopedii PWN. Pod hasłem "Wolność i Niezawisłość" (WiN) czytamy:
"Nielegalna organizacja polityczna powstała we wrześniu 1945 r. na bazie rozwiązanej Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj (...), opierała się na elementach reakcyjnych obozu londyńskiego. Wobec nikłych efektów działalności politycznej aktywizowała się zbrojnie, mordując działaczy partyjnych i państwowych".

W latach 70. PWN przygotował pięciotomową Encyklopedię Powszechną. Pod hasłem "Podziemie zbrojne w Polsce w latach 1944-1948" jest następujące objaśnienie:
"Kontrrewolucyjne ugrupowania i organizacje zbrojne działające w kraju po wyzwoleniu, zmierzające do obalenia władzy ludowej i przywrócenia rządów burżuazyjno-obszarniczych. (...) Bandy zbrojne dokonywały napadów na instytucje państwowe i partyjne (...), prowadziły wrogą propagandę, szpiegostwo i dywersję".

Co zrobić z taką "literaturą" ? Spalić? Nie! Zostawić, jako dowód na historyczne kłamstwa.

Przeczytaj także: "Wroniec" czyli bajkowo o PRL. Gra Teatr Kamienica z Warszawy

Kossowski, partyzant wybitny!

Gdyby w "Armii Czerwonej ujrzał sprzymierzeńca wyzwalającego Polskę spod okupacji hitlerowskiej, a w Polakach, którzy z nią współpracowali zobaczył nie wrogów lecz braci" (z uzasadnienia sądu, który wydał negatywną opinię w sprawie ułaskawienia kpt. Wojciecha Kossowskiego) to z pewnością nie znalazłby się w celi śmierci.

"Los zakpił ze mnie okrutnie. Prędzej spodziewałbym się własnego udziału w defiladzie zwycięstwa niż tego, że stanę przed polskim plutonem egzekucyjnym" - pisał Kossowski w liście pożegnalnym do żony.

Małgorzatę Muzalewską poznał dwa lata wcześniej. Ich znajomość trwała zaledwie kilka dni. Mimo to Małgorzata zdecydowała się wyjść za mąż za skazanego już na śmierć kapitana. Ślub odbył się w bydgoskim więzieniu na Wałach Jagiellońskich.

Według prof. Zdzisława Biegańskiego, historyka z UKW, w okresie niemieckiej okupacji Kossowski należał do grona wybitnych partyzantów. Działalność w podziemiu rozpoczął niedługo po klęsce wrześniowej. W 1942 roku, na rozkaz Komendy Głównej Armii Krajowej trafił na Lubelszczyznę, gdzie przeprowadził kilka brawurowych akcji bojowych. Między innymi wysadzał pociągi, szturmował posterunki niemieckiej żandarmerii. W 1943 roku rozbił więzienie w Biłgoraju, uwalniając 70 osób. Jeszcze lepszy efekt przyniósł atak na więzienie w Janowie Lubelskim, z którego oswobodził 180 (!) Polaków.
Za nieprzeciętną odwagę odznaczony był Krzyżem Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych.

W czasie wojny w Warszawie kpt. Kossowski stracił najbliższych. W styczniu 1945 r. na polecenie Kedywu (pion AK przeznaczony do prowadzenia akcji bojowych i dywersyjnych) przyjechał do Bydgoszczy z zadaniem zbierania informacji o prześladowaniach akowców i ewentualnej im pomocy.

Czy misja, z jaką przybył do miasta nad Brdą, mogła się udać?

Z więzienia pod sąd polowy, sowiecki!

"Sęp" chodził w mundurze oficera WP. Z fałszywych papierów, które posiadał, wynikało, że jest funkcjonariuszem Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Napisane w języku rosyjskim zaświadczenie uprawniało go do "składania wizyt" na posterunkach MO i UB.

Pewnego dnia w jednym z komisariatów spotkał znajomego z partyzantki. Od niego dowiedział się o 7 akowcach trzymanych w więzieniu w Koronowie, którzy mają iść pod sąd polowy NKWD. Droga konwoju wiodła przez Bydgoszcz. Tę okoliczność wykorzystali zarówno aresztanci, jak i Kossowski.

W mieszkaniu należącym do Floriana Dutkiewicza (był jednym z siedmiu przewożonych akowców) znaleźli się i więźniowie, i eskortujący ich milicjanci. To tam pojawił się kpt. Kossowski. Nie był sam. Towarzyszyła mu trójka milicjantów, kolegów Dutkiewicza jeszcze z czasów wspólnej walki w szeregach AK. Kossowski, posługując się fałszywymi papierami, wylegitymował funkcjonariuszy MO. Ci zaś pokazali mu list, z którego wynikało, że zatrzymani "faszyści-akowcy mają trafić pod sąd radziecki i zostać rozstrzelani" (taką wersję przedstawiono na procesie).

Co w tej sytuacji zrobił Kossowski? Najpierw zaapelował do milicjantów, by puścili więźniów, a gdy ci się nie zgodzili, rozkazał sprowadzić wszystkich do lokalu przy ul. Śniadeckich 41. Tam ich rozbrojono, poprowadzono do piwnicy i rozstrzelano. Najpierw dwóch, do których strzelał Zygmunt Domeradzki, trzeci milicjant pojawił się nieco później. Kilka strzałów oddał w jego kierunku Dutkiewicz, ale go nie zabił. Tym, który dobił ciężko rannego milicjanta był Ludwik Augustyniak.

Wrogiem demokracji nigdy nie był!

Augustyniak, rocznik 1898 walczył w powstaniu wielkopolskim. W okresie międzywojennym był podoficerem zawodowym. W 1939 roku bronił m.in. Warszawy; był dwukrotnie ranny. W AK, do której przystąpił po zwolnieniu z obozu Mauthausen, był wywiadowcą.

Na skutek donosu do NKWD został aresztowany 23 lutego 1945 r. Wraz z grupą bydgoskich akowców znalazł się w więzieniu w Koronowie, z którego miał trafić pod sąd polowy Armii Czerwonej.

Przeczytaj: Kiedyś było tu NKWD, teraz muzeum Solca

Cała trójka - Kossowski (przez krótki czas należał do WiN-u), Augustyniak i Dutkiewicz - została aresztowana przez bydgoskie UB w kwietniu 1946 r. Sądzono ich razem z wieloma innymi członkami wydziału bezpieczeństwa pomorskiego WiN.

Nie było to przypadkowe działanie. W ocenie prof. Biegańskiego "w ten sposób pokazano społeczeństwu, że organizacja ta nie tylko rozgrywa walkę z przeciwnikiem politycznymi metodami, ale dopuszcza się również zbrodni".

Rozprawa przed Wojskowym Sądem Rejonowym zakończyła się wydaniem we wrześniu 1946 r. trzech wyroków śmierci. Na nic zdały się prośby o ułaskawienie pisane przez rodziny skazanych do "Dostojnika Państwa Polskiego". Bolesław Bierut nie uznał za właściwe darowanie życia żołnierzom, z którymi los i historia tak okrutnie się obeszły.

"Mąż wrogiem demokracji nigdy nie był. Nie zabieraj nam Obywatelu Prezydencie męża i ojca. Daj mu oglądać tę wolność, do której tak wzdychał, której taki bardzo pragnął" - błagała Bieruta Józefa Dutkiewicz, żona Floriana (w czasie niemieckiej okupacji pracował na kolei, działał w bydgoskich strukturach AK).
Wyrok został wykonany 27 listopada 1946 r.

Kcyńska kryje prochy żołnierzy wyklętych

Na jednej z plansz ekspozycji IPN, poświęconej "żołnierzom wyklętym" można było zobaczyć członków zbrojnego oddziału Jerzego Gadzinowskiego "Szarego".
(fot. Fot. Jarosław Pruss)

W latach 90., z inicjatywy Okręgu Bydgoskiego Światowego Związku Żołnierzy AK na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Kcyńskiej w Bydgoszczy pojawiła się symboliczna mogiła "żołnierzy wyklętych".

- Na tym cmentarzu pogrzebanych zostało kilkudziesięciu członków zbrojnego niepodległościowego podziemia antykomunistycznego, na których wykonano wyroki śmierci w więzieniu na Wałach Jagiellońskich. Tylko kilku ma imienne mogiły. W toku badań udało mi się ustalić 47 nazwisk ofiar. Oceniam, że może tu spoczywać nawet 70 "żołnierzy wyklętych" - mówi dr Alicja Paczoska-Hauke, historyk z Delegatury IPN w Bydgoszczy.

Wiadomo na pewno, że w latach 1946-1955 bydgoski Wojskowy Sąd Rejonowy wydał 101 wyroków śmierci; wykonanych zostało 41.

- Najwięcej w całym regionie - podkreśla historyk. - To tu skazano na najwyższy wymiar kary członków oddziału kpt. Leona Mellera "Jędrusia", tu sądzono i postawiono przed plutonem egzekucyjnym 19-letniego Jerzego Gadzinowskiego "Szarego" i jeszcze sześć osób z jego oddziału. Tu spoczywa również pięciu żołnierzy od "Tarzana". Na ich ślad natrafiłam przeglądając księgi cmentarne. Ktoś, kto je prowadził, pod datą 17 stycznia 1946 roku "przeskoczył" przez pięć kolejnych rubryk. Dzięki zachowanym aktom procesowym wiem, że tego dnia rozstrzelano pięciu akowców. Z pojedynczych ofiar jest tu pochowany m.in. Tadeusz Stankiewicz, ps. "Ćwiek". Pochodził z Kresów, zakładał akowską konspirację w więzieniu w Koronowie. Jest też kilka osób, które zostały oskarżone o szpiegostwo - przykładem Zbigniew Rostek.

Zobacz także: Katyńskie Dęby Pamięci dla zabitych przez NKWD

Przeżyła Auschwitz, zmarła w więzieniu

Niespodzianką dla historyka IPN było odkrycie pierwszej kobiety, której szczątki są na Kcyńskiej. To Irena Kotulska.

- Nic o niej wcześniej nie wiedziałam. Udało mi się ustalić, że pochodziła Warszawy, z rodziny ziemiańskiej. Aresztowana razem z mężem w 1943 roku, przeżyła Auschwitz. Wiem, że była pielęgniarką.

W 1945 r. Kotulska została zwerbowana przez WUBP, w związku ze swoimi wyjazdami zagranicznymi. - Aresztowano ją trzy lata później i oskarżono o szpiegostwo. Rozprawa toczyła się przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie. Zapadł wyrok śmierci. Bierut ją ułaskawił, choć ona o łaskę nie występowała. Karę odbywała w Fordonie i Inowrocławiu, gdzie zmarła 13 grudnia 1953 r. Dlaczego nie pochowano jej w Inowrocławiu? Chciano zatrzeć ślady - podkreśla dr Paczoska-Hauke.

Od autorki: przygotowując tekst korzystałam m.in. z książki Zdzisława Biegańskiego "W smudze kainowego cienia. Skazani na śmierć przez sądy wojskowe na obszarze województwa pomorskiego (bydgoskiego) w latach 1945-1954", Bydgoszcz 2000

Czytaj e-wydanie »

Nieruchomości z Twojego regionu

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Obywatel Miasta
2013-05-13T11:13:25 02:00, darba76:

Co w tej sytuacji zrobił Kossowski? Najpierw zaapelował do milicjantów, by puścili więźniów, a gdy ci się nie zgodzili, rozkazał sprowadzić wszystkich do lokalu przy ul. Śniadeckich 41. Tam ich rozbrojono, poprowadzono do piwnicy i rozstrzelano. Najpierw dwóch, do których strzelał Zygmunt Domeradzki, trzeci milicjant pojawił się nieco później. Kilka strzałów oddał w jego kierunku Dutkiewicz, ale go nie zabił. Tym, który dobił ciężko rannego milicjanta był Ludwik Augustyniak.

Zaraz, zaraz. Jednego nie rozumiem. Kto dał Kossowskiemu prawo do zabicia milicjantów? Nie zgodzili sie bo byli prostmi milicjantami wykonującymi swoje rozkazy. Gdyby się zgodzili to z kolei staneli by przed wojskowym plutonem egzekucyjnym. Mogli ich przecież ogłuszyć, wywieść kilkaset kilometrów od miejsca zdarzenia i wypuścić ale nie od razu zabijać. Czym to różniło się od metod UB-eckich. Dla mnie jest to zbrodnia jak każda inna i nieważne czy w słusznej sprawie czy nie.

Kochana, mogło być całkiem inaczej...

"Komuś" po prostu zależało, by taka informacja poszła w "obieg".

Tak, tak... Rewolucja trwa cały czas, zmienia tylko swoje oblicza.

d
darba76

Co w tej sytuacji zrobił Kossowski? Najpierw zaapelował do milicjantów, by puścili więźniów, a gdy ci się nie zgodzili, rozkazał sprowadzić wszystkich do lokalu przy ul. Śniadeckich 41. Tam ich rozbrojono, poprowadzono do piwnicy i rozstrzelano. Najpierw dwóch, do których strzelał Zygmunt Domeradzki, trzeci milicjant pojawił się nieco później. Kilka strzałów oddał w jego kierunku Dutkiewicz, ale go nie zabił. Tym, który dobił ciężko rannego milicjanta był Ludwik Augustyniak.

Zaraz, zaraz. Jednego nie rozumiem. Kto dał Kossowskiemu prawo do zabicia milicjantów? Nie zgodzili sie bo byli prostmi milicjantami wykonującymi swoje rozkazy. Gdyby się zgodzili to z kolei staneli by przed wojskowym plutonem egzekucyjnym. Mogli ich przecież ogłuszyć, wywieść kilkaset kilometrów od miejsca zdarzenia i wypuścić ale nie od razu zabijać. Czym to różniło się od metod UB-eckich. Dla mnie jest to zbrodnia jak każda inna i nieważne czy w słusznej sprawie czy nie.

r
rrrrrrrrreee
Prędzej mi kaktus na ręce wyrośnie niż ja się zaloguję do systemu piano.Nie mam zamiaru płacić za te wypociny.

Spokojnie.
Płatne artykuły są dla jeleni. Kto chce niech płaci.
Y
YnoiwrykW

Prędzej mi kaktus na ręce wyrośnie niż ja się zaloguję do systemu piano.Nie mam zamiaru płacić za te wypociny.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3