MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Szturm na klientów banków także w Kujawsko-Pomorskiem. Pracownicy dzwonią i proszą, by ludzie brali kredyty. Tak reagują klienci

Agnieszka Domka-Rybka
Agnieszka Domka-Rybka
Pracownicy banków obsługują klientów, którzy przyszli do oddziału, a w tzw. między czasie dzwonią do innych.
Pracownicy banków obsługują klientów, którzy przyszli do oddziału, a w tzw. między czasie dzwonią do innych. Paweł Łukasik
"Jak będę chciał wziąć kredyt, to sobie pójdę do banku" - usłyszała pracownica bydgoskiego banku, gdy zadzwoniła z ofertą do klienta. Banki chcą zarabiać, a klienci nie chcą mieć kłopotów finansowych.

Są dni, kiedy odbieram pod dwa telefony dziennie z banku z propozycją kredytu - opowiada pani Monika, pielęgniarka w bydgoskim szpitalu.

"Dzwonią jak jestem w pracy lub wieczorem"

Opowiada: - Nieraz dzwonią podczas pracy, więc nawet nie mogę rozmawiać, a znów wieczorem jestem zmęczona i mi się, zwyczajnie, nie chce gadać. Strasznie natrętne są ci telefonujący. Wiem, że mają taką pracę, ale niestety dziś, przy takich kosztach, każdy zastanowi się dziesięć razy zanim pożyczy pieniądze.

- Taka praca, że między jednym a drugim klientem obsługiwanym w banku, musimy dzwonić do innych, proponując im różne usługi - opowiada pani Mariola, pracownica z ponad 20-letnim stażem w dużym banku w centrum Bydgoszczy. - Niestety, coraz częściej klienci na hasło "kredyt" od razu rzucają słuchawką lub słyszymy najczęściej: "Jak będę chciał wziąć kredyt, to sobie pójdę do banku", "Widziała pani moje konto i jeszcze proponuje kredyt?", "Nie stać mnie na kredyt", "Pożyczycie trochę pieniędzy, a chcecie, żeby wam oddać nie wiadomo ile!", "Takie czasy, że lepiej się nie zadłużać". Poza tym padają epitety, których lepiej nie będę cytować.

Pani Mariola mówi, że pracownicy są cały czas w stresie, ponieważ mają normy do wyrobienia: - Bank musi przecież zarabiać. Kiedyś w placówce były czynne wszystkie kasy, a dziś jedna, góra dwie, bo jest nas dużo mniej. Część została zwolniona, inni sami odeszli. Kolejki są jednak cały czas i jeszcze trzeba dzwonić do klientów.

Wydaje się, że trend spadkowy powoli hamuje, o czym świadczą najnowsze dane Komisji Nadzoru Finansowego na temat zatrudnienia w bankowości. Na koniec 2022 roku w bankach pracowało ponad 143 tys. osób, a to tyle samo, co rok wcześniej.

Zatrudnienie rośnie w centralach, ale ubywa pracy w oddziałach. Placówek jest też coraz mniej - podaje portal Bankier.pl.

Analizuje dane z III kwartału 2022 r., z których wynika, że najwięcej oddziałów zamknął Santander Bank Polska (-55), na drugim miejscu znalazł się Bank Pekao (-43), na kolejnym Getin Bank czyli obecnie VeloBank (-35). Millennium zamknął 34 oddziały, BNP Paribas - 29, ING Bank Śląski - 25, a PKO BP - 19. Jedynie BOŚ pochwalił się, że ma o 8 placówek więcej niż przed rokiem. Z kolei największą siecią oddziałów własnych dysponował PKO Bank Polski. Miał ich 970. Na drugim miejscu znalazł się Bank Pekao z liczbą 532 oddziałów, na kolejnym Millennium z 409 placówkami.

Sytuacja sektora nie jest łatwa i to nie tylko w Polsce. I ta np.: Silicon Valley Bank był 16. największym bankiem w USA, odgrywającym znaczącą rolę w obsłudze firm i funduszy Doliny Krzemowej. Ogłoszenie przez niego upadłości (10 marca) to największa zapaść sektora w Ameryce od kryzysu finansowego w 2008 roku. Wzbudza to obawy o możliwe rozprzestrzenienie się problemów na inne banki.

U nas na początku tego tygodnia media obiegła informacja, że w sejmowych kuluarach mówi się o ustawie, która umożliwiłaby uczciwe ugody między bankami a frankowiczami, korzystne dla obu stron, bo te oferowane dziś zabezpieczają przede wszystkim interes banków. Ma to, oczywiście, związek z niedawną opinią rzecznika TSUE, który powiedział, że banki nie mogą żądać wynagrodzenia za korzystanie z kapitału w przypadku unieważnienia umowy. To tylko opinia, a nie wyrok, który ma zapaść w połowie roku, jednak banki spodziewały się, że zarobią żądając od klientów pieniędzy za korzystanie z kapitału, a to nie wydaje się, w obliczu opinii rzecznika TSUE, takie oczywiste.

Wakacje kredytowe i kredyt na 1. mieszkanie

Straciły też na wakacjach kredytowych. Rządowy program, umożliwiający zawieszanie spłaty raty kredytu to duża ulga dla Polaków. Koszty ponoszą zaś banki, które mają niższe wyniki za 2022 rok (program ruszył od sierpnia).

Tymczasem 14 marca rząd przyjął projekt ustawy „Bezpieczny Kredyt 2 proc.” Zakłada kredyt dwuprocentowy z dopłatą państwa. To propozycja dla maksymalnie 45-letnich osób. Banki powinny mieć w ofercie taki kredyt od lipca tego roku. Będzie udzielony wyłącznie na pierwsze mieszkanie. Osoby wchodzące w skład gospodarstwa domowego nie będą mogły mieć w dniu udzielenia kredytu mieszkania, domu ani spółdzielczego prawa do lokalu. Kwota kredytu dla jednej osoby nie przekroczy 500 tys. zł, gdy zaś kredytobiorca prowadzi gospodarstwo wspólnie z małżonkiem lub ma co najmniej jedno dziecko - 600 tys. zł. Wkład własny nie będzie mógł być wyższy niż 200 tys. zł. Maksymalna cena nieruchomości wyniesie 700 albo 800 tys. zł.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Praca sezonowa. Jaką umowę podpisać?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska