Tak kajakarze radzą sobie w ekstremalnych sytuacjach. Oto techniki ratunkowe!

Marek Weckwerth
Marek Weckwerth
Doświadczeni kajakarze radzą sobie niemal w każdych warunkach - potrafią sami ratować się z opresji, na przykład po wywrotce. Stosują przy tym sprawdzone techniki, jak ta na zdjęciu zwana T-Rescue. Po wylaniu wody kajakarz ponownie zajmie miejsce w kokpicie. W tym przypadku pomaga mu koleżanka
Doświadczeni kajakarze radzą sobie niemal w każdych warunkach - potrafią sami ratować się z opresji, na przykład po wywrotce. Stosują przy tym sprawdzone techniki, jak ta na zdjęciu zwana T-Rescue. Po wylaniu wody kajakarz ponownie zajmie miejsce w kokpicie. W tym przypadku pomaga mu koleżanka Marek Weckwerth
Kajakarstwo turystyczne i rekreacyjne zyskuje w Polsce coraz więcej sympatyków, którzy sięgają dalej i dalej, a to czasem wiąże się ze sporym ryzykiem. Z ekstremalnej sytuacji daleko od brzegu można się wyratować, tylko trzeba wiedzieć jak. Prezentujemy kajakarskie techniki ratunkowe.

Zobacz wideo: Bydgoskie wodociągi mają już ponad 120 lat!

Rzecz nie jest prosta i trzeba czasu oraz zaangażowania, aby dobrze panować nad kajakiem w różnych warunkach i radzić sobie w sytuacjach krytycznych.

Kajakarz poznaje sprzęt pływając nim – im więcej, tym większą zyskuje koordynację ruchów i pewność siebie. Jego umiejętności podnosi, jak w każdej dziedzinie życia, trening, zostawione za rufą kilometry, doświadczenie. Najlepiej jeśli robi to nie tylko na rzekach nizinnych, ale też górskich, na jeziorach i morzu. Każda rzeka jest inna, tak jak każdy akwen. Rzeki nizinne mogą być przysłowiowymi wodnymi autostradami i równie dobrze małymi ciekami o bystrym nurcie, poprzegradzanymi powalonymi drzewami. Ten ostatni rodzaj kajakarstwa nazywamy zwałkowym (od zwalonych drzew).

Tak kajakarze radzą sobie w ekstremalnych sytuacjach - zobacz zdjęcia

Szczególnych umiejętności wymagają rzeki górskie i wielkie otwarte wody, w w tym zwłaszcza morze. Dziś skupimy się na szlifowaniu umiejętności na otwartych wodach, gdzie w grę wchodzą wysokie i agresywne fale oraz wiatry (o problemach nawigacyjnych tylko wspominając), a to rodzi ryzyko wywrotki. Wywrotka możliwa jest oczywiście na każdej wodzie, ale na otwartej problemem jest znacznie większe niż w innych przypadkach zagrożenie utonięciem.

To też może Cię zainteresować

Jeśli do najbliższego brzegu jest kilkaset metrów, kajakarz będzie miał duże problemy z dotarciem tam wpław o własnych siłach. Fala, wiatr, prądy wodne i niska temperatura mogą to wręcz uniemożliwić. I dlatego jedynym ratunkiem staje się samoratownictwo, to znaczy takie, które możliwe jest wyłącznie w płynącej grupie, a czasem nawet samodzielne. Grupa zawsze zwiększa szanse na ratunek, a im wyższe są umiejętności poszczególnych uczestników, tym oczywiście lepiej.

Na wiośle można się podeprzeć

Pierwszą umiejętnością, jaka może się przydać w każdych warunkach jest podpórka na wiośle – płaska (niska) lub wysoka.
Ta pierwsza technika umożliwia wyratowanie się z nagłego przechyłu, niewielkiego jeszcze, ale w przypadku braku reakcji mogącego doprowadzić do wywrotki. Podpórkę wykonuje się zwykle instynktownie na takiej samej zasadzie, jak robi to pieszy na chodniku, który się potknął lub ktoś go niechcący popchnął – wyciąga rękę, aby upadek był jak najmniej dotkliwy.

Kajakarz wystawia wtedy wiosło z tej strony, na którą kajaka się przechyla. Pióro wiosła ustawia płasko w stosunku do lustra wody, ale jego przednią krawędź nieco unosi, aby podczas płynięcia nie wsunęło się po wodę (wsunięcie się wiosła po wodę wiązałoby się automatyczne z pogłębieniem przechyłu kajaka). Teraz wystarczy wywrzeć pewną siłę na wiosło z wektorem zwróconym ku wodzie i wykonanie ruchu biodrami, co powinno doprowadzić kajak do stanu równowagi.

Gdy na czas nie zastosuje się podpórki niskiej i kajak przechyla się niebezpiecznie coraz bardziej, jest jeszcze szansa na wykonanie podpórki wysokiej, ale pod warunkiem, że kokpit przykryty jest fartuchem, nie spanikuje się i zastosuje odpowiednią technikę.

Podpórkę wysoką wykonujemy w zasadzie wtedy, gdy przechył jest tak duży, że połowa ciała znajduje się w wodzie. Ale to – wbrew pozorom – akurat dobry moment do działania, bo korpus kajakarza opięty kamizelką asekuracyjną daje sporą wyporność i ten fakt można wykorzystać do postawienia kajaka do pionu. Wykonujemy silne pociągnięcie wynurzonym wiosłem (ustawionym wklęsłą stroną pióra ku dołowi) pod wodę i podobnie jak w podpórce płaskiej wykonujemy stabilizujący ruch biodrami. Najlepiej jeśli ów ruch wiosłem ku dołowi poprowadzony zostanie wzdłuż burty – od dziobu do rufy z wychyleniem tułowia i głowy do tyłu, bo wtedy zwiększa się płaszczyznę oddziaływania na wodę i włożona energia spożytkowana jest bardziej efektywnie.

Nie zawsze ta sztuka udaje się od razu i wtedy można pociągnąć wiosłem w przeciwną stronę albo wykonać te ruchy kilka razy naprzemiennie, co będzie przypominało tradycyjne piórkowanie, tyle że szersze.

Technika T- Rescue

Jeśli jednak dojdzie do wywrotki, którą w żargonie kajakarskim nazywa się „kabiną” (bo człowiek wypada z kabiny kajaka, z kokpitu), wtedy trzeba zastosować typowa dla kajakarstwa morskiego technikę ratowniczą – przewrócony kajak (bez odwracania kokpitem do góry) należy wsunąć dziobem na pokład kolegi (koleżanki) tuż przed kokpitem.

Wtedy woda wypłynie szeroką strugą, a jej resztki usunie się wykonując wahadłowe ruchy, unosząc raz dziób, raz rufę.
Teraz pozostaje ustawić kajak w normalnej pozycji przy burcie kolegi, którzy mocno przytrzymuje drugi kajak (stabilność poprawia ułożenie wioseł w poprzek obu kajaków i przytrzymanie ich), a osoba znajdująca się w wodzie wślizguje się od dziobu lub rufy po pokładzie do kokpitu. Ta metoda nazywana jest z angielska T- Rescue lub X-Rescue, czyli ratowanie przy ułożeniu kajaków względem siebie na kształt liter „T” lub „X”.

Skuteczność i bezpieczeństwo tej techniki rośnie, gdy w roli ratowników występuje kilku kajakarzy, którzy ustawiają swoje łódki równolegle – na kształt tratwy. Stabilność takiej konstrukcji jest doprawdy ogromna. Ba, na takiej „tratwie” można podjąć się akcji reanimacyjnej, jeśli oczywiście takowa jest potrzebna.

Ale i samotny wodniak może się wyratować z opresji. Znajdując się w wodzie, unosi jak najwyżej dziób przewróconego kajaka, czekając aż woda wypłynie z kokpitu. Zadanie ułatwia mu zwiększająca wyporność kamizelka asekuracyjna. Następnie przewraca łódkę do normalnej pozycji i wślizguje się ostrożnie od rufy, aby nie stracić równowagi. Krytycznym momentem jest wejście do kokpitu, bo wtedy nasza pozycja jest wyższa i rosną siły destabilizujące kajak. Ostatnią czynnością jest wsunięcie nóg i zajęcie miejsca w kokpicie.

To też może Cię zainteresować

Resztek wody pozbywamy się za pomocą gąbki, a jeszcze skuteczniej robimy to przy użyciu specjalistycznej pompki (niektóre kajaki morskie posiadają pompkę elektryczną). Teraz wystarczy zaciągnąć na kokpit fartuch i już można kontynuować samotny rejs.

Podaj dzióbek

Tak w żargonie nazywana jest technika polegająca na podaniu kajakarzowi, którzy przewrócił się dzioba kajaka. Kajakarz – ratownik podpływa jak najszybciej pod kątem prostym do burty przewróconej łódki mnie więcej w połowie jej długości.
Tam właśnie spod wody powinny wystawać ręce kajakarza oczekującego na pomoc. Dla pewności, że ten pomocy potrzebuje, uderza dłońmi o kadłub niczym w bęben. Gdy usłyszy uderzenie dziobem o kadłub, chwyta się go dwiema rękami i bez większego problemu stawia kajaka do pionu.
Problemem jest tylko wytrzymanie pod wodą głową w dół tak długo aż dopłynie kolega. Bez ćwiczeń tej umiejętności i wiary, że pomoc nadejdzie, kajakarze zwykle poddają się i opuszczają kokpit, czyli rzecz kończy się typową kabiną.

Zrób to jak Eskimos!

Najwyższym stopniem wtajemniczenie jest eskimoska, czyli technika samoratownictwa wzorowana na wielowiekowej tradycji Eskimosów. Mieszkańcy Dalekiej Północy, doskonali myśliwi morscy, którym zresztą zawdzięczamy wynalezienie kajaka, musieli opanować eskimoskę, bo wywrotka i wypadnięcie do wody w lodowatych wodach, z dala od lądu czy choćby dryfującej kry, wiązałaby się ze śmiercią.

Na czym więc dokładniej polega? Nie wdając się w szczegóły kilku odmian tej techniki, trzeba tylko wiedzieć, że najpopularniejszą jest ta zwana śrubową. Znajdując się w przewróconym kajaku głową w dół, ustawiamy wiosło wzdłuż burty. Pióro, którym zagarniemy wodę, powinno zostać ustawione w kierunku dziobu, wklęsłą stroną ku wodzie. Pochylamy się w kierunku dziobu, zbliżając twarz do kokpitu (fartucha). Teraz należy pociągnąć wiosło szerokim i oddalającym się od burty (na koniec zbliżającym) łukiem od dziobu ku rufie przy jednoczesnym prostowaniu ciała i wychyleniu go do tyłu. Ruch wiosła i ciała powinien więc zostać skoordynowany.

Aktorzy pokazu

Pokaz uwieczniony na zdjęciach dali na bydgoskiej Brdzie: Anna Ostapowicz, Małgorzata Białek, Anna Pawelec i Krzysztof Dybowski.

Wszystkie panie są członkiniami Fundacji KiM z siedzibą w Łomiankach, która promuje rekreację ruchową, ze szczególnym uwzględnieniem kajakarstwa i nordic - walking. Anna Ostapowicz jest także koordynatorem Polskiego Systemu Kwalifikacji Kajakowych (5-stopniowy system rozwoju kajakarza). Pan Krzysztof jest członkiem Sekcji Turystyki Kajakowej RTW Lotto- Bydgostia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie