Te miejsca na Krajnie w powiecie sępoleńskim warto zobaczyć. TOP 5 w sam raz na długi weekend [zdjęcia]

Sandra Szymańska
Sandra Szymańska
Ruiny Pałacu w Runowie Krajeńskim Marcin Misiak
Nierzadko Krajna znajduje się w cieniu Borów Tucholskich, jednak i tutaj mamy turystyczne perełki. Co warto zobaczyć na Krajnie w powiecie sępoleńskim? Dokąd wybrać się na długi weekend?

Być może nie wszyscy wiedzą, że między Kaszubami, Pałukami a Borami Tucholskimi znajduje się Krajna, której historyczną stolicą jest Złotów. Obejmuje jednak również Nakło, Sępólno, Więcbork, Debrzno oraz Piłę. Krajoznawcze eskapady zacznijmy jednak od rodzimego gruntu w powiecie sępoleńskim. Bo pewnie o tych miejscach wartych zobaczenia słyszał każdy mieszkaniec, ale nie każdy je widział i zwiedził. A lokalnych perełek turystycznych nie brakuje. Warto tu też przyjechać, chociażby po to, by zwyczajnie w ciszy i spokoju… odpocząć.

Krajeński Park Krajobrazowy. Relaks blisko jezior

Atutem miasteczek i wsi powiatu sępoleńskiego jest położenie na terenie Krajeńskiego Parku Krajobrazowego, największego na Kujawach i Pomorzu.

Park utworzono w 1998 roku z inicjatywy lokalnej społeczności, której celem było zachowanie dla przyszłych pokoleń unikalnego środowiska przyrodniczego, specyficznych cech krajobrazu oraz wartości kulturowych i historycznych regionu Krajny. Położony w centrum Pojezierza Krajeńskiego park zajmuje powierzchnię ponad 74 tysięcy hektarów i leży na terenie powiatów: sępoleńskiego, tucholskiego i nakielskiego. Jest najbardziej na zachód wysuniętą częścią województwa i jednym w większych parków krajobrazowych w Polsce. Siedzibą Krajeńskiego Parku Krajobrazowego jest Więcbork (powiat sępoleński).

Bogactwem przyrodniczym Krajeńskiego Parku Krajobrazowego są zwłaszcza wody: liczne rzeki i blisko setka jezior. Największe z nich to: Więcborskie (ok. 200 ha), Mochel (153 ha), Sępoleńskie (159 ha), Stryjewo (151 ha), Witosławskie (107 ha) i Lutowskie (156 ha). Licznie występują na tym obszarze także bagna i mokradła, będące ostoją wielu chronionych gatunków roślin i ptactwa. Mieszkańcami parku są m.in. bocian, czapla czy będący symbolem parku żuraw. Na obszarze parku znajduje się też największe torfowisko w województwie - Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy Torfowisko Messy i pięć rezerwatów przyrody: Lutowo, Gaj Krajeński, Buczyna, Dęby Krajeńskie, Jezioro Wieleckie.

Dla miłośników aktywnej turystyki w Krajeńskim Parku Krajobrazowym utworzono czternaście szlaków turystycznych prowadzących do najciekawszych miejsc przyrodniczych i historycznych.

Atrakcją dla turystów są też wieże widokowe w Sępólnie i przy Jeziorze Wieleckim, umożliwiająca podglądanie ptactwa wodnego.

Krajeński Park Krajobrazowy oferuje swoim gościom ciekawe zajęcia edukacyjne. Pracownicy prowadzą ćwiczenia terenowe pozwalające na zdobycie nowych umiejętności i wiedzy, jak również prelekcje wzbogacone środkami audiowizualnymi w pomieszczeniach edukacyjnych. Poza edukacją przyrodniczą Krajeński Park Krajobrazowy ma w swojej ofercie również zajęcia z zakresu edukacji regionalnej związanej z regionem Krajny i kulturą krajeńską.
W październiku 2020 roku w Więcborku został otwarty ośrodek edukacji przyrodniczej. Na siedzibę ośrodka zaadaptowano budynek dawnej remizy - znalazła się w nim m.in. wyposażona w nowoczesny sprzęt multimedialny sala edukacyjna dla 50 osób. Pracownicy parku krajobrazowego zyskali komfortowe warunki do pracy z dziećmi i młodzieżą, z pełnym wykorzystaniem walorów otaczającej przyrody – m.in. sąsiedztwa Jeziora Więcborskiego. Prace prowadzono również w otoczeniu budynku, gdzie ułożono nową nawierzchnię oraz zamontowano ogrodzenie z bramą wjazdową. Wartość inwestycji to 1 milion 246 tysięcy złotych, z czego ponad 85 procent stanowią fundusze europejskie.

Oprócz skarbów przyrody na terenie parku podziwiać można zabytki architektury sakralnej i świeckiej, z których na uwagę zasługują: pałac w RunowieKrajeńskim, kościół oraz zespół pałacowo-parkowy w Sypniewie, pałac Komierowskich w Komierowie i Radzimiu czy kamienno-ceglany most kolejowy w Obodowie, z którego można podziwiać malowniczą dolinę rzeki Sępolenki. W okresie letnim turystów przyciągają też położone nad jeziorami ośrodki wczasowe, plaże i kąpieliska.

Zespół Pałacowo-Parkowy Sypniewo. Idealny na romantyczne spacery

Pałac w Sypniewie to jeden z cenniejszych zabytków świeckich znajdujących się na terenie województwa kujawsko-pomorskiego. Dzięki właścicielom, ich pasji i wytrwałości został przywrócony do dawnej świetności. Pałac, dziś, zachwyca swoją sylwetką, zdobionym balkonem oraz okazałą, wieloboczną wieżą, na szczyt której prowadzą kręte schody. W pałacowych wnętrzach można zobaczyć niezwykle stylowe komnaty, o których gospodarze opowiadają różne historie - od śmiesznych anegdot po mrożące krew w żyłach opowieści. Wkrótce po wybudowaniu pałacu, kiedy plac budowy został oczyszczony, założono niezwykły park o powierzchni 8,85 ha, który od początku swego istnienia miał charakter krajobrazowy – idealny na romantyczne spacery. Obiekt należy do Europejskiej Sieci Dziedzictwa Kulinarnego oraz Spiżarni Kujawsko-Pomorskiej.

Niszczejący pałac w Radzimiu z połowy XIX wieku

Obecny dwór wzniesiony został w 1867 r. dla ówczesnych niemieckich właścicieli. Ostatnimi właścicielami przed wojną była rodzina Seydów. Pochodzili oni "po mieczu" od Wojciecha Seydy. Ten ok. 1870 r. ożenił się z Józefatą Martens, z którą miał synów: Zygmunta i Mariana. Zygmunt ożenił się ze Stefanią Kutzner, z którą miał synów: Jana Tadeusza i Krzysztofa. Pozostała dwójka dzieci: Stanisław i Ilka umarła przedwcześnie.

Zygmunt był prawnikiem, publicystą a także posłem do sejmu pruskiego i sejmu RP oraz aktywnym działaczem narodowym. W 1923 r. kupił wraz z żoną Stefanią majątek w Radzimiu, w którym zamieszkali razem. Po jego śmierci wdowa zajmowała się 674-hektarowym majątkiem do wybuchu II wojny światowej. Dobrze zaadoptowała się w lokalnym społeczeństwie - należała do komitetu budowy pomnika Chrystusa Króla w Sępólnie, brała udział w manifestacjach patriotycznych i świętach narodowych. Na terenie majątku organizowała spotkania środowisk patriotycznych. Była wielokrotnie namawiana przez Selbstschutz do przystąpienia w ich szeregi, czemu stanowczo odmawiała. W pierwszych dniach wojny wyjechała do Białężyc pod Wrześnią, jednak postanowiła wrócić do Radzimia.

W Sępólnie została aresztowana i ślad po niej zaginął. Niemcy złapali też jej syna Mariana Krzysztofa. Umieścili Seydów w stworzonym przez siebie obozie zagłady w Radzimiu. Stefania została zamordowana osobiście przez zastępcę komendanta obozu, Richarda Kemnitza. W sumie w Radzimu i okolicy zginęło ok. 5000 osób.

Po 1945 r. dwór został przejęty przez Skarb Państwa Polskiego. Znajdowały się tu biura utworzonego w folwarku PGR-u, a także świetlica wiejska. Przez pewien okres w budynku mieściła się także izba pamięci ku czci pomordowanych w obozie. W latach 80. XX w. w pałacu prowadzony był remont, który zakończył się pożarem dachu. Wprawdzie niebawem został on prowizorycznie naprawiony, jednak od tamtego czasu budynek stoi i niszczeje. Żyje prawowita potomkini Seydów, Barbara, jednak nie posiada pieniędzy na wykup swojej własności od Agencji Nieruchomości Rolnych.

Malownicze ruiny pałacu w Runowie Krajeńskim

Runowo Krajeńskiego, wieś nieopodal Więcborka, rozbudowała się wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 242 wiodącej z Więcborka do Łobżenicy. Na jej południowym krańcu znajduje się rozległy park krajobrazowy kryjący ruiny wspaniałego niegdyś pałacu. W wyremontowanych budynkach dawnego majątku znajduje się hotel i restauracja „Pałac Runowo”. Chętnie zaglądają tu uczestnicy rodzinnych lub firmowych uroczystości i zwykli turyści.

Jednak najbardziej wzrok i zainteresowanie zwiedzających przyciągają romantyczne, wciąż okazałe ruiny renesansowego pałacu nad Jeziorem Małym Runowskim.

Umieszczona na północnej zewnętrznej ścianie budowli kamienna płyta erekcyjna wymienia rok 1595. Wtedy nastąpiła fundacja tej budowli przez Jana Orzelskiego. Rezydencja stanęła zapewne na miejscu znacznie starszej, obronnej. Pierwotną siedzibą tego rodu była krajeńska miejscowość Orle i od niej wywodzi się nazwisko Orzelskich herbu Dryja. Jan był nie tylko majętny, ale też dobrze wykształcony. Był stronnikiem Stefana Batorego i uczestnikiem wyprawy na Moskwę na przełomie lat 70. i 80. XVI wieku. Potem został starostą radziejowskim i kościańskim, posłem na Sejm.
Sam pałac runowski był kilkakrotnie przebudowywany. I pewnie cieszyłaby oko współczesnych właścicieli i gości, gdyby nie koniec II wojny światowej...

- Pałac spalili Niemcy, gdyż nie chcieli dopuścić, by magazyn mundurowy wojsk lotniczych, który mieścił się w pałacu, wpadł w ręce Rosjan - wyjaśnia Leszek Skaza, redaktor „Krajeńskich Zeszytów Historycznych”.

Dziś zatem możemy oglądać tylko malownicze ruiny nad jeziorem.

Zabytkowy kościół w Runowie Krajeńskim

Po zobaczeniu ruin pałacu można przejść lub podjechać do runowskiego kościoła pw. Trójcy Świętej. Zbudowano go w lat 1606-1607 w stylu późnorenesansowym z funduszy Jana Orzelskiego. On sam i jego żona Elżbieta spoczęli po śmierci w podziemiach świątyni. Warto przyjrzeć się ciekawym ornamentom kościoła, zwłaszcza renesansowemu portalowi. Pod kościołem urządzono wygodny parking. Po drugiej stronie drogi jest parafialny cmentarz. We wsi znajduje się siedziba nadleśnictwa Runowo, pod którego pieczą są lasy rozrzucone w 149 kompleksach wschodniej części Pojezierza Krajeńskiego. Głównie jest to sosna, ale dużo rośnie tu dębu, brzozy i olszy.

Przez Runowo płynie rzeka Orla. Niewielki to ciek, ale i tak główny w tej części Krajeńskiego Parku Krajobrazowego. Płynie na południe w kierunku jezior Czermuńskiego, Rościmińskiego i Witosławskiego. Czasem można tu zobaczyć kajakarzy. Szlak wodny nadaje się jednak tylko dla mniejszych grup, bo wody w rzece jest zwykle mało. Niewielkie, acz wyraźne, obniżenie terenu w postaci rynny polodowcowej wiedzie z Jeziora Runowskiego Małego na zachód przez Jezioro Kłosowskie do Jeziora Stryjewo, z którego wypływa rzeczka Lubcza.

Pałac w Komierowie

Komierowo to rodzinne gniazdo Komierowskich prawdopodobnie od… ponad tysiąca lat. Według kronikarskich zapisów, protoplasta rodu, Sobiesław Bossuta, przybył do Polski w orszaku czeskiej księżniczki Dobrawy, wydawanej za księcia Mieszka I. Tu wiernie służył nowemu panu, za co został obdarowany dobrami Włościbórz i Komierowo. Do dziś Komierowo pozostaje na uboczu cywilizacyjnego zgiełku, choć wszędzie stąd blisko. Zaledwie kilka kilometrów od pałacu przebiega droga krajowa numer 25, łącząca Koszalin z Koninem. Do Bydgoszczy stąd około 50 kilometrów, do Chojnic - 40, do starostwa powiatowego w Sępólnie Krajeńskim - kilkanaście.

Komierowscy zawsze gotowi byli przelewać krew za swą dużą i małą ojczyznę. Najbardziej znana w tym kontekście była postać Jakuba Komierowskiego. Walczył on w powstaniu kościuszkowskim i nie pozostał też bierny kilkanaście lat później, gdy cesarz Napoleon przystąpił do wojny z Prusami. Na wieść o klęskach, zadanych przez Francuzów armii pruskiej w październiku 1806 roku, przeciwko Niemcom w Wielkopolsce i Pomorzu Gdańskim wybuchło powstanie.

Jakub Komierowski własnym sumptem wyekwipował i posłał w bój około 100-osobowy oddział powstańczy. W styczniu następnego roku oddział ten, z Jakubem Komierowskim jako dowódcą, stoczył potyczkę z Prusakami w pobliżu Nowego nad Wisłą. Niestety, dowódca odniósł w niej poważną ranę. Ponoć przed śmiercią w izbie, w której go ułożono, własną krwią wypisał na ścianie: „Jeszcze Polska nie umarła!”.

Śmierć z rąk Niemców na początku września 1939 roku poniósł też ostatni przedwojenny dziedzic Komierowa, Tomasz Komierowski. Na wieść o wybuchu wojny wyjechał samochodem z Komierowa do drugiego swego pałacu - w Nieżychowie koło Białośliwia. W pewnej chwili na drodze natknął się na jadący z przeciwka niemiecki czołg. Komierowski usiłował uciec przed nim, lecz został pojmany. Ponoć znaleziono przy nim pistolet. Gwoździem do trumny okazały się zeznania miejscowych Niemców, którzy zapamiętali mu antyniemieckie wypowiedzi sprzed wojny. W nocy z 3 na 4 września Tomasz Komierowski został rozstrzelany.
Dlaczego wcześniej nie wyjechał? Tomasz Komierowski spodziewał się wojny i związanych z nią nieszczęść. Z tego powodu 31 sierpnia odwiózł jedynego syna, 13-letniego Andrzeja, na dworzec kolejowy w Toruniu. Chłopiec wyruszył stamtąd, wraz z opiekunką, w podróż do wuja Konstantego Zamoyskiego, który mieszkał w Adampolu nad Bugiem. Przed odjazdem pociągu, gdy Andrzej nalegał, by ojciec jechał z nimi, usłyszał od niego znamienne słowa: „Komierowski należy do Komierowa i nikt go stamtąd nie ruszy”.

Andrzej Komierowski nigdy więcej nie zobaczył ojca. Do Komierowa wrócił krótko po zakończeniu wojny. Dowiedział się, że na początku okupacji Niemcy zorganizowali w pałacu obóz dla internowanych Polaków. Wielu z nich zostało następnie zgładzonych. Przed końcem wojny natomiast, wycofując się, Niemcy wysadzili kościółek w pałacowym parku, w którym znajdowała się krypta z grobami wielu pokoleń Komierowskich. Spośród gruzów Andrzejowi Komierowskiemu udało się jedynie wygrzebać fragment obrazu Matki Boskiej z ołtarza. Znalezisko to wisi dziś na jednej ze ścian hotelu.

Pałacu nie odzyskał. Postanowił inaczej urządzić sobie życie. W 1958 roku, już po ślubie, zdecydował się na emigrację. Dzięki pomocy przyjaciół wyjechał z żoną najpierw do Szwajcarii, a potem aż do Republiki Południowej Afryki. „Kochani Zamoyscy odebrali nas w Johannesburgu” - zanotował w swoich wspomnieniach. W RPA pracował aż do emerytury.

W 1991 r. Andrzej i Janina Komierowscy sprzedali swój majątek w Afryce i powrócili do Polski. Powód był oczywisty: Komierowo. III RP ustami minister kultury Izabelli Cywińskiej obiecała Andrzejowi zwrot pałacu. Gdy przyjechali, pałac był jeszcze we władaniu PGR. Dyrektor wprawdzie zgodził się na to, by Komierowscy zamieszkali w Komierowie, lecz zapuszczone, pozbawione ogrzewania rodowe gniazdo nie nadawało się na dom dla starszych ludzi. Wynajęli więc mieszkanie w pobliskim Sępólnie i rozpoczęli starania o przejęcie pałacu wraz z otaczającym go, 16-hektarowym parkiem. Niestety, Andrzej Komierowski nie doczekał tej chwili. Zmarł w Sępólnie w 1994 roku. Nie miał dzieci. Był ostatnim z pomorskiej linii rodu Komierowskich.

Rodzina Komierowskich podzieliła się na dwie linie jeszcze w XVIII wieku. Wtedy to Józef Komierowski opuścił Krajnę, na której pozostał jego brat Stanisław, łowczy bydgoski, i osiedlił się na Mazowszu, w odległej o 50 kilometrów od stolicy wsi Drwalew. Pamiątką po Komierowskich jest tam kościół przez nich ufundowany.

Komierowscy nie tylko byli patriotami i obrońcami ojczyzny. Potrafili także myśleć po gospodarsku i pomnażać dobra. W Komierowie przykładem dobrego gospodarza był Tomasz Komierowski. Nie ten jednak, który zginął we wrześniu 1939 roku, tylko ten, który w połowie XIX wieku zbudował pałac w Komierowie, a potem powiększył majątek o 1960 hektarów ziemi w okolicy Nieżychowa (w tamtejszym pałacu mieści się dziś szkoła zawodowa).

Ale także Komierowscy z Mazowsza mieli głowę do interesów. Piotr Komierowski, potomek z tej linii, opowiada mi o swym dziadku Stefanie, urodzonym już w Warszawie. Ten absolwent politechniki miał w sobie awanturniczą żyłkę i po studiach zajął się poszukiwaniem ropy naftowej w okolicy Borysławia. Była to przygoda z happy endem. Dziadek ropę odnalazł i za zarobione pieniądze kupił majątek pod Ciechanowem, którym Komierowscy cieszyli się aż do wybuchu drugiej wojny światowej.
Politechnikę jako inżynier mechanik ukończył także Piotr Komierowski. Wojna i PRL sprawiły, że musiał dorabiać się od zera. Po studiach przez kilka lat pracował w państwowej firmie. Na początku lat osiemdziesiątych wpadła mu jednak w ręce książka, która odmieniła jego życie.

- To była biografia Henry’ego Forda - mówi Piotr Komierowski. - Przeczytałem ją raz, przeczytałem drugi i postanowiłem założyć własną firmę.

Był wtedy ojcem trojga dzieci, czwarte było w drodze.
Na początku zajął się wytwarzaniem półek. Potem, w 1983 roku, zdecydował się na produkcję elementów łączących w wyrobach z drewna i metali - takich jak zszywki czy gwoździe - a także narzędzi do łączenia, wykorzystywanych przede wszystkim w przemyśle meblarskim. Dziś jego firma Bizon w Tomicach to 30 tysięcy metrów kwadratowych pod dachem, gdzie pracuje 220 osób. Bizon jest w tej branży największym producentem w Europie. Piotr Komierowski ma też doświadczenia w prowadzeniu biznesu za granicą - od Rosji po Kanadę, z różnym szczęściem.

Andrzej Komierowski nie dorobił się majątku w Afryce. Gdy okazało się, że będzie mógł skorzystać z prawa pierwokupu i odkupić pałac wraz z parkiem od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa, zaczął szukać kogoś, kto pomoże mu w realizacji planu.
Komierowscy z Pomorza i Komierowscy z Mazowsza żyli z sobą w przyjaźni. Regularnie się odwiedzali - nawet w czasie zaborów, gdy podzieliła ich granica pomiędzy Prusami i Rosją. Nic dziwnego, że Andrzej Komierowski po powrocie do Polski zwrócił się do Piotra jako do ewentualnego sukcesora i poplecznika starań o wykup i remont pałacu. Piotr przystał na to. Pałac został wykupiony w 1997 roku.

W 2008 roku w Sępólnie zmarła Janina Komierowska, wdowa po Andrzeju.  Cztery lata później Piotr Komierowski uznał, że jest gotowy na remont, ale prowadząc dużą firmę pod Warszawą, nie mógł zająć się tym sam. Zaprosił do siebie czwórkę dzieci i zapytał wprost: kto podejmie się całego procesu rewitalizacji pałacu? Zgłosiło się najmłodsze - córka Agnieszka, wtedy jeszcze przed trzydziestką, z wykształcenia ekonomistka. Agnieszka Komierowska pobyt w Komierowie rozpoczęła od wyremontowania małego fragmentu oficyny, gdzie zamieszkała. Prace budowlane potrwały sześć lat.

W listopadzie 2018 roku odbyła się uroczystość otwarcia zaadaptowanego na hotel pałacu.
Agnieszka wyjechała z Komierowa do Warszawy. Ojciec zastąpił ją w roli gospodarza.

Te miejsca w powiecie sepoleńskim warto zobaczyć:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie