Takiej sytuacji w Ciechocinku, gdzie przed laty narodziła się idea koncertów charytatywnych, które kilka miesięcy później przybrały nazwę Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, nikt się nie spodziewał. Zanim jeszcze ciechocinianie zabrali się za formalności, związane z rejestracją tegorocznego sztabu WOŚP, spłynęły 163 zgłoszenia osób, które chcą być wolontariuszami zbliżającej się edycji.
- Cieszyliśmy się z kolejnych rekordów ilości wolontariuszy, których najwięcej mieliśmy prawie stu, ale ta sytuacja przeszła nasze najśmielsze oczekiwania - przyznaje Katarzyna Kali-szewska, od lat szefowa ciechocińskiego sztabu WOŚP. Dodaje, że duma i radość trwały jednak krótko.
- Kiedy wystąpiliśmy do centrali WOŚP o sto sześćdziesiąt trzy ankiety, otrzymaliśmy odpowiedź, że aż tyle nie dostaniemy. Musieliśmy zaprotestować, bo jak odmówić udziału w wielkim ogólnopolskim graniu osobom, które chcą być wolontariuszami? - tłumaczy Katarzyna Kaliszewska. - Wysłaliśmy protest z opisem sytuacji, przypominając pierwszy koncert Jerzego Owsiaka w Ciechocinku. Opisaliśmy zaangażowanie ciechocinian i gości miasta w doroczne zbiórki, ale odpowiedź nie nadchodziła. Upomnieliśmy się o nią, wysłaliśmy ponownie nasze pismo. Telefonowałam i zapytałam o jego los. Ostatecznie dostaliśmy te sto sześćdziesiąt trzy ankiety.
Ciechocińscy wolontariusze to, jak nam powiedziano, rzesze młodzieży, ale należy do nich także burmistrz, który co roku chodzi z puszką, przedstawicieli seniorów, m.in. z Ośrodka Dziennego Pobytu „Niezapominajka” i Uniwersytetu dla Aktywnych, ciechocińskie przedszkola, przedstawiciele wielu firm i instytucji. Spotkamy ich wszystkich w styczniu na ulicach.
W sztabie już myślą, jak „ogarnąć” tę dużą grupę, które logistycznie (ciepłe napoje, przekąski itp.) i nie ukrywają, że przydałoby się wsparcie.
Plusy i minusy zakazu handlu w niedzielę według internautów [opinie]
WOŚP zakupił cztery tys. urządzeń dla kilkuset placówek w całym kraju/TVN 24