Gęsta zabudowa wiejska i... protestujący gospodarze, według resortu rolnictwa, mogły być przyczynami rozpanoszenia się ASF w powiecie parczewskim.

Dramat Lubelskiego, związany z afrykańskim pomorem świń, odbił się głośnym echem w całej Polsce. Także my donosiliśmy o protestach zdesperowanych rolników.

Tutaj: Rolnicy zablokowali auto weterynarzy, walczą o świnie. Protest w Dawidach [wideo]

Jeśli chodzi o 2018 rok, najwięcej ognisk w woj.

lubelskim odnotowano w powiatach chełmskim (33) i parczewskim (30). Tylko w tym ostatnim wybito aż siedem tysięcy świń. Podniosły się głosy, że winę za kłopoty w chlewniach ponosi powiatowy lekarz weterynarii (objął to stanowisko jesienią 2017). O podanie liczby oficjalnych skarg, poprosił resort rolnictwa Jarosław Sachajko - poseł klubu Kukiz'15. Zapytał też o powód tak wielu ognisk choroby.

Łącznie na Powiatowego Lekarza Weterynarii wpłynęło siedem skarg.

To, jak wywiązuje się z obowiązków, było sprawdzane dwukrotnie. Jak odpowiedział Sachajce minister rolnictwa, pierwsza kontrola oceniła nadzór PLW nad sytuacją jako „pozytywny z nieprawidłowościami”, druga zaś - „pozytywny z uchybieniami". - Ocena działań Powiatowego Lekarza Weterynarii w Parczewie prowadzonych w ramach zwalczania afrykańskiego pomoru świń, na podstawie dokumentacji zgromadzonej w Głównym Inspektoracie Weterynarii, jest pozytywna - podkreślił Jan Krzysztof Ardanowski.

Szef resortu rolnictwa stwierdził, iż to nie działania terenowych organów Inspekcji Weterynaryjnej wpłynęły na ogniska ASF. W czym tkwił więc problem? Na rozprzestrzenienie się choroby miały mieć wpływ gęsta zabudowa wiejska i znaczna liczba sąsiadujących ze sobą gospodarstw utrzymujących świnie.

"Wskazano również na możliwość przeniesienia wirusa do gospodarstw przez uczestników organizowanych na terenie powiatu parczewskiego zgromadzeń towarzyszących m.in. podczas likwidacji ogniska choroby w gospodarstwie, w którym w czerwcu br. stwierdzono ASF, a następnie podczas akcji protestacyjnej zorganizowanej w związku z zaplanowaną akcją zabicia świń w gospodarstwach uznanych za kontaktowe w miejscowości Dawidy", czytamy dalej.

W czterech ogniskach (2 gospodarstwa w powiecie parczewskim i 2 w chełmskim) tucz świń prowadzony był w ramach tuczu kontraktowego z firmą Agri Plus. "Rozpatrywano możliwość ewentualnej transmisji wirusa za pośrednictwem czynnika ludzkiego (pracownicy firmy Agri Plus mogący wizytować różne fermy, dostawy pasz itp.), jednakże ostatecznie nie potwierdzono tej hipotezy", zapewnił Jan Krzysztof Ardanowski.

Źródło: sejm.gov.pl

Ryszard Kierzek o jesiennych zbiorach i trzodzie - ten rok jest bardzo trudny: