Miałaby ona pokryć koszty sadzonek całkowicie. - Wnioski już wpływają, zainteresowanie jest duże - informuje Józef Gawrych, kierownik wydziału ochrony środowiska, rolnictwa i leśnictwa starostwa powiatowego w Świeciu.
Kompletne dane w tej sprawie dostarczą starostwu nadleśnictwa. - Poprosiliśmy ich o inwentaryzację wszystkich szkód, bo nauczeni doświadczeniem sąsiedniego powiatu tucholskiego wiemy, że dane mogą być zawyżone - wyjaśnia Gawrych. - Tam, po inwentaryzacji, z ośmiu hektarów zrobiło się sześć. U nas mowa o 40 hektarach, zobaczymy, ile ich będzie faktycznie.
Inwentaryzacja powinna być załatwiona jak najszybciej, bo dofinansowanie nasadzeń ma popłynąć z kieszeni wojewody. - Musimy się wyrobić do 30 września - dodaje Gawrych. - Starostwo, jako organ bezpośrednio nadzorujący nadleśnictwa, ma przygotować dokumentację i skierować ją w formie wniosku do budżetu województwa.
Przeczytaj również: Rok po trąbie powietrznej w Borach Tucholskich. Minister Boni podejmie współpracę z łowcami burz
Oprócz inwentaryzacji strat, nadleśnictwa mają też opracować plan nasadzeń. - Które również planujemy zlecić leśnikom - zapowiada Gawrych.
Jednak to zadanie na przyszły rok, o ile udźwignie je budżet województwa, bo dofinansowanie nie jest przesądzone.
Do tego czasu właściciele lasów prywatnych muszą uporać się z uporządkowaniem gruntów.
Najwięcej problemów dostarcza im karpina (korzenie ściętych drzew), podobnie jak Lasom Państwowym. Usunąć ją można tylko z pomocą specjalnego sprzętu, co jest kosztowne, tymczasem brakuje chętnych na karpinę, mimo że metr sześcienny kosztuje tylko złotówkę.
- Nie wykluczamy, że zostawimy karpinę w ziemi, jeśli nie znajdzie ona nabywców - mówił Janusz Karczmarek, dyrektor regionalnej dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu, podczas niedawnego spotkania z ministrem Michałem Bonim w Szarłacie.
W sprawie karpiny nie można liczyć na odbiorców indywidualnych, bo pocięcie zapiaszczonej karpiny tak, by nadawała się do pieca, niszczy łańcuch pilarki.
Czytaj e-wydanie »