“Tytus Romek i a’Tomek” pod profesorską lupą, czyli komiksowi bohaterowie w uniwersyteckim świecie

Roman Laudański
Roman Laudański
Fot. Paweł Relikowski
Udostępnij:
Czy poważni naukowcy powinni zajmować się tak niepoważnymi sprawami jak kultowy komiks o przygodach Tytusa, Romka i a’Tomka? A dlaczego nie! Wszystko mieści się w konwencji przygód narysowanych przez Papcia Chmiela.

Badacze kultury popularnej, historycy, językoznawcy, literaturoznawcy, socjolodzy, filozofowie posiadają naukowe narzędzia do badania popularnych komiksów. Z drugiej strony są fani, którzy doceniają talent rysowniczy Henryka Chmielewskiego, czyli zmarłego przed rokiem Papcia Chmiela. Podczas niedawnej konferencji „Z Tytusem przez wszechzbytki, konteksty, tropy i motywy w twórczości komiksowej H. J. Chmielewskiego” zorganizowanej przez naukowców z toruńskiego UMK okazało się, że badacze są fanami kultowej serii komiksów.

- Z prof. Markiem Jezińskim uznaliśmy, że warto byłoby przygotować konferencję i publikację poświęconą Papciowi Chmielowi – mówi dr hab. Marcin Lisiecki, prof. UMK, filozof i politolog. – Zaprosiliśmy naukowców różnych profesji, w różnych wieku, i okazało się, że wszyscy doskonale znają i cenią komiksy, bo wychowali się na „Tytusach”.

Skoro w 1957 roku pierwsze odcinki „Tytusa” zaczęto drukować w „Świecie Młodych”, a pierwszy zeszyt komiksu ukazał się w 1966 roku, to ile pokoleń Polaków wychowało się na przygodach tej sympatycznej trójki bohaterów?!

- Wygląda na to, że Tytus nadal jest czytany, chociaż nie tak powszechnie jak kiedyś – zauważa dr hab. Krzysztof Abriszewski, prof. UMK, filozof, socjolog, kulturoznawca. – Obecna oferta komiksowa jest absolutnie nieporównywalna z tym, co dzieci mogły czytać w latach 70. czy 80. ubiegłego wieku. Obecność „Tytusów” filtrowana jest przez nostalgię, fascynację rodziców i chyba także dziadków. I nie jest tak, że oto mamy ramotkę, która kiedyś cieszyła dzieciaki, a dziś „jedzie” tylko na nostalgii. Jeśli chodzi o rodzaj humoru, językowe łamańce Papcia Chmiela, to one się nie zestarzały, dalej są znakomite.

– Chmielewski jest jednym z pionierów, który uwolnił moce wyobraźni – podkreśla prof. Marek Jeziński z UMK, socjolog, medioznawca, politolog. – Atrakcyjność komiksów z Tytusem, to niezwykłe przygody oraz nieprzewidywalność samego głównego bohatera, a to spowodowało zainteresowanie młodych czytelników.

Człowiek czy małpa

– Tytus jest atrakcyjną postacią, nie do końca ustabilizowanym osobnikiem, który raz jest człowiekiem, a raz małpą, ale generalnie stara się być człowiekiem – tłumaczy prof. Marek Jeziński. – Dla dzieci, a to byli początkowo główni odbiorcy serii, to bardzo atrakcyjna postać. Bohaterem jest mówiące zwierzątko, ale w jego działaniach nie do końca wiadomo, kim właściwie ono jest. Bo czasem, jako zwierzę, przejawia bardzo dzikie zachowania. Dla dorosłych będzie to postać zawieszona pomiędzy różnymi statusami. Pogoń za nowym statusem, czyli tym ludzkim, jest atrakcyjna narracyjnie, bo Z niej biorą się przygody. Ale Tytus jest niejednoznaczny, bowiem raz podporządkowuje się wytycznym, raz kontestuje nakazy płynące od ludzi, ma dużo różnorodnych i bardzo ciekawych przygód, co jest bardzo interesujące dla czytelnika. W tych komiksach cały czas się dużo dzieje.
Z czego wynika popularność przygód Tytusa, Romka i a’Tomka? Czy można było utożsamiać się z małpą, a dokładniej z szympansem, który aspirował do stania się człowiekiem?

– Nie do końca wiadomo, czy Tytus to małpka – uśmiecha się prof. Marcin Lisiecki. – Podczas obrad mieliśmy z tym problem. Tytus jest postacią zawieszoną pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem. Czasami występuje jako zwierzę, innym razem jako człowiek. Nie do końca wiadomo, jak go traktować. Oczywiście pomysł na uczłowieczanie szympansa potrzebny jest do rozwoju opowieści, natomiast Tytus jest postacią niejednoznaczną, mogącą reprezentować różne marzenia drzemiące w młodych ludziach. Tytus realizował wygłupy, zabawy, dzikie pomysły wybujałej wyobraźni. To mogło przyczynić się do jego popularności.

– Komiksy o Tytusie sukces zawdzięczają temu, że na tle szarzyzny PRL-u wyróżniały się kolorami – zauważa dr hab. Krzysztof Abriszewski, prof. UMK, kulturoznawca. – Tytus wystartował w czasach, w których było już kino, telewizja nie była jeszcze powszechnie dostępna, na dodatek była czarno-biała. Tytus był zupełnie innym kontaktem z ludzką wyobraźnią. Oczywiście te książeczki inaczej wyglądały w latach 60., a inaczej w 80., kiedy upowszechniły się kolorowe telewizory. Pewne okoliczności historyczno - kulturowe spowodowały, że to był duży sukces.

– Przygody Tytusa czytałem w latach 80., pamiętam euforię związaną z odkryciem, że w osiedlowej czytelni na półce stoją książeczki z przygodami Tytusa! Przesiadywałem tam i czytałem kolejne tomy, których wcześniej nie widziałem na oczy! – wspomina dr hab. Krzysztof Abriszewski.

– Tytus to również moja lektura dzieciństwa od połowy 70. – przyznaje prof. Marek Jeziński z UMK. – Ludzie młodsi o kilka lat ode mnie mają podobne doświadczenia. W tym kontekście Tytus nie odbiega od kanonu pokoleniowych lektur, jest ważnym składnikiem doświadczenia pewnej generacji.

Nieprzemijający humor

Prof. Marcin Lisiecki zwraca również uwagę na bardzo specyficzny humor Papcia Chmiela. – Moim zdaniem seria przygód Tytusa, Romka i a ‘Tomka wyróżnia się nawet wśród zagranicznych komiksów tym, że można ją interpretować na różnych poziomach – mówi dr hab. Marcin Lisiecki, prof. UMK, filozof i politolog. – Przyznaję, że ten komiks jest również dydaktyczno - wychowawczy. Bohaterowie są harcerzami, uczestniczą w zbiórkach, zbierają makulaturę, biorą udział w harcerskich akcjach. Ba, nawet odbywają ćwiczenia wojskowe! Te komiksy miały pełnić rolę edukacyjną, pouczającą, ale dzięki Tytusowi nie zawsze się to udaje. Tytus jest pokładem instynktów drzemiących w każdym z nas. Rozładowywał napięcia i relacje społeczne związane z nakazami i zakazami. Dzięki Tytusowi można było zapomnieć o świecie, wyłamać się z szarzyzny, przeżyć przygodę. Papcio Chmiel przedstawia proste opowiastki o edukacyjnym charakterze. Tak, dopasowane do obowiązującego systemu w PRL-u, ale jest w nich element niepokory, niepokoju, trochę anarchizmu. Ponadto zostały ciekawie narysowane. Wyróżnikiem Chmielewskiego jest ruch. Tak się wszystko rusza. Komiks nie jest statyczny. Potrafił oddać ruch. Zwłaszcza w zeszytach do lat 90. Oni się cały czas ruszają!

– Bardzo przemawia do nas humor w tym komiksie, to prawdziwa kopalnia ciekawych, śmiesznych, dowcipnych scenek, powiedzonek – opowiada prof. Marek Jeziński. – Chmielewski niezwykle ciekawie potrafi zestawić niecodzienną sytuację i spuentować ją w humorystyczny sposób. Tego jest bardzo dużo, szczególnie w pierwszych książeczkach. Później humor ma inny wymiar, wątki humorystyczne tracą na świeżości. Rozwój rysowania komiksu naznaczony jest piętnem nieprzystawania do rzeczywistości, choć Chmielewski próbował opisywać zmieniające się realia. W latach 90. i późniejszych pojawiają się nowe, aktualne kwestie związane przemianami ustrojowymi w Polsce, wejściem do NATO czy pojawieniem się internetu. Chmielewski rysuje również albumy spoza serii, ale z tymi samymi bohaterami, poświęcone powstaniu warszawskiemu, odsieczy wiedeńskiej, wojnie o niepodległość w Ameryce Północnej, bitwie warszawskiej 1920 roku. To optyka rysownika skupiona na ważnych wydarzeniach historycznych. A akurat powstanie warszawskie było dla niego bardzo ważne, ponieważ Chmielewski w nim brał udział, był powstańcem. Stąd często pojawiają się w tych komiksach wspomnienia wojny, okupacji i powstania.

Postęp i propaganda

Dr hab. Krzysztof Abriszewski: – Papcio Chmiel skarżył się w wywiadach i w swoich książkach, że jego pierwszych pięć książeczek było mocno regulowanych na różnych poziomach. Dostał listę tematów, które miał uwzględnić. Widać również geniusz w tym, że tematy zrealizował, ale nikt by nie wpadł na to, że można byłoby to zrobić w ten sposób. Przy interpretowaniu tych komiksów łatwo osunąć się w mitologię, że zła komuna narzucała im treści. Oczywiście działała cenzura, pewnie dochodziło do innych form nacisku, ale wszystkie Tytusy są przede wszystkim promodernizacyjne. Widać w nich pozytywnie oceniany postęp. Pojawia się profesor T’Alent, jego laboratorium, nauka, doświadczenia, elementy dydaktyczne. Jest także sztuka: muzyka, plastyka, ale przede wszystkim komiksy „lecą” na fali humoru. Najatrakcyjniejszym nośnikiem treści jest humor! Wszystko jest zabawne: przygody, wymyślanki językowe, a dookoła nich dzieją się różne hece, które nie oznaczają wcale obśmiewania nowoczesności – szkoły, wiedzy naukowej, czy postępu technicznego.

Plany, plany

Prof. Marek Lisiecki: – Komiksy Papcia Chmiela są wyjątkowe na poziomie techniki oraz treści, tego nie powiemy o nasyconych propagandą komiksach z kapitanem Żbikiem czy Hansem Klossem. Poza tym nasza konferencja miała być jednym z elementów szerszego badania kultury popularnej, zwłaszcza polskiej. W 2019 roku nasi koledzy z wydziału historii zrobili konferencję o „Czterech pancernych”, jeszcze w tym roku przygotujemy konferencję poświęconą Hansowi Klossowi, a w przyszłym roku o twórczości Zbigniewa Nienackiego, czyli cyklu o „Panu Samochodziku”. Plany są większe. To nie były wyłącznie elementy prostych opowiastek, a coś, na czym nie tylko się wychowywaliśmy, ale było to również coś, co ukształtowało nasz sposób myślenia, pewnej wrażliwości. Chyba udało się nam to udowodnić.

Prof. Marek Jeziński na nadzieję, że Tytus przetrwa, będzie czytany przez kolejne pokolenia, ponieważ to bardzo zajmująca historyjka z atrakcyjnym bohaterem, z którym dzieci mogą się utożsamiać. A później, kiedy już dorosną, można wielokrotnie wracać do tych komiksów i odnajdywać w nich dużo świetnej zabawy i humoru.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Strefa Mocy - mobilny Kościół

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Pomorska
Dodaj ogłoszenie