W kamienicy przy Cieszkowskiego 17 zastrzelił się...

    W kamienicy przy Cieszkowskiego 17 zastrzelił się wiceadmirał Wawel

    Gizela Chmielewska

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    O tragedii w kamienicy przy ul. Cieszkowskiego 17 donosił 16 grudnia 1934 r. "Dziennik Bydgoski”

    O tragedii w kamienicy przy ul. Cieszkowskiego 17 donosił 16 grudnia 1934 r. "Dziennik Bydgoski” ©Repr. Gizela Chmielewska

    Cztery miesiące temu w Rijece, na budynku dawnej austriackiej Cesarsko-Królewskiej Akademii Marynarki Wojennej uroczyście odsłonięto tablicę z nazwiskami polskich wychowanków tej uczelni. Wśród wymienionych jest wiceadmirał Napoleon Louis-Wawel. Ostatnie lata życia spędził w Bydgoszczy.
    O tragedii w kamienicy przy ul. Cieszkowskiego 17 donosił 16 grudnia 1934 r. "Dziennik Bydgoski”

    O tragedii w kamienicy przy ul. Cieszkowskiego 17 donosił 16 grudnia 1934 r. "Dziennik Bydgoski” ©Repr. Gizela Chmielewska

    Rady Jakuba von Rippera

    Napoleon Wawel . Zdjęcie z książki H. Koska pt. "Generalicja Polska" (t.1)

    Napoleon Wawel . Zdjęcie z książki H. Koska pt. "Generalicja Polska" (t.1)

    Napoleon Louis-Wawel urodził się 10 października 1861 r. niedaleko Krakowa, w zaborze austriackim. Był synem wybitnego krakowskiego historyka i prawnika Józefa Louisa oraz Ernestyny z Nordfelden-Hietzgernów. Przyszły "wilk morski" miał idealne warunki, aby rozsmakować się w historii miasta, w którym dorastał - jego ojciec był założycielem oraz pierwszym prezesem Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa. Za zasługi dla odkrywania przeszłości tego miasta otrzymał od cesarza Franciszka Józefa tytuł szlachecki z przydomkiem Wawel.


    Ale syn stanął na innej drodze, prowadzącej prosto nad morze. Tyle że podobno to wcale nie był jego wybór. Nastoletni Napoleon przysparzał rodzicom wielu zmartwień. Aby więc utemperować wybuchowy charakter chłopca, zdecydowali się go posłać do Akademii Morskiej w Fiume, jak wówczas nazywała się obecna Rijeka. Na taki krok namówił ich krewny - admirał Juliusz von Rippen, podpora austriackiej floty. I rzeczywiście, był to właściwy krok.


    Służba na morzu spodobała się niesfornemu chłopakowi - Wawel w 1880 r. ukończył uczelnię i szybko zrobił karierę w Marynarce Wojennej Austro-Węgier. Wstępem do tej kariery była służba na statku szkolnym "Fasana", na którym Wawel odbył wielomiesięczny rejs transatlantycki do portów Ameryki północnej i południowej. Listy, jakie z tej podróży pisał do rodziny trafiły na łamy krakowskiego pisma "Czas".


    Wawel był m.in. attache morskim w Wielkiej Brytanii, dowodził pancernikiem "Arpad", potem krążownikiem "Kaiser Karl VI", następnie pancernikiem "Erzherzog Ferdinand Max". W 1914 r. został dowódcą Głównej Bazy Marynarki Wojennej w Poli (obecna nazwa - Pula). Trzy lata później awansował do stopnia wiceadmirała. Po zakończeniu I wojny zgłosił się do polskich sił zbrojnych. Na pewno wówczas sądził, że jego doświadczenie zostanie wykorzystane w marynarce wojennej. Chodziły nawet słuchy, że zostanie jej dowódcą. Tymczasem po weryfikacji otrzymał stopień generała porucznika marynarki (generał dywizji). A zamiast nominacji, zalecono mu przeniesienie w stan spoczynku i skierowano do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, gdzie do 1923 r. był delegatem rządu w Międzynarodowej Komisji Odry.

    Kolega Konstanty Biergiel

    W bydgoskim Archiwum Państwowym szczęśliwie przetrwała karta meldunkowa Napoleona Louisa-Wawela
    Fot. Gizela Chmielewska

    W bydgoskim Archiwum Państwowym szczęśliwie przetrwała karta meldunkowa Napoleona Louisa-Wawela

    (fot. Fot. Gizela Chmielewska)

    Po odejściu z ministerstwa Wawel przebywał w Wiedniu - tam mieszkała jego siostra Adela Modl. W bydgoskim Archiwum Państwowym szczęśliwie zachowała się karta z Kartoteki Mieszkańców, w której odnotowano, że Wawel w austriackiej stolicy zameldował się 18 września 1923 r. Natomiast w Bydgoszczy - 29 maja 1929 r. Tutaj w eleganckiej kamienicy przy ul. Cieszkowskiego 17, w mieszkaniu pod nr 1 wynajął pokój. Za sobą miał wspaniałą karierę w marynarce austriacko-węgierskiej, poświadczoną wieloma odznaczeniami, w tym zagranicznymi - greckimi, włoskimi itd. Ojczyzna też go uhonorowała - orderem Polonia Restituta.


    W publikacjach poświęconych wiceadmirałowi Wawelowi, które dotychczas się ukazały, nie ma informacji o tym, dlaczego zdecydował się zamieszkać w Bydgoszczy. Można więc jedynie przypuszczać, że wybrał nasze miasto np. ze względu na Oficerską Szkołę Marynarki Wojennej, która funkcjonowała w Toruniu. Być może oferowano mu tam zatrudnienie. Albo też o przeprowadzce z Wiednia zadecydowały jakieś względy towarzyskie. W Bydgoszczy przecież nie brakowało osób, które przed 1920 r. mieszkały na terenie zaboru austriackiego.


    Jedno jest pewne - Wawel dokonał wyboru, którego szybko żałował.
    Oczywiście dzięki Stowarzyszeniu Oficerów w stanie spoczynku mógł spotykać się z ludźmi, którzy mieli za sobą wspaniałe kariery wojskowe, również w marynarce, jak np. wiceadmirał Konstanty Biergiel - w czasach zaborów oficer carskiej floty (o K. Biergielu pisałam 12 sierpnia 2010 r. w "Albumie Bydgoskim", w artykule pt. "Adres: Jackowskiego 14"). Na pewno często widywał gen. Aleksandra Karnickiego - sąsiada z kamienicy przy ul. Cieszkowskiego 11. Nie brakowało zaproszeń na imprezy kulturalne, związane z morzem.


    Z inicjatywy Ligi Morskiej i Kolonialnej 30 kwietnia 1933 r. w Teatrze Miejskim odbył się pierwszy w historii miasta koncert 40-osobowej orkiestry Marynarki Wojennej pod dyrekcją sławnego Aleksandra Dulina. Tyle że Bydgoszcz nie miała wdzięku i elegancji Wiednia, nie miała staroświeckiego klimatu Krakowa. A tym bardziej pełnej słońca, nasyconej adriatycką bryzą atmosfery Poli, gdzie każdy gość w oficerskim kasynie był dobrym znajomym.

    Siostra Adela Modl

    W tej kamienicy przy ul. Cieszkowskiego 17 popełnił samobójstwo wiceadmirał Wawel Fot. Gizela Chmielewska

    W tej kamienicy przy ul. Cieszkowskiego 17 popełnił samobójstwo wiceadmirał Wawel
    (fot. Fot. Gizela Chmielewska)

    Wiceadmirał Wawel, który nigdy nie założył rodziny na pewno nie mógł się odnaleźć w bydgoskiej rzeczywistości. Chociaż inni, jak wspomniany K. Biergiel, doskonale sobie poradzili. Nazwisko carskiego wiceadmirała często pojawia się na łamach lokalnej prasy - przy okazji akcji charytatywnych, rautów i balów, spotkań w ramach Ligi Morskiej i Rzecznej, itd. Nazwisko wiceadmirała floty austriacko-węgierskiej trafia tam 16 grudnia 1934 r. Wtedy to "Dziennik Bydgoski" donosił:
    "We wczorajszy piątek w godzinach przedpołudniowych pozbawił się życia wystrzałem z rewolweru 70-letni emerytowany admirał Napoleon Wawel, zamieszkały przy ul. Cieszkowskiego 17. Przywołany lekarz stwierdził śmierć.
    Denat był admirałem wojsk austriackich i od szeregu lat zamieszkiwał w Bydgoszczy. Przez 6 lat był sublokatorem właściciela domu p. Aleksandra Plaskudy przy ul. Cieszkowskiego 17. Ostatnio cierpiał na melancholię i od szeregu tygodni nie wychodził z domu. Niedawno otrzymał z Wiednia wiadomość o śmierci swej siostry, którą bardzo kochał. Smutna ta wieść powiększyła jego melancholię, do czego przyczyniła się jeszcze choroba. Nie zwierzając się nikomu ze swego desperackiego kroku, w swym pokoiku celnym wystrzałem z rewolweru w skroń zakończył życie. Zwłoki samobójcy odstawiono do kostnicy przy ul. Szubińskiej".

    Dwa dni później w "DB" ukazały się dwa nekrologi - od Komendy Garnizonu Bydgoszcz oraz od Stowarzyszenia Oficerów w stanie spoczynku

    Trumna ze zwłokami wiceadmirała została przewieziona z kaplicy przy ul. Szubińskiej (to tam najpierw trafiali wszyscy bydgoscy samobójcy) do kaplicy garnizonowej przy ul. Jagiellońskiej. Dopiero stamtąd 18 grudnia 1934 r. ruszył kondukt na cmentarz, który należał wówczas do parafii wojskowej. Niestety, w kancelarii kościoła garnizonowego nie ma ksiąg z tego okresu. Najwcześniejsze pochodzą z 1940 r. Nie ma ich również w obecnej administracji cmentarza. Nie ma więc tu dokumentów związanych pochówkiem wiceadmirała.


    Pogrzebem Napoleona Louisa-Wawela zajęła się Marynarka Wojenna. Ona też postawiła na grobie Wawela pomnik. W ten sposób ludzie związani z morzem odwdzięczyli się swojemu koledze za jego wkład w historię marynarki wojennej, ale też za pamięć o młodym pokoleniu. Wiceadmirał w testamencie zapisał 20 tys. złotych na stypendia dla studentów akademii morskiej, pochodzących z ubogich rodzin.

    Nieoceniony Jerzy Pertek

    Na małym cmentarzu wojskowym, przy ul. Ludwikowo 2, znajduje się grób admirała Wawela Fot. Gizela Chmielewska

    Na małym cmentarzu wojskowym, przy ul. Ludwikowo 2, znajduje się grób admirała Wawela
    (fot. Fot. Gizela Chmielewska)

    Nazwisko admirała Wawela można znaleźć we wszystkich najważniejszych publikacjach, poświęconych marynarce wojennej, tak polskiej, jak i austriacko-węgierskiej. Wśród tych pierwszych są m.in. takie jak "Generalicja polska" (t. 1) Henryka Koska, "Admirałowe Polscy 1919-1950" Zbigniewa Machalińskiego. Bogatą informację o wiceadmirale Wawelu znaleźć również w Polskim Słowniku Biograficznym (t. 37), o co zadbał nieoceniony Jerzy Pertek - znakomity pisarz marynista i publicysta.


    O Wawelu nie zapomniano również w naszym mieście - jego biogram, napisany przez Janusza Kuttę znajduje się w "Bydgoskim Słowniku Biograficznym" (t. 7). I tylko ta publikacji, oparta na danych z Kart Meldunkowych Mieszkańców informuje, że Wawel urodził się w Kalwarii Zebrzydowskiej. Wszystkie inne notatki, w tym ta autorstwa Jerzego Pertka, który korzystał m.in. z austriackich źródeł podają, że urodził się w Krzeszowicach.
    W najnowszym źródle informacji, czyli internecie zasługi admirała również znajdują należne miejsce. Nie tylko w Wikipedii, ale również na wielu forach internetowych.


    I kolejny dowód pamięci: 2 grudnia 2010 r. w Rijece na budynku dawnej Cesarsko-Królewskiej Akademii Marynarki Wojennej uroczyście odsłonięto tablicę poświęconą jedenastu polskim wychowankom tej uczelni. W uroczystości wzięli udział admirał Tomasz Mathea - dowódca polskiej Marynarki Wojennej oraz ambasador RP w Chorwacji Wiesław Tarka. Napis na niej brzmi:
    "Pamięci polskich oficerów, współtwórców Marynarki Wojennej II RP. Absolwentów Akademii Marynarki Wojennej w Rijece w l. 1866-1918".
    Wśród zasłużonych jest też nazwisko wiceadmirała Napoleona Louisa-Wawela.


    Wystarczy odwiedzić mały cmentarz przy ul. Ludwikowo 2, by stwierdzić, że bydgoszczanie też pamiętają o wiceadmirale. Na grobie Napoleona Louisa-Wawela często palą się znicze - drobne, ale jakże wzruszające dowody pamięci o człowieku, który z Krakowa, poprzez Adriatyk, Ocean Spokojny, Warszawę i Wiedeń trafił do miasta nad Brdą. I tu, z dala od morza, znalazł ostatni port.

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo