Wielcy piłkarze, słabi trenerzy, Thierry Henry nie jest wyjątkiem. Na ławce nie poradzili sobie m.in. Platini, Boniek, Maradona i Seedorf

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Zaktualizowano 
20 meczów, pięć zwycięstw, cztery remisy i aż 11 porażek - tak wygląda bilans Thierry’ego Henry’ego na ławce Monaco. Nic dziwnego, że popracował niewiele ponad trzy miesiące Philippe LECOEUR/Imago Sport and News/East News
Thierry Henry, Michel Platini, Zinedine Zidane - co ich łączy? Poza narodowością również fakt, że wszyscy byli wielkimi piłkarzami, współtwórcami sukcesów reprezentacji Francji. Na trenerskiej ławce poradził sobie jednak tylko ostatni z wymienionych.

Thierry Henry zaprezentowany jako nowy trener AS Monaco. "Poszedłem za głosem serca. To spełnienie marzeń"

Nie przesądzamy oczywiście o dalszych losach trenerskiej kariery Henry’ego. Fakt jest jednak taki, że jego pierwsza samodzielna praca w tej roli zakończyła się spektakularną klęską. Z AS Monaco - które miał wyciągnąć z kryzysu i poprowadzić do sukcesów - pożegnał się po zaledwie trzech miesiącach pracy (plus parę dni, bo zaczął 13 października 2018, a oficjalnie skończył 24 stycznia 2019 r.).

W dodatku w atmosferze skandalu, bo magazyn „France Football” ujawnił kulisy jego pracy z zespołem z Księstwa. Henry już na samym początku podpadł liderom Monaco, w tym Radamelowi Falcao i Kamilowi Glikowi. Pierwszego bez przerwy pouczał, jak powinien zachowywać się na boisku napastnik. Drugiego pozbawił funkcji wicekapitana.

Obaj usłyszeli ponadto od byłego gwiazdora Arsenalu i Barcelony, że w jego zespole nie ma świętych krów i będą musieli udowodnić, że zasługują na miejsce w podstawowym składzie (usłyszeli to również Jemerson i Andrea Raggi). Intencje miał z pewnością dobre, ale efekt był taki, że nastawił przeciwko sobie kluczowych piłkarzy (Falcao pobiegł nawet na skargę do córki rosyjskiego prezesa klubu Dimitrija Rybołowlewa), a to nigdy nie wróży dobrze trenerowi. Przekonały się o tym nawet takie gwiazdy, jak Jose Mourinho, Antonio Conte, czy Rafael Benitez.

Jose Mourinho, Niko Kovač, Julen Lopetegui, Rafael Benitez, czyli co się dzieje gdy piłkarze chcą zwolnić trenera. Zazwyczaj zwalniają

Efekt to 20 meczów, pięć zwycięstw, cztery remisy i aż 11 porażek - tak wygląda bilans Henry’ego na ławce Monaco. Aż trudno uwierzyć, że chodzi o tego samego człowieka, który wcześniej przez dwa lata (2016-2018) pracował z powodzeniem w reprezentacji Belgii, jako asystent Roberto Martineza. A jednym z jego atutów były doskonałe relacje z piłkarzami, dla których był autentycznym autorytetem.

- Nie mam wątpliwości, że w przyszłości będzie wybitnym trenerem. W naszej kadrze jest nadal mile widziany - zapewniał po mundialu w Rosji (z którego Belgowie wrócili z brązowymi medalami) Eden Hazard.

Jakkolwiek dalej będzie sobie radzić w tej roli Henry (o ile epizod w Monaco go nie zniechęcił), nie byłby to pierwszy wybitny piłkarz, który nie poradził sobie na trenerskiej ławce. Tak było w przypadku jego rodaka Michela Platiniego, który w 1984 roku poprowadził Trójkolorowych do pierwszego w historii mistrzostwa Europy (drugie wywalczyła w 2000 roku drużyna z Henrym w składzie). Sam przy okazji popisał się wyczynem nie lada, strzelając dziewięć goli w pięciu meczach.

Na kolejne Euro (w 1992 r.) wybrał się za to jako selekcjoner reprezentacji Francji, którą objął pod koniec 1988 r. (i nie awansował na mundial w 1990). Zaliczył grubą wpadkę, bo drużyna, która przeszła przez kwalifikacje ME jak burza (ograła m.in. Hiszpanię) i typowana była jako jeden z kandydatów do końcowego zwycięstwa, nie wyszła z grupy. To ostatecznie zniechęciło Platiniego do pracy trenera.

Krótka przygoda z reprezentacją Polski zniechęciła ostatecznie do tej pracy również kumpla Platiniego z Juventusu, Zbigniewa Bońka. Jeden z naszych najwybitniejszych piłkarzy w historii (medalista MŚ w 1982 r.) jako szkoleniowiec radził sobie - najdelikatniej mówiąc - średnio. Najpierw na początku lat 90. ubiegłego wieku we Włoszech (m.in. w US Lecce i AS Bari). Później z naszą kadrą, którą przejął latem 2002 roku, po nieudanym mundialu w Korei i Japonii.

Poprowadził ją tylko w pięciu spotkaniach i zdążył m.in. przegrać w Warszawie 0:1 z Łotwą, w eliminacjach Euro 2004. Więcej prób już nie było.

Na razie nie chce odpuścić Diego Maradona. Legendarny Argentyńczyk (mistrz świata z 1986 i wicemistrz z 1990 r.) w 2008 objął reprezentację Albicelestes. Dość nieoczekiwanie, bo wcześniej bez sukcesów prowadził w swoim kraju Deportivo Corrientes i Racing Club de Avellaneda. Działacze argentyńskiej federacji liczyli jednak, że jego osoba zainspiruje młodszych kolegów (w szczególności Lionela Messiego) i z Maradoną na ławce powalczą w 2010 r. o mistrzostwo świata.

Skończyło się spektakularną klapą. Na mundial w RPA Argentyńczycy, mimo problemów (porażka 1:6 z Boliwią w eliminacjach i czwarte miejsce w grupie - ostatnie gwarantujące awans bez baraży), pojechali i udało im się nawet dotrzeć do ćwierćfinału. W nim zostali jednak rozbici przez Niemców 0:4 i „Boski Diego” w niesławie pożegnał się z posadą. W wywiadach twierdził, że został „oszukany” i „zdradzony”, bo zaproponowano mu, żeby został, ale kazano wymienić cały sztab kadry.

Później był m.in. trenerem w dwóch klubach ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i... prezesem w Dynamie Brześć. Z Białorusi zwiał, by podpisać kontrakt z drugoligowym meksykańskim Dorados de Sinaloa.

Wyliczać można długo, bo na trenerskiej ławce nie poradzili sobie również m.in. Niemiec Lothar Matthaeus (m.in. przez dwa lata prowadził bez sukcesów reprezentację Węgier), Bułgar Christo Stoiczkow (próbował szczęścia nawet w RPA) i Holender Clarence Seedorf. Ten ostatni, po nieudanych próbach w AC Milan, chińskim Shenzhen Ruby i Deportivo La Coruna, obecnie próbuje szczęścia z reprezentacją Kamerunu.

Udało się za to Zidane’owi, który jesienią 2015 r. przejął Real Madryt po Rafaelu Benitezie i doprowadził go m.in. do trzech kolejnych zwycięstw w Lidze Mistrzów. Choć i on będzie miał teraz coś do udowodnienia, bo na Santiago Bernabeu warunki pracy miał komfortowe. - Dla piłkarzy jest niekwestionowanym autorytetem, bo sam był wielkim graczem, w dodatku w Realu. On może mówić nawet to samo co Benitez, ale jego posłuchają. Bo to Zidane - tłumaczył nam swojego czasu goszczący w Polsce Jimmy Burns, angielski dziennikarz i pisarz, autor książek o hiszpańskiej piłce.

Zobaczymy jak „Zizou” poradzi sobie w innym klubie, bo chętnych nie brakuje. Francuzem interesowały się Manchester United i PSG. Teraz najbliżej jest mu ponoć do Juventusu.

Inna sprawa, że w Turynie też będzie niekwestionowanym autorytetem...

Wideo

Materiał oryginalny: Wielcy piłkarze, słabi trenerzy, Thierry Henry nie jest wyjątkiem. Na ławce nie poradzili sobie m.in. Platini, Boniek, Maradona i Seedorf - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kibic

Bakero!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3