Wielka afera z Wielką Grą

    Wielka afera z Wielką Grą

    Krystyna Pohl

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Martina Grabowska zdobyła w Wielkiej Grze nagrodę główną i ma za sobą pomyślnie zakończone kolejne eliminacje

    Martina Grabowska zdobyła w Wielkiej Grze nagrodę główną i ma za sobą pomyślnie zakończone kolejne eliminacje ©Fot. Marcin Bielecki

    Decyzja o tym, że jesienią zniknie z anteny Wielka Gra zbulwersowała ludzi i uruchomiła lawinę protestów. Ostro zareagowali nie tylko uczestnicy teleturnieju, ale i telewidzowie.
    Martina Grabowska zdobyła w Wielkiej Grze nagrodę główną i ma za sobą pomyślnie zakończone kolejne eliminacje

    Martina Grabowska zdobyła w Wielkiej Grze nagrodę główną i ma za sobą pomyślnie zakończone kolejne eliminacje ©Fot. Marcin Bielecki

    Do siedziby TVP w Warszawie, do posłów, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji ślą listy, e-maile, dzwonią do działu łączności z telewidzami.
    Pracownicy działu nie chcą się wypowiadać, ale nieoficjalnie przyznają, że w obronie żadnego programu nie wystąpiło aż tyle osób, żaden nie wywoływał tylu emocji.

    - Napisałam list, w którym poinformowałam, że przestanę płacić abonament, jeśli rzeczywiście nie będzie Wielkiej Gry - przyznaje pani Irena, emerytka ze Szczecina.
    - Nie mogę się pogodzić z tym, że z oferty publicznej telewizji zniknie program promujący wiedzę i mądrych ludzi. Wielka Gra to jedna z ostatnich wysp intelektualnej rozrywki w morzu bylejakości oferowanym tak przez telewizję publiczną, jak i prywatną. Dlaczego zamiast ambitnego, kształcącego teleturnieju mamy być skazani na ogłupiające seriale i audio-tele w rodzaju czy "Pana Tadeusza" napisał Sienkiewicz, Mickiewicz a może Wańkowicz?

    30 lat oglądania

    Pani Irena ogląda Wielką Grę od ponad trzydziestu lat. Gdy nie było telewizora w domu, chodziła do sąsiadów. Zawsze imponowali jej ludzie, którzy brali udział w grze i odpowiadali na trudne pytania. Marzyła, aby do nich dołączyć. W zeszłym roku doszła do etapu pojedynku z tematu "Słynne koncerty skrzypcowe", w tym roku wygrała eliminacje do "Słynnych oper XIX wieku".

    Kiedy pół roku temu przesunięto sobotnią emisją Wielkiej Gry z godziny 15.30 na 10.30 Martina Grabowska czuła, że to się może źle skończyć dla teleturnieju. Wyglądało na to, że zrobiono to celowo, aby potem wyciągnąć koronny argument w postaci kiepskich wyników oglądalności. W poprzednich latach program oglądały ponad dwa miliony ludzi. W tym roku około pół miliona. Zwolennicy Wielkiej Gry mają wątpliwości, czy ranking oglądalności powinien być jedynym kryterium decydującym o zatrzymaniu bądź zdjęciu programu.
    - To nieprawda, że oglądalność spadła, bo program przestał być interesujący - przekonuje Martina Grabowska. - Zadecydowała zła pora emisji. Sobotnie przedpołudnie to niedobry moment na oglądanie telewizji. W tym czasie ludzie zwykle sprzątają, robią zakupy albo odsypiają tydzień. Często pracują. Ja przegapiłam kilka odcinków, bo miałam zajęcia na uczelni.

    Tłumy na eliminacjach

    Szczecinianka Martina Grabowska jest tłumaczem przysięgłym i lektorem języka angielskiego. Jej pasją jest czytanie, zdobywanie wiedzy. Szczególnie interesuje ją historia i malarstwo. Pierwszy raz na eliminacje do Wielkiej Gry pojechała 11 lat temu. W budynku telewizji zaskoczył ją tłum ludzi, którzy przyjechali na eliminacje z całej Polski. I tak było za każdym razem. Byli w różnym wieku, reprezentowali różne zawody, ale łączyła ich pasja. Nie brakowało młodzieży z ambicjami, czytającej, śledzącej wydarzenia teatralne i muzyczne.

    Dwa lata temu Martina doszła do finału i wygrała najwyższą nagrodę - 40 tysięcy złotych. Odpowiadała z tematu poświęconego królowi Ludwikowi XIV. Za sobą ma pomyślnie zakończone kolejne eliminacje z tematów Honore Balzak i Francis Scott Fitzgerald.

    Martina do dziś pamięta niepowtarzalną atmosferę towarzyszącą teleturniejowi. - Czuło się ducha szlachetnej rywalizacji, nie było zawiści, zazdrości - opowiada. - Uczestnicy nawzajem się przepytywali, dzielili uwagami. Sami zgłaszali, gdy nie działały słuchawki mające zagłuszać odpowiedzi przeciwnika.
    Zwykle na eliminacje przyjeżdżało po kilkaset osób. Tylko na jeden temat nie zgłosił się nikt. Tym tematem było życie i twórczość pisarki Zofii Nałkowskiej.

    Będzie pusto w okienku

    Rekordy


    Wielka Gra Jest na ekranach TVP od 44 lat. To swoisty rekord, jak i ten, że od 31 lat prowadzi teleturniej ta sama osoba - Stanisława Ryster. Jest czwartą prowadzącą. Pierwszym był Zbigniew Serafinowicz, potem Joanna Rostocka i Janusz Budzyński. Pomysł Wielkiej Gry narodził się w USA. Tam teleturniej nazywał się 64 tysiące dolarów, bo tyle można było wygrać. W Polsce główne wygrane miały różną wartość, czasem bardzo niską. Wielka Gra ma swoich rekordzistów. 18. zwycięstw ma na koncie Jan Wolniakowski, 10. - Mariusz Machnikowski, 7 - Wojciech Goliat. Aż 25 razy uczestniczył w Wielkiej Grze Marek Krukowski.



    To samo mówi Dorota Mierzejewska z Koszalina, która od kilku lat jeździ na eliminacje z dziedziny literatury i historii. Ostatnio pomyślnie przeszła eliminacje z tematu życie i twórczość Emila Zoli. We wrześniu miała jechać na pojedynek.
    - Poznałam wspaniałych ludzi, mądrych, oczytanych - mówi zachwycona. - Z wieloma osobami utrzymuję kontakt, dzwonimy do siebie, piszemy. Żal mi, że mogę już nie rozegrać tego pojedynku. Ale bardziej mi żal, gdy pomyślę, że w telewizji może już nie być tak dobrego programu. Czytałam o zarzutach, które mu się stawia. Delikatnie mówiąc są idiotyczne. Telewizyjnym decydentom nie podoba się, że jest statyczny, niezmienny od lat. Szkoda, że nie zauważają, że ten program ma swój styl, elegancję, której tak brakuje obecnej telewizji publicznej i komercyjnej. Bez Wielkiej Gry będzie bardzo pusto w telewizyjnym okienku. Próbowałam o tym przekonać pracowników działu łączności z telewidzami, podawałam przykłady prymitywnych programów, których nikt nie rusza. Usłyszałam, że o gustach się nie dyskutuje.

    Dorota od najmłodszych lat bardzo dużo czyta. W domu ma ogromną bibliotekę. Mówi, że czytanie to nałóg. A Wielka Gra była dla niej intelektualną przygodą.
    Justyna Zawidzka wraz z mężem Stafanem przyznają, że nigdy nie byli uczestnikami Wielkiej Gry, ale bardzo chętnie oglądają ten teleturniej.
    - To nasz ulubiony program - zapewniają. - Szczególnie w telewizji publicznej powinno być miejsce na programy, które są jej dziedzictwem. Przecież Wielką Grę ogląda już trzecie pokolenie widzów. W jednym z wywiadów prezes Wildstein pytany, czy jest w telewizji miejsce dla teleturniejów, odpowiedział twierdząco, ale pod warunkiem, że coś ze sobą niosą. Więc trzeba być konsekwentnym, bo rzadko który program niesie tyle dobrego i interesującego co Wielka Gra.

    List do posła

    Eurydyka Draus z Wrocławia mówi, że dla niej wiadomość o likwidacji Wielkiej Gry była szokiem. List w obronie tego programu napisała do posła Pawła Kowala (PiS), przewodniczącego sejmowej komisji kultury. Pod listem podpisało się ponad 30 laureatów Wielkiej Gry.

    Eurydyka, nauczycielka języka niemieckiego mówi o sobie, że jest humanistką kochającą sztukę, góry i kulturę antyczną. Pierwszy raz zgłosiła się do teleturnieju cztery lata temu. Uczestniczyła w kilku eliminacjach. W zeszłym roku zwyciężyła w temacie Jacek Malczewski. Wygrała 40 tys. złotych. W tym roku w czerwcu przeszła przez eliminacje z tematu góry sześciu kontynentów. W październiku miała mieć nagranie pojedynku.
    - Już nie chodzi o to - zaznacza Eurydyka. - Ale ja sobie nie wyobrażam telewizji bez tego programu i cały czas mam nadzieję, że uda się go uratować przed likwidacją. Argumenty w postaci niskiej oglądalności są nieuczciwe. Prezes Wildstein rozpoczął lifting telewizji od wyrzucania starych programów, ale nie zaproponował niczego nowego.

    Dama Ryster

    Uczestnicy teleturnieju podkreślają zgodnie, że wielki wpływ na atmosferę programu ma prowadząca go Stanisława Ryster. Jej kultura, ciepło, serdeczność udzielają się wszystkim. Nie ukrywa podziwu dla wiedzy i pasji uczestników. Mówią o niej, że jest prawdziwą, ostatnią damą telewizji.
    - Ale podobno takie zachowanie dziś trąci myszką - zastanawia się Dorota Mierzejewska. - Teraz, aby program był oglądany trzeba jego uczestników ośmieszyć, obrazić, popisać się agresją, głupim dowcipem.

    Wiadomość, że Wielka Gra nie znalazła się w jesiennej ramówce TVP dotarła do Stanisławy Ryster, gdy była na urlopie. Nie kryła zaskoczenia, bo o planach szefów telewizji dowiedziała się z prasy a nie bezpośrednio od nich. Najbardziej ubolewa nad tym, że nie dano jej możliwości pożegnania się z telewidzami. Z ostatnich przecieków informacyjnych wynika, że we wrześniu teleturniej wróci na ekran, ale ma to być tylko wcześniej nakręcony program.

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo