Czasu jest niewiele, dlatego zarówno Andrzej Duda jak i Rafał Trzaskowski prosto ze swoich wieczorów wyborczych wyruszyli na kolejne spotkania wyborcze. Każdego dnia, aż do ciszy wyborczej, będą mieli po kilka spotkań w różnych miejscach w Polsce. Obaj muszą godzić kampanię z prezydenckimi obowiązkami.
Oprócz dalszej mobilizacji własnych elektoratów, kandydaci muszą pozyskiwać nowych wyborców, przede wszystkim tych, którzy w pierwszej turze poparli Szymona Hołownię czy Krzysztofa Bosaka.
Konfederacja już zadeklarowała, że nie udzieli poparcia żadnemu z kandydatów. Sztabowcy Bosaka przekonują, że wyborcy „mają własny rozum” i sami podejmą decyzję.
Z kolei Szymon Hołownia zapowiedział, że nie poprze Andrzeja Dudy. O ewentualnym poparciu dla Rafała Trzaskowskiego ma jeszcze rozmawiać ze swoimi współpracownikami, ale niewiele na to wskazuje. Ostateczną decyzję ogłosi w tym tygodniu. - (…) Nie wystąpimy w całości i nie poprzemy tego ani innego – zapowiedział w poniedziałek.
Trzaskowski może liczyć na poparcie Roberta Biedronia (2,2 proc. głosów), który stwierdził w poniedziałek, że może być on "rzecznikiem głosu Lewicy i jej wyborców".
Pewne jest, że jedną z osi kampanii będzie spór wokół spraw światopoglądowych. W poniedziałek Andrzej Duda przypominał ponownie, że Rafał Trzaskowski, jako prezydent Warszawy, podpisał kartę LGBT.
Prezydent w dalszym ciągu będzie mówił o programach, które wprowadził rząd PiS – 500 plus czy 13. i planowanej 14. emeryturze.
Wiele wskazuje na to, że w trakcie kampanii prezydent podpisze ustawę o Polskim Bonie Turystycznym, czyli tzw. 500 plus na wakacje. W środę ustawą zajmie się Senat, następnie trafi ona ponownie do Sejmu, a później na biurko prezydenta. Ustawa zostanie zapewne podpisana w specjalnych okolicznościach, np. w wakacyjnej miejscowości.
Jednym z tematów może być również pensja minimalna. W ubiegłym roku prezes PiS Jarosław Kaczyński obiecywał, że pod koniec 2020 roku wzrośnie ona do 3 tys. zł brutto.
Rafałowi Trzaskowskiemu zależy na bezpośrednim starciu z Andrzejem Dudą. Już w niedzielę apelował, by prezydent stanął z nim do „prawdziwej debaty”. W poniedziałek Duda zadeklarował w Polskim Radiu, że jest gotowy do dyskusji „o tym, jak wyglądała Polska rządzona przez jego partię i jak wyglądają jego rządy w Warszawie”.
Trzaskowski chce też mówić w kampanii o finansach państwa. - Szykuje nam się olbrzymi deficyt budżetowy, szykują nam się same problemy. Podobno 100 mld zł deficytu. Dzisiaj widać, że rząd ukrywa przed nami podstawowe fakty i dlatego dzisiaj musi być ktoś, kto będzie rządowi zadawał trudne pytania, kto będzie podsuwał recepty na zadziałanie w tej trudnej sytuacji, a nie ktoś, kto będzie mówił o ośmiu latach rządów sprzed pięciu lat. Patrzmy w przyszłość – przekonywał w Płocku.
Europoseł PiS i rzecznik sztabu Andrzeja Dudy Adam Bielan zapowiedział, że istotnym elementem kampanii mają być bannery i plakaty na ulicach, we wtorek ma ruszyć ich masowa dystrybucja.
Według danych PKW, na Andrzeja Dudę zagłosowało 43,5 proc. wyborców, a na Rafała Trzaskowskiego 30,46 proc.
Druga tura wyborów prezydenckich odbędzie się w niedzielę 12 lipca.
