Wyłudzenia kredytów z banku PKO. "Zmieniałem historie bankowe, wyciągi z kont"

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
Bożenie W. i innym oskarżonym grozi do 10 lat pozbawienia wolności.
Bożenie W. i innym oskarżonym grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Maciej Czerniak
Bożena W. wraz z dwiema wspólniczkami jest oskarżona o wyłudzanie kredytów z banków. W sądzie zeznawał świadek, który ma na koncie wyrok za preparowanie dokumentacji potrzebnej do określania zdolności kredytowej klientów, m.in. PKO BP w Bydgoszczy.

Zobacz wideo: Pensja minimalna w 2023. Będzie dwukrotna podwyżka

- Bożena W. pomagała w uzyskaniu kredytów - mówił świadek Artur P. Zeznawał w czwartek w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy. - Przyznał, że kojarzy oskarżoną Bożenę W., ale rozmawiał z nią może "tylko raz". W sprawie, która od 2018 roku trwa w bydgoskim sądzie oprócz W. oskarżone są jeszcze dwie byłe pracownice banku PKO w Bydgoszczy - Agnieszka G. i Izabela K.

To Cię może też zainteresować

Oprócz pań, na ławie oskarżonych znaleźli się równeż: Andrzej P. Leszek O., Łukasz M., Patryk M., Rafał D., Remigiusz L., Wojciech S., Zbigniew D.

- W ramach prowadzonego postępowania ujawniono, że w latach 2009-2010 między innymi na terenie Bydgoszczy, Poznania, Wałbrzycha, Piły oraz Grudziądza poszczególni członkowie grupy, w ramach podziału ról, wyszukiwali osoby zwane „słupami”, przygotowywali dla nich nierzetelne i podrobione dokumenty niezbędne do zawierania umów z wybranymi instytucjami kredytowo-leasingowymi - wyjaśniają śledczy Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy. Interesem miała kierować właśnie Bożena W.

Były to głównie zaświadczenia o fikcyjnym zatrudnieniu i osiąganych dochodach oraz sfałszowane historie rachunków bankowych, a następnie przedkładali je w banku, doprowadzając do zawierania umów kredytowo-leasingowych z podstawionymi osobami.

Preparowane pieczątki

Łączna kwota oszacowanych strat obejmujących wyłudzone kredyty wyniosła 27 mln zł. Spośród osiemnastu oskarżonych w tym procesie, czterech wyraziło wolę tak zwanego dobrowolnego poddania się karze, w tym jedna z nich bezwzględnej karze pozbawienia wolności w wymiarze roku i 10 miesięcy. Pozostałym oskarżonym grożą kary do 10 lat pozbawienia wolności.

Świadek Artur P. został wcześniej skazany w związku z wyłudzeniem leasingu, ale w czwartek w bydgoskim sądzie przyznał, że dla klientów, których "pośredniczką kredytową" miała być Bożena W., preparował dokumenty.

- Sporządzałem i zamieniałem historie bankowe, wyciągi z kont. Chodziło o zwiększenie wpływów na konto (danego klienta, który starał się o kredyt, przyp. red.) - mówił świadek. Dodał, że dokumentów, w tym zaświadczeń o zatrudnieniu, mógł spreparować kilkanaście.

Sędzia Krzysztof Dadełło pytał P., skąd pochodziły dane pracodawców, które musiały znaleźć się w zaświadczeniu o zatrudnieniu. Świadek powiedział, że informacje te były mu przekazywane: - Pieczątkę robiłem sam, a dane dostawałem. Dokumenty przygotowywałem przy użyciu powszechnie dostępnych programów komputerowych.

Na jednej z wcześniejszych rozpraw zeznawała inna, była "klientka" głównej oskarżonej.

- Panią W. poznałam przez znajomego. Chcieliśmy wcześniej wziąć z mężem kredyt. Rozkręcałam biznes, solarium. Jeden bank odmówił, drugi też. Potem zjawiła się pani Bożena. Mówiła, że pracuje w banku i pomoże załatwić kredyt - zeznawała świadek.

Padła propozycja "załatwienia" sprawy w oddziale PKO we Włocławku. Świadek, która przyznała, że kilka lat temu została już w tej sprawie skazana i sąd wymierzył jej karę, do dzisiaj spłaca raty wyłudzonego kredytu. Po 5 tys. zł miesięcznie. - Myślę, że połowę już spłaciłam, chociaż jeszcze odsetki się przecież naliczały... - szacowała w sądzie kobieta.

Sama przyznaje, że nie wie nawet, na jaką kwotę podpisała umowę kredytową. - Pogubiłam się w tym już - mówi. Faktem jest jednak, że kredyt był zaciągnięty pod hipotekę domu, a już po udzieleniu go przed bank Bożena W. miała składać jej i jej mężowi wizyty. W czasie tych spotkań pobierała pieniądze. Z zeznań, które świadek (jeszcze jako podejrzana) złożyła w prokuraturze w 2014 roku, wynikało, że Bożena W. tłumaczyła, iż musi "zapłacić pracownikom banku", w którym załatwiany był kredyt.

Ponadto wykorzystano dokument, który miała "przygotować" właśnie Bożena W. Wynikało z niego, że świadek była zatrudniona w jedne z firm na stanowisku "dyrektora ds. sprzedaży", a jej trzymiesięczny dochód wyniósł 50 tys. zł. - Nigdy nie pracowałam w tej firmie - oświadczyła świadek.

Kolejna rozprawa odbędzie się 17 listopada.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska
Dodaj ogłoszenie