Bracia są do siebie podobni. Jarosław O. wpadł na szatański plan, postanowił wykorzystać sprzyjające okoliczności i kosztem brata zdobyć pieniądze.
Zaciągnął pożyczkę na jego konto. Wiedział jednak, by to było możliwe - musi dysponować jego dowodem osobistym. Nie, nie zabrał mu go z portfela. Poszedł po prostu do Urzędu Miejskiego w Sępólnie i tam wprowadził w błąd pracownika. Od tego czasu minęły już ponad dwa lata, ale dopiero teraz O. odpowie karnie. Był 10 września 2013 r. Wtedy Jarosław O., wykorzystując podobieństwo do brata Marka, podał się za niego.
Życzenia na Dzień Kobiet - 8.03.2016 [sms, krótkie, śmieszne]
Stwierdził, że zgubił dowód i złożył wniosek o wydanie nowego. Podpisał się oczywiście jako Marek O. Już po kilku dniach dowód na niego czekał. Oszust odebrał go i szybko pojechał do banku w Chojnicach. Miał plan. Wystarczył dowód, by zaciągnąć pożyczkę. Musiał jeszcze mieć zaświadczenie o zatrudnieniu. Zdobył takie, oczywiście potwierdzające nieprawdę, ponieważ był bez pracy. Zaświadczenie jednak było z pieczątką sępoleńskiej firmy. W banku nie mieli więc podstaw, by sądzić, że mają do czynienia z próbą wyłudzenia kredytu.
Jarosław O., jak wymyślił, tak zrobił. Dostał 13 tys. 135 zł pożyczki.
Zobacz także: Policja ujęła bułgarskiego cinkciarza. Oszust działał metodą "na rulon"
Źródło: KWP Kraków/x-news