Zabił w oparach wódki. Ciała próbował się pozbyć przez kilka dni

Maciej Czerniak [email protected]
Sławomir S. w sądzie powiedział, że żałuje tego, co zrobił. Twierdzi, że zabił Jacka W. w stanie alkoholowego zamroczenia. Potem przez kilka dni obmyślał, jak pozbyć się zwłok ze swojego mieszkania. Chciał też popełnić samobójstwo.
Sławomir S. w sądzie powiedział, że żałuje tego, co zrobił. Twierdzi, że zabił Jacka W. w stanie alkoholowego zamroczenia. Potem przez kilka dni obmyślał, jak pozbyć się zwłok ze swojego mieszkania. Chciał też popełnić samobójstwo. Maciej Czerniak
Sławomir S. twierdzi, że gdy się obudził, zobaczył w fotelu martwego kolegę. Obok leżały narzędzia zbrodni: zakrwawiony nóż i klucz.

W Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy rozpoczął się proces Sławomira S., oskarżonego o zabójstwo swojego współlokatora Jacka W.

- Przyznaję się - S. odpowiedział na pytanie sędziego Sławomira Ciężkiego.
Dramat rozegrał się w nocy z 14 na 15 sierpnia 2013 roku w mieszkaniu przy ul. Kaszubskiej w Bydgoszczy, które S. udostępniła jego znajoma Ewa R. Nie było gazu ani prądu. S. trafił tam, jak sam przyznaje, z powodu swojego nałogu.

Czytaj: Zwłoki mężczyzny zawinięte w dywan. Kolejne zabójstwo w Bydgoszczy?

- Od 20 lat piję - wyznał. Dodał, że nie zawsze tak było. Ma licencjat ze studiów w dziedzinie obronności. Pracował w straży pożarnej i w bydgoskim Zachemie. Gdy stracił pracę, zaczął zbierać puszki. Ma dwójkę dzieci, z żoną się rozstał. Zamieszkał u swojej przyjaciółki Hanny. Gdy się od niej wyprowadził, trafił do kamienicy przy Kaszubskiej.

W lipcu ubiegłego roku zamieszkał z nim Jacek W., znajomy Ewy R. - Podzieliliśmy się obowiązkami. Raz on napełniał butlę z gazem do kuchenki, raz ja. Podobnie z płynem do naczyń, papierem toaletowym i z alkoholem.

W. był blacharzem, pracował w Łochowie. 14 sierpnia jak zwykle wrócił z pracy do mieszkania przy Kaszubskiej. Po drodze w melinie kupił spirytus.

- Piliśmy do późna - relacjonuje S. - W pewnym momencie W. powiedział o mojej matce, która pracowała w zakładzie karnym, że była k... Pamiętam, że W. chwycił nóż, który leżał na stole - mówi. - Wściekłem się, bo moja matka zmarła w ubiegłym roku. Wciąż przeżywałem jej śmierć. Ze skrzynki po owocach, w której były narzędzia, wyjąłem klucz francuski... Obudziłem się następnego dnia. Jacek był martwy.

Czytaj: Zwłoki mężczyzny w centrum Bydgoszczy. Zatrzymany 44-latek zabił?

Przez następnych kilka dni S. próbował pozbyć się ciała, ale - jak zaznacza - te próby kończyły się tym, że zasypiał pijany. Ze skupu złomu przy ul. Pomorskiej wypożyczył nawet specjalny wózek. Okazało się jednak, że nie mieścił się w drzwiach klatki schodowej. Postanowił ostatni raz się upić i popełnić samobójstwo. Od tej myśli odwiedli go bliscy.

Biegli, którzy badali zwłoki W., stwierdzili, że zmarł od ciosów nożem i tych zadanych kluczem francuskim. S. grozi 25 lat więzienia.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie