Zabiorą prawo jazdy, gdy na pirackiej jeździe "złapie" nas fotoradar?

Marek Weckwerth
W całej Polsce jest już kilkaset nowoczesnych stacjonarnych fotoradarów. A będzie ich jeszcze więcej.
W całej Polsce jest już kilkaset nowoczesnych stacjonarnych fotoradarów. A będzie ich jeszcze więcej. archiwum GP
Przekroczenie dozwolonej prędkości o ponad 50 km na godzinę oznacza zatrzymanie uprawnień od ręki. Tak może tylko policja.

Złamałeś przepisy na drodze przebiegającej przez teren zabudowany? Policjanci zabiorą ci prawo jazdy na trzy miesiące. Po tym czasie możesz odebrać je w starostwie.

Tak stanowią przepisy. Ale co się stanie, gdy na pirackiej jeździe "złapie" nas fotoradar? Też powinniśmy stracić prawo jazdy. Przynajmniej taka jest teoria, bo nikt jeszcze w ten sposób ukarany nie został.

- Wezwania do właścicieli pojazdów, które jechały za szybko, wysyłamy zwykle 2-3 tygodnie po ujawnieniu wykroczenia. Myślę więc, że pierwsze takie przypadki będą w przyszłym tygodniu - mówi Łukasz Majchrzak, naczelnik wydziału analiz Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego.

W całej Polsce jest już 370 nowoczesnych stacjonarnych fotoradarów, a najpóźniej do września będzie 400. 260 urządzeń znajduje się na obszarze zabudowanym, gdzie prędkość ograniczona jest do 50 km na godzinę (jeśli znaki nie stanowią inaczej). Jest więc potencjalnie duże ryzyko mandatu, a nawet utraty uprawnień. Oczywiście pod warunkiem, że nie przestrzega się przepisów.

Majchrzak przyznaje jednak, że procedura jest inna niż w policji - długa, skomplikowana, a jej finał niepewny. Bo w kontaktach z kierowcami inspektorzy stosują tzw. tryb korespondencyjny, choć możliwe jest także przesłuchanie. - Najpierw musimy jednoznacznie ustalić, kto kierował pojazdem - wyjaśnia Majchrzak. - Jeśli właściciel nie potrafi wskazać takiej osoby, może zostać przesłuchany. A wtedy może zapoznać się ze zdjęciem z fotoradaru.

Zobacz także: Mniej krwi na polskich drogach, a jednak wciąż za dużo [interaktywna infografika]

Trudne, sporne sprawy, mogą być kierowane do rozstrzygnięcia przez sąd. Jeśli jednak inspekcja bez wątpliwości ustali sprawcę wykroczenia (przekroczenie prędkości o 50 km na godz.) powiadomi o tym właściwego starostę. Ten zaś podejmie decyzję o czasowym zatrzymaniu uprawnień.- My także, co oczywiste, nie możemy odebrać kierowcy prawa jazdy na miejscu - stwierdza Tomasz Stoltmann, komendant Straży Gminnej w Kęsowie k. Tucholi, która jest najaktywniejszą taką służbą w regionie (wystawia najwięcej mandatów). - Taką decyzję, gdy już sprawca zostanie zidentyfikowany, może wydać tylko starosta.

A jeśli służby nie zdołają w ciągu roku rozpocząć procedury karnej wobec sprawcy wykroczenia, sprawa przedawnia się.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie