Zabytki straszą turystów i mieszkańców

    Zabytki straszą turystów i mieszkańców

    Łukasz Daniewski lukasz.daniewski@pomorska.pl

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Zdewastowany spichlerz przy ul. Stodólnej szpeci włocławskie śródmieście od lat...

    Zdewastowany spichlerz przy ul. Stodólnej szpeci włocławskie śródmieście od lat... ©Fot. Łukasz Daniewski

    Wykaz obiektów zabytkowych we Włocławku zawiera aż 574 pozycje. Na tej liście nie brakuje starych budynków.
    Zdewastowany spichlerz przy ul. Stodólnej szpeci włocławskie śródmieście od lat...

    Zdewastowany spichlerz przy ul. Stodólnej szpeci włocławskie śródmieście od lat... ©Fot. Łukasz Daniewski

    Niektóre jednak są w takim stanie, że lepiej ich turystom nie pokazywać.

    Co kwalifikuje konkretny obiekt, by formalnie stał się zabytkiem? - Przede wszystkim jego wartość historyczna lub architektoniczna, ale nie tylko- wyjaśnia Danuta Walczewska, miejski konserwator zabytków. - Może być to również obiekt związany ze znaną postacią z dziejów miasta lub konkretnym wydarzeniem.

    Bazylika katedralna i pałac biskupi to najbardziej znane we Włocławku zabytki architektury. Są też jednak budynki, których historia, zwłaszcza młodemu pokoleniu
    jest mało znana, ale na stałe wpisały się w krajobraz miejski. Niektóre przysparzają sporo kłopotów i lepiej ich turystom, nie pokazywać. - Mieszkam przy ulicy Stodólnej - mówi pan Kazimierz. - Nie mogę pojąć, co dzieje się z gmachem byłego carskiego więzienia. Czy naprawdę nie można nic zrobić? Budynek jest w stanie ruiny.

    Obiekt jest w rękach prywatnych, a służbom konserwatorskim nie udaje się skontaktować z właścicielem. Obecnie nadaje się jedynie do rozbiórki. Ponadto przez wybitą dziurę w ścianie swobodnie wchodzą do budynku dzieci, młodzież, amatorzy mocnych trunków. Może dojść do tragedii

    Co robi konserwator zabytków?
    - Musimy działać w oparciu o przepisy ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami - mówi Danuta Walczewska. - Byłoby jednak lepiej, gdybyśmy mieli uprawienia te same, co policja i moglibyśmy, na przykład, stosować kary finansowe.
    Skutecznym rozwiązaniem problemu byłoby uwłaszczenie budynku przy ul. Stodólnej przez samorząd Włocławka. Właściciel nie płaci podatków, co może być jedną z najważniejszych przesłanek do przejęcia budynku. Kto jednak weźmie sobie na głowę zrujnowany budynek? Kto zgodzi się na ponoszenie dużych kosztów.

    W mieście jest więcej budynków popadających w ruinę, a niektóre z nich już rozebrano, pomimo protestu konserwatora. Tak się stało z pałacykiem Mühsamów, położonym między blokami przy ul. Traugutta. Zdewastowany budynek, w którym niegdyś mieściło się przedszkole, został wyburzony, a obecnie w tym miejscu powstaje blok mieszkalny.

    Konserwator zabytków ubolewa nad takimi praktykami. - Przypadków niszczenia zabytków jest więcej - mówi Danuta Walczewska. - Jednym z najbardziej charakterystycznych jest kompleks "Celulozy". Z chwilą zaprzestania produkcji na początku lat dziewięćdziesiątych, budynki były w pełni użyteczne. Ich stan pogorszył się po przejęciu obiektu przez syndyka i podjęciu decyzji o sprzedaży elementów metalowych zakładu. D. Walczewska uważa to za wielki błąd. Sprzedano maszyny i elementy konstrukcji budynków fabrycznych. Swoje zrobiła także działalność złomiarzy oraz podział terenu na działki, które były sukcesywnie sprzedawane.

    Czy warto obecnie utrzymywać zdewastowane budynki, które nikomu nie służą i szpecą miasto? Skoro pojawiają się firmy, które chcą inwestować, a w miejscu starych budynków postawić nowe...?


    Wyświetl większą mapę

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (7)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (7) forum.pomorska.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Nasze Dobre 2018