Zaczarowany tłum. Wiele osób słucha, niewiele się przyznaje, ale disco polo daje ludziom szczęście

Katarzyna Piojda
5 minut po tym, jak Bayer Full wszedł na scenę, około setki ludzi opuściło swoje fotele i ruszyło w tany. Słychać m.in. "Moja mała blondyneczko", "Żono moja". Jest moc! Jest zabawa!
5 minut po tym, jak Bayer Full wszedł na scenę, około setki ludzi opuściło swoje fotele i ruszyło w tany. Słychać m.in. "Moja mała blondyneczko", "Żono moja". Jest moc! Jest zabawa! Tomasz Czachorowski
- Kiedy widziałaś tylu naraz szczęśliwych ludzi? - pyta mnie koleżanka, gdy tańczymy. Odpowiedzi nie znam.

Hala Łuczniczka przy ulicy Toruńskiej w Bydgoszczy to jedna z największych hal w całym regionie. Musi być przecież duża, żeby fani disco polo mogli się w niej pomieścić. I jeszcze potańczyć.

Deszczowy piątek. Normalnie nikomu by się nie chciało z domu wyjść, bo burza szaleje. Zaraz jednak tutaj ludzie będą szaleć na koncercie. Bayer Full przyjeżdża. Przed Łuczniczką stoją już autokary. Patrzę na rejestracje. Przywiozły miłośników tego gatunku muzyki m.in. z Kikoła, Tucholi, Mogilna, Żnina. Z Chojnic też przywiozły. Z każdego autobusu wychodzi około 40 osób. Idą do hali. Idę w tłumie. Niby to gala disco polo, ale na scenie będzie jedna gwiazda. Taka sześcioramienna, bo Bayer Full to zespół sześcioosobowy.

Na widowni może być z tysiąc osób. Rozmowy milkną. Kolejka po picie i popcorn się rozchodzi. Ludzie siadają i czekają.

**Zobacz:

Tłumy szalały na koncercie Bayer Full w Bydgoszczy [zobacz wideo]

**

Wreszcie! Muzycy wychodzą na scenę. Dwie panie, czterech panów. Ich czarne stroje są przykryte złotymi, świecącymi marynarkami. - Mało kto pamięta pewnie, że rozpoczynaliśmy od piosenki chodnikowej - zaczyna (mówić, jeszcze nie śpiewać) Sławomir Świerzyński, lider i wokalista.

Niby niepozorni, a wydali 19 płyt sprzedanych w łącznym nakładzie 16,5 milionów egzemplarzy. Dla porównania: diwa Edyta Górniak wydała dziewięć. Tyle że Górniak jest znana z tego, że ma humory. A wokaliści z Bayer Full mają dobry humor. - Gdybyśmy zapomnieli tekstu, pomóżcie nam zaśpiewać. Przecież nie jesteśmy niezastąpieni! - żartuje Świerzyński.

Publiczność nie tylko śpiewa. Tańczy też. Już przy pierwszej piosence ludzie wstają i idą pląsać, skakać, kołysać się. Organizatorzy zadbali o miejsce dla nich. Tuż przed sceną. - Pierwszą piosenkę dedykujemy Matce Bożej - mówi lider grupy.

Podoba mi się refren: "Tyle razy już kochasz, kochasz nas nieustannie. Serce otwierasz dla bliźniego, dla mnie. Jesteś nam prawdy drogą do Syna".
Innym też się podoba.
Tańczą przy... pieśni religijnej (?).
Też idę z koleżanką w tany. Dołączamy do sześciu pań. Mają po około 60 lat, a werwę - jak nastolatki. Poruszają się rytmicznie w kółeczku. My dwie z nimi. Kółeczko do środka. W prawo, w lewo. Obrót. Fajnie jest. Człowiek po całym tygodniu pracy czuje się zmęczony. A tu właśnie ludzie odżywają.

Disco polo zawładnęło nie tylko sercami (i krokami) publiczności w Łuczniczce. Fenomen trwa. Na niektóre koncerty, choćby zespołu Weekend ("Ona tańczy dla mnie") albo Boys ("Jesteś szalona") przychodzi po 5-6 tysięcy osób.

Bilety od konika

Zdarza się, że bilety są wyprzedane na dwa tygodnie przed przyjazdem muzyków. Potem jest tylko szansa na skombinowanie wejściówki od konika. Tyle że zamiast 75 złotych, trzeba dać np. 120. A chętni i tak się znajdują.

Jest coś do posłuchania i do oglądania. Telewizja Polo TV, przykładowo, jest oglądana na minutę przez ponad 40 tysięcy miłośników tej muzyki. Stacje radiowe, które zmieniają repertuar muzyczny na disco polo, odnotowują po kilku miesiącach nawet czterokrotnie więcej słuchaczy. Na kanale Youtube internauci też często słuchają swoich discopolowych hitów. Tych w wykonaniu Bayer Fulla - też. Takie choćby "Majteczki w kropeczki" wysłuchało na tym kanale prawie 800 tysięcy ludzi.

Ona tańczy dla mnie

To i tak żaden rekord. Prawie 4 miliony wyświetleń ma składanka "Disco Polo" wydana w zeszłoroczne wakacje. To kilkanaście piosenek. Czasem jednak jednej wysłuchują miliony fanów.

Wspomniana "Ona tańczy dla mnie" została obejrzana na Youtube ponad 90 milionów razy. A przecież są setki innych kanałów, na których tego utworu też można posłuchać.

Wokaliści disco polo to kolejny fenomen. Wpisz w wyszukiwarkę Google słowo: Radek. Od razu, z pierwszego miejsca, wyświetla ci się nazwisko: Liszewski. Tak przecież nazywa się lider i wokalista grupy Weekend.

Nie trzeba czekać do wakacji, żeby się zabawić. Można tu i teraz. Tłum w Łuczniczce szaleje. Benedykta Plewińska, 59 lat, przyjechała z Włocławka. Ma na sobie świecącą bluzkę z haftowanym kołnierzem i spodnie w kant. - Człowiek sobie potańczy, to lepiej mu się robi. Nawet w moim wieku - przyznaje zdyszana. - Wnuki chodzą na dyskoteki, to ja też mogę. A nie tylko dom i kościół, dom i kościół.

Heca musi być

Pani Benedykta tańczy z koleżanką. - Jak chłopy nie chcą, to nie będziemy się za nimi oglądać - dodaje koleżanka pani Beni. - Heca musi być! Taki taniec jest lepszy niż wszystkie rehabilitacje razem wzięte. Tym bardziej że na rehabilitacje do lekarza trzeba czekać miesiącami.

Kolejne piosenki dźwięczą w uszach. "Moja mała blondyneczko", "Moja złotowłosa Anna", "Żono moja", "Majteczki w kropeczki". Roztańczona publiczność zwłaszcza przy tej ostatniej daje czadu. Pod sceną bawi się już jakieś 200 osób.

Każdy ma swój styl. Jedni kołyszą się z uniesionymi rękami. Ktoś próbuje kankana. Inny kładzie się na podłogę i pokazuje break dance. Agata Wodzień (nasza redaktorka od Strefy Agro) i ja tańczymy jeszcze przez chwilę z seniorkami w kółku, a potem patrzymy na innych, bo tchu nam braknie. Ludzie pląsają w parach albo w kilkunastoosobowych kółkach. Niektórzy nawet wolniejsze kawałki tańczą tak szybko, jak twista. Tylko na zrobienie sobie pamiątkowego zdjęcia się zatrzymują.

To nie Jarocin

Jakiś chłopak wygląda, jakby chodził jeszcze do szkoły ponadgimnazjalnej. I wygląda, jakby był na koncercie w Jarocinie. Czarna koszulka z trupią czaszką z przodu, czarne spodnie i ciężkie glany na nogach. Podryguje, jakby drgawek dostał, ale minę ma zadowoloną. Tańczy z dwiema koleżankami i kolegą. Jedna z dziewczyn ma kolczyki w nosie i w brwi. W disco polo to niemodne. Chyba.

Czytaj również: Ania Rusowicz ostro o disco polo: To nie są muzycy [wideo]

Niektóre osoby są niepełnosprawne. Na koncercie zjawiły się z opiekunami, terapeutami. Tańczą, jak potrafią. Niekoniecznie dopasowują się do rytmu. Ważne, że dobrze się czują. Uśmiech na twarzach zdradza: są bardzo szczęśliwi. Nawet na wózkach inwalidzkich można tańczyć. Widzę dwóch panów na takich wózkach pod sceną. Jeden z prawej strony, drugi z lewej. Niby siedzą, a wyglądają, jakby tańczyli. No bo przecież tańczą. I śpiewają.

Teraz wózkowicze muszą się odsunąć. Rusza lokomotywa: jeden drugiego trzyma za biodra albo ramiona. Wężyk rusza, podskakując. Atmosfera, jak na weselu. - Tylko pary młodej nie ma. Zresztą nie musi być - uśmiecha się pan Krzysztof. Nazwiska nie poda, bo, jak podkreśla, nie chce być sławny. - W latach 90., jako kawaler jeszcze, byłem na koncercie Bayer Full. Nad morzem, na rewii piosenki chodnikowej. Występowała Shazza, Akcent, Skaner. Milano, o ile pamiętam, też. Ludu było tyle, że staliśmy daleko od sceny. Tak daleko, że prawie nie widzieliśmy piosenkarzy. Wtedy nie było telebimów.

Teraz ze sceny nie tylko Sławek Świerzyński śpiewa. Inni członkowie grupy też. Prezentują piosenki, które śpiewali w Chinach. Wywiad z liderem Bayer Fulla dla chińskiej telewizji obejrzało 60 milionów widzów. Bayer Full po chińsku brzmi Bai Fu. To oznacza po polsku: człowiek dający szczęście i dobrobyt.
A przecież ludzie, którzy przyszli posłuchać i potańczyć, są szczęśliwi.

Hormon szczęścia

Dr Adam Musielewicz, socjolog z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, mówi, że disco polo daje ludziom szczęście. - Ta muzyka ma prosty rytm, łatwo wpada w ucho, więc większości ludzi się podoba. Łatwo też się do niej tańczy. Podczas tańca w tancerzu wytwarza się endorfina, czyli hormon szczęścia. To dlatego człowiek na koncercie disco polo jest zadowolony, uśmiechnięty.

Wiele osób słucha disco polo, ale nie przyznaje się do tego. - Szczycimy się tym, co mądre i poważane, a nie chcemy, żeby ktoś wiedział, jakie naprawdę mamy zainteresowania - zaznacza Musielewicz. - Podobnie jest z książkami. Te, napisane przez noblistów, cieszą się uznaniem, ale nie każdy czytelnik rozumie ich treść. Tymczasem nieznane książki o lekkiej tematyce są często jeszcze popularniejsze.

Koniec koncertu. Bayer Full do tej pory był oddzielony sceną od fanów (zwłaszcza od fanek), ale członkowie schodzą do publiczności. Teraz dopiero muzycy przeżywają oblężenie. Przynajmniej 100 osób ustawiło się w kolejce po autografy.
Autografu nie mam. Nazajutrz rano mam za to zachrypnięty głos od śpiewania.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie