Zakonnik z Pakości siedzi u mamy zamiast za kratkami

    Zakonnik z Pakości siedzi u mamy zamiast za kratkami

    Dariusz Nawrocki

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Franciszkanin z Pakości skazany za molestowanie ministranta jest u rodziców, a nie w więzieniu. Sąd nakazał doprowadzenie go do aresztu. Policjanci dowiedzieli się o tym dopiero od "Pomorskiej".
    Krzysztof P., gdy był jeszcze ekonomem franciszkanów w Pakości

    Krzysztof P., gdy był jeszcze ekonomem franciszkanów w Pakości ©Fot. Dariusz Nawrocki

    Krzysztofowi P., znanemu w Pakości jako brat Seweryn, inowrocławski sąd wymierzył 4,5 roku więzienia jeszcze na początku stycznia. Zakonnik złożył apelację.

    Na razie tylko się melduje

    Jego dokumenty nie zdążyły jeszcze dotrzeć do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy, a już inowrocławski wymiar sprawiedliwości przychylił się do prośby Krzysztofa P. i wypuścił go na wolność. Tymczasowy areszt zamieniono mu bowiem na dozór policyjny. Sąd zgodził się też na poręczenie majątkowe - 30 tys. zł. Zabronił zakonnikowi opuszczać kraj i zbliżać się do nastolatka, którego molestował.

    Zaraz po wyjściu z aresztu brat Seweryn pojechał do swoich rodziców do Olsztyna. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, ściągnęła go tam choroba ojca.

    Od półtora miesiąca, zgodnie z nakazem sądu, melduje się na olsztyńskiej komendzie miejskiej. - Stawia się regularnie, trzy razy w tygodniu - zapewnia Anna Siwek, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie.

    Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że bydgoski Sąd Okręgowy zakwestionował decyzję inowrocławskich sędziów i uznał, iż Krzysztof P. powinien wrócić do aresztu. Decyzja ta zapadła 17 lutego. Ale do dziś nie została wykonana.

    Sądy listy piszą, a policja nie dostaje

    Przez dwa dni próbowaliśmy dociec, dlaczego zakonnik nadal cieszy się wolnością. W końcu udało nam się ustalić, że 27 lutego, a więc 10 dni po podjęciu decyzji, Sąd Okręgowy wysłał do policji nakaz doprowadzenia Krzysztofa P. do aresztu. Pismo to trafiło na komisariat w Pakości.

    Policjanci odwiedzili klasztor franciszkanów i dowiedzieli się, że brat Seweryn przeprowadził się do rodziców, do Olsztyna. Poinformowali o tym sąd, oczywiście na piśmie.

    Sędzia Włodzimierz Hilla, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Bydgoszczy, zdradził nam, że 4 marca kolejny nakaz został wysłany już pod właściwy adres. Policjanci z Olsztyna jednak dopiero od nas dowiedzieli się, że mają przetransportować Krzysztofa P. do aresztu w Inowrocławiu.

    - Nic na ten temat nie wiem. Żadne pismo w tej sprawie do nas jeszcze nie wpłynęło - zapewnia Anna Siwek.

    Sędzia Hilla nie ukrywa zaskoczenia. Nie wierzy, by tak długo trwało dostarczenie nakazu. - Niemożliwe. To pismo musi być w Olsztynie - przekonuje. - Nie mamy go. Ciągle czekamy - słyszymy od olsztyńskich policjantów.

    Natomiast brat Seweryn czeka na apelację w domu swoich rodziców. Co najmniej od kilku tygodni powinien być za kratkami inowrocławskiego aresztu.

    Wyszło na jaw dzięki nauczycielowi

    Przypomnijmy, że sprawa molestowanego chłopca nie wyszłaby na jaw, gdyby nie Ryszard Kuflewicz, nauczyciel z Gimnazjum w Pakości. Chłopiec szukał pomocy u dorosłych. Próbował ich zainteresować swoją straszną historią. Wszyscy go zbywali lub jego opowieści uznawali za zmyślone.

    Inowrocławski sąd udowodnił franciszkaninowi, że wykorzystywał chłopca od 2002 do 2006 roku. Bywało, że nakłaniał go do poddania się "innej czynności seksualnej" nawet kilka razy w tygodniu. Śledczy na komputerze oskarżonego znaleźli zdjęcia pornograficzne z udziałem dzieci.

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (12)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (12) forum.pomorska.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Nasze Dobre 2018