- Kilkanaście dni temu przyjechałem do Bydgoszczy, bo mam wielką chęć pomóc Zawiszy. Nota bene robię to już, w różny sposób, od dawna. Odbyłem satysfakcjonujące spotkanie z lokalnym biznesem. Ci panowie mieli ciekawe spostrzeżenia, zaczęli nawet kreślić biznes plany. Ale jeszcze ważniejsze spotkanie miałem z reprezentacją kibiców. Prosiłem o 50 spokojnych dni. Ci odpłacili mi w środę pięknym za nadobne. Silna drużyna to miała być frajda dla bydgoszczan. Dziś Bydgoszcz wstydzi się kibiców. Zresztą o kim my rozmawiamy. My tych ludzi nazywamy kibicami? Dla bandytów piłki się nie robi!
W środę w Szwajcarii rozmawiałem z osobami, które wyraziły zainteresowanie budową stadionu, typowo piłkarskiego. Ale jakie to teraz ma znaczenie po burdach, w trakcie których szalikowcy demolują własny stadion. Niepojęte! To co się wydarzyło, to krok w tył o sto lat. Zawisza musi się, raz na zawsze, wyczyścić wewnętrznie. Kibicom niech się nie wydaje, że są Najwyższą Izbą Kontroli. A niektórzy działacze niech przestaną nasycać kiboli nienawiścią. W takim "klimacie" piłka nie może funkcjonować.
WARUNKI KORZYSTANIA Z TREŚCI ZAMIESZCZONEJ NA WWW.POMORSKA.PL