Zmarł Waldemar Baszanowski, polski sztangista urodzony w Grudziądzu

Maryla Rzeszut
dwukrotny mistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów. Miał 75 lat
dwukrotny mistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów. Miał 75 lat E. Warmiński/Archiwum Ilustracji WN PWN SA ©
W piątek nad ranem w szpitalu w Warszawie po długiej chorobie zmarł dwukrotny mistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów Waldemar Baszanowski. Miał 75 lat - poinformował rzecznik PZPC Jacek Korczak-Mleczko.

Gigant współczesnego sportu nie udźwignął jednego ciężaru. Choroby

Najwybitniejszy, polski sztangista. Symbol siły. Dwukrotny, złoty medalista olimpijski, wielokrotny mistrz świata w podnoszeniu ciężarów. Król pomostów na całym świecie, zawsze witany burzą braw. Przez ostatnie trzy lata przykuty jednak do łóżka. Tytan sztangi spadł z niewielkiego drzewa i został częściowo sparaliżowany.

Zmarł 29 kwietnia nad ranem, w warszawskim szpitalu. Waldemar Baszanowski w sierpniu skończyłby 76 lat.

Odszedł jeden z najlepszych, polskich sportowców. Bardzo szanowany wśród olimpijczyków. Trzykrotnie był chorążym polskiej ekipy. Pismo "World Weightlifting" uznało go za trzeciego najlepszego sztangistę wszech czasów, za Turkiem Naimem Suleymanoglu i Węgrem Imre Foeldim.

Złoty medal IO w Tokio (1964) cenił najbardziej. Przyszedł mu bowiem z największym trudem i był tym pierwszym, upragnionym. Drugie złoto przywiózł z Meksyku (1968). Był 5 razy mistrzem świata, 6 razy mistrzem Europy. 24 razy bił rekordy świata i 61 razy - krajowe. Miał szanse na trzeci złoty medal, na olimpiadzie w Monachium. Przegrał z rywalami, podejrzanymi o stosowanie anabolików. W takim sporcie nie widział dla siebie miejsca.

Urodził się w Grudziądzu 15 sierpnia 1935 r. Mieszkał przy ul. Waryńskiego. Sztanga zafascynowała go w trakcie służby wojskowej; startował w spartakiadach. Miał niespotykaną siłę i szybko uczył się techniki podnoszenia ciężarów. Trafił do reprezentacji Polski i już na IO w Rzymie w 1960 r był piąty! Szybko poprawiał wyniki. Kariera sportowa nabierała tempa.

Był elegancki, kulturalny. Wobec kobiet wręcz szarmancki. Posturą nie przypominał atlety. Jego siła uwidaczniała się dopiero na ciężarowym pomoście.

Wydawało się, że fortuna go nie opuszcza. Musiał jednak znaleźć niezwykłą siłę, by przetrwać nagłą śmierć ukochanej żony, Anity. W 1969 r. prowadził auto, które wpadło w poślizg, runęło do rowu. Żona zginęła na miejscu, a on z 6-letnim synkiem trafił do szpitala. Po dwóch miesiącach wystartował w mistrzostwach Europy. Zdobył złoto.

Grudziądzanie go pamiętają. Odwiedzał rodzinne miasto, zwykle na zaproszenie MKS Start. Spotkał się z kibicami m.in. z okazji 50-lecia tego klubu. - Wielki, ale skromny. Szanowany w świecie. Przez pewien czas był nawet prezydentem Europejskiej Federacji Podnoszenia Ciężarów - wspomina prezes MKS Start Grudziądz Kazimierz Kiczyński. - Bywał u nas, w klubie. Już jako znany zawodnik przyjechał przed laty do II LO w Grudziądzu, na zawody ogólnopolskie. Wielki tłum ludzi przyszedł na Baszanowskiego, który znów wygrał.

Kazimierz Kiczyński spotykał się z Baszanowskim. Dyskutowali o przyszłości tej ciężarów. - Leżało mu bardzo na sercu, by młodzież z predyspozycjami odpowiednio szkolić i nadać podnoszeniu ciężarów należytą rangę. Sam znakomicie promował tę dyscyplinę - podkreśla Kiczyński, zmartwiony śmiercią wspaniałego sportowca.

Także Mariusz Sułecki, trener sztangistów Startu, miał okazję zetknąć się z Baszanowskim, który szkolił go na obozach kadry Polski, przed międzynarodowymi zawodami.

Baszanowski był Kawalerem Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski.

CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI!

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
Czeslaw
Waldemar Baszanowski rowniez mieszkal w Kwidzynie przy ul Kosciuszki przez kilka dobrych lat.
Bylby dobry pomysl zeby nazwac jedna z ulic Kwidzynskich za jego nazwiskiem.
g
gregor
Dobry pomysł. przecież był grudziądzaninem , a mamy wiele ulic słynnych osob, które nie pochodziły z Grudziądza. najlepiej jakby to była ulica gdzieś koło klubu Start ,gdzie trenują ciężarowcy albo przemianowac Waryńskiego na Baszanowskiego
w
w
zdecydowanie jestem za nazwaniem jednej z ulic Grudziądza jego nazwiskiem, zobaczymy co na to nasi radni....
P
Piotr
Cześc Jego pamięci.Proponuję nazwac jedną z nowych ulic w Grudziądzu nazwiskiem Baszanowskiego.
Dodaj ogłoszenie