Tak zresztą nazywa się wystawa autorki, której korzenie związane są ze Swornegaciami, Chojnicami i Człuchowem. Ród Stoltmannów, z którego się wywodzi, został odnotowany w kronikach już w XIV w. A malarka z sentymentem wspomina, jak hasała na skakance przy pl. Jagiellońskim 3 w Chojnicach. - Nie ma lepszego miejsca na świecie, gdzie mogłabym pokazać swoje obrazy - twierdzi.
Przyznaje, że teraz rzadko gości w naszych stronach. To do niej zjeżdża się rodzina stąd. A jeśli już, to zdarza jej się wpadać na kawę do Człuchowa i uwielbia tam bywać. Zresztą było to widać na wernisażu, że jej związki z człuchowianami są pełne sympatii i ciepła. Gości zeszło się całe mnóstwo, a w galerii zrobiło się jak w ulu.
Chylińska ukończyła wydział sztuk pięknych na UMK w Toruniu, ma na koncie 12 wystaw indywidualnych, uczestniczyła też w wielu zbiorowych, wystawiając nie tylko w Polsce, także za granicą.
- Zwraca uwagę kolor, delikatna kreska i umiłowanie szczegółu - mówiła na otwarciu wystawy Barbara Zagórska, dyrektorka muzeum. - Jest tu sporo metafory, są cytaty z dawnych mistrzów wplecione w kwiatowe kompozycje. Są smakowite detale. To malarstwo ma walor intelektualny i imaginacyjny zarazem.
- Cudne kolory, cudna lekkość - chwaliła Ludomiła Paczkowska z Sabatu Szefowych. - Jestem urzeczona, chciałabym nie tylko podziwiać te obrazy, ale też je mieć...
Kurza Stopa ledwo pomieściła wszystkich gości, a artystka dostała mnóstwo kwiatów i co chwilę przyjmowała gratulacje. Zachęcamy do odwiedzenia tej wystawy, na pewno wrócicie zauroczeni tym, co tam zobaczycie.
Czytaj e-wydanie »