10 minut grozy, potem ulga. Znalazły się pieniądze, które samotnej matce z Bydgoszczy miały wystarczyć na tydzień

Redakcja
Jeśli myślisz, że w Biurze Rzeczy Znalezionych są pustki, to się mylisz
Jeśli myślisz, że w Biurze Rzeczy Znalezionych są pustki, to się mylisz Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
- Słabo mi się zrobiło, gdy zorientowałam się, że nie mam torebki. W środku były pieniądze na cały tydzień życia. Na szczęście dyspozytor MZK pomógł mi ją znaleźć - opowiada bydgoszczanka. Podobne historie w tych trudnych czasach się zdarzają.

Zobacz wideo: Jak nie dać się oszukać cyberprzestępcom?

45-letnia mieszkanka Bydgoszczy w ostatni czwartek spieszyła się do pracy. - Wsiadłam o godzinie 8.10 na przystanku na Wyżynach do autobusu linii 61, kursującego w stronę Zachemu. Jechałam, jak zwykle, około 10 minut - opowiada kobieta.

Skarby w torebce

Tyle jej wystarczyło, żeby zostawić torebkę. - Tego dnia miałam jeszcze inny bagaż. Wysiadłam z nim, zapominając o torebce. Przypomniałam sobie o niej jakieś 20 minut później. Nogi pode mną się ugięły. Przecież w portfelu miałam prawie 500 złotych. Kwota wystarczyłaby, aby przeżyć tydzień – dodaje samotna matka. - W torebce trzymałam też dokumenty, karty płatnicze, klucze do domu i biura, komórkę.

Czytaj także

Zachowała trzeźwość umysłu. - Zadzwoniłam do dyspozytora Miejskich Zakładów Komunikacyjnych. Już po 10 minutach przekazał dobre wieści. Zguba się znalazła.

Są jeszcze dobrzy ludzie

Kierowca autobusu 61, numer boczny 892, zabezpieczył torebkę, którą znalazł przy siedzeniu pasażerki. - Gdy przekazywał mi torebkę, aż się popłakałam, to przez emocje – kontynuuje czytelniczka. - Jeszcze raz obu panom z MZK dziękuję. W trudnych, koronawirusowych czasach są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie.

Podobne rzeczy nie należą do rzadkości. Jedni różne rzeczy gubią. Drudzy te rzeczy odnajdują i oddają prawowitym właścicielom. Czasem znaleziska wprawiają jednak w zakłopotanie.

Niby igły w stogu siana nie znajdziesz, ale pierścionek, który zaginął na 6-hektarowym obszarze - owszem.

Dwie koleżanki-bydgoszczanki wybrały się na Wyspę Młyńską. To miejski teren, rozpościerający się na 6 hektarach.

- Dałam przyjaciółce swój pierścionek do przymierzenia - zaczyna pani Marta. - Potem już go nie założyłam, tylko odłożyłam. Dopiero po powrocie do domu zorientowałam się, że go nie mam.

Dołączyła trzecia koleżanka. Pojechały więc we trzy na wspomnianą wyspę. - Przypuszczałam, że pierścionek tam czeka. Chodzimy, rozglądamy się. Nagle jeden pan podchodzi i pyta, czy czegoś szukamy. No więc powiedziałam. Popłakałam się ze szczęścia: pan znalazł moją biżuterię.

Masowa utrata dokumentów

Podobne przypadki się zdarzają, bo gubimy na potęgę. Wyjątkowo często są to dokumenty. Z raportu „InfoDOK” Związku Banków Polskich wynika, że każdego dnia Polacy zastrzegają statystycznie 425 dokumentów. To po to, żeby chronić się i zminimalizować ryzyko prób wykorzystania kradzionej tożsamości.

Czytaj także

Powstał nawet oryginalny ranking. Top 5 rzeczy, które najczęściej się zawieruszają. Oprócz dokumentów, są to klucze, okulary, parasole i telefony komórkowe.

Jest apel, jest odzew. Gdy młoda bydgoszczanka biegła na autobus przy Dworcu PKP, z plecaka wypadł jej worek ze strojem gimnastycznym. Dziewczyna opublikowała post na Facebooku. Po kilku godzinach zguba trafiła do rąk właścicielki.

Bywa, że sytuacja zaskakuje i tego, kto gubi, i znalazcę. Emeryt jechał taksówką do protetyka. Miał torbę, a w niej - protezę zębów do przymiarki. Wysiadając, ją zostawił. Pewnie by jej nie szukał, ale wydał na nią ponad 1700 złotych.

Ponton i grzejniki

Wnuczka obdzwoniła wszystkie radiotaxi w mieście, bo senior nie pamiętał, w jakiej korporacji zamawiał przejazd. Zęby się znalazły. Uczciwy mieszkaniec Torunia, który wsiadł do taksówki krótko po emerycie, zauważył zgubę.

A we Włocławku ktoś kiedyś zgubił ponton i grzejniki, kalosze, nawet wózek inwalidzki. Do Biura Rzeczy Znalezionych w Chojnicach trafił za to karton z zawartością i skrzynka z narzędziami.

Niekiedy mundurowi włączają się do akcji. Informują o znalezionych rowerach, pieniądzach czy aparatach fotograficznych albo o rzadziej spotykanych fantach. Z komunikatu: „Policjanci z komisariatu w Śródmieściu poszukują właściciela pompy hydroforowej, która w dniu 22 września 2020 r. około godz. 08:00 została odnaleziona przy ulicy Gdańskiej 63 w Bydgoszczy”.

Powrót kota

Zwierzęta tak samo się gubią - i czasami same się odnajdują.

- Tego się nie spodziewaliśmy. Odnalazł się nasz kot Tosiek, który zaginął, gdy wyszedł do ogrodu - mówiła pani Alina z Bydgoszczy. - Wrócił wychudzony, niepewny, ale ważne, że znowu jest.

Kobieta, jej mąż i wnuk, którego dziadkowie wychowują, szukali mruczącego dachowca przez 1,5 miesiąca. Najbardziej na jego powrót czekał 12-letni Damian. Chłopiec się doczekał.

Czytaj także

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie